Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Aleksander Hoorn

Użytkownicy
  • Postów

    41
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Aleksander Hoorn

  1. @APM Moim zdaniem ten utwór niepotrzebnie uderza w emocjonalny dzwonek. Czysta obserwacja natury sama w sobie dostarcza wysokogatunkowego paliwa, nie trzeba już podsycać wrażeń odbiorcy. Wiatr, cisza to słowa - pułapki; lepiej omijać z daleka, a zwłaszcza nie zestawiać ich razem, aby do wiersza nie zakradła się banalność. Nadużywane generalnie, przestają być poetycko nośne. To jest mocna kanwa. Resztą poddaj surowemu audytowi. AH
  2. Poza mainstreamowym nurtem. Ona - Tajwanka, on - z Tuwy. Dla fanów śpiewu gardłowego (Baszkiria): Zapraszam muzycznych nomadów.
  3. @Mikerreq To rzetelny i solidny przekaz, który przedstawia stratę nie poprzez krzykliwą emocjonalność, ale przez ciszę i prawdę materii. Materia jest nośnikiem przeszłości oraz wspomnień, od których podmiot liryczny nie może się wyzwolić, co przecież zrozumiałe. Wiersz zwraca także uwagę na rolę nawyków i przyzwyczajeń, wciąż aktywnie uruchamianych przez pamięć neuronową (kupowanie dwóch chlebów). Ta sama Materia jednak jest bezlitośnie szczera, gdy pokazuje miejsca, w których teraz zagnieździła się pustka (zimna połowa materaca, sucha szczoteczka do zębów). I poprzez tę rzeczywistość elementów namacalnych przebiega proces przeżywania żałoby. Utwór odzwierciedla bardzo wczesny etap, niemalże archeologiczny, który polega na studiowaniu śladów i pozostałości, jakby na swoistej celebracji, nawet mimowolnej, niekoniecznie chcianej i uświadomionej. AH
  4. @Poet Ka Świetny. W intertekstualnej oprawie Julia nabiera cech symboliczno-archetypowych. Jest miłością - ideą, podczas gdy miłości jednostkowe (także literackie ich przedstawienia) stają się poszczególnymi realizacjami tej idei. Podczas, gdy realizacje mają swoje życiowe cykle, matryca pozostaje wieczna oraz stabilna, w formie wzorca oraz - na co wskazuje nawiązanie do Norwida (wg mnie) - potencjału. AH
  5. @orkan11 Wiersz podejmuje próbę odwrócenia percepcji., gry postrzeganiem. Zwyczajowo, to obserwacja księżyca przez ludzi powoduje, że można z niego uczynić lustro dla myśli lub uczuć. W przestrzeni tego tekstu dostrzegam sytuację odwrotną - to księżyc, poddany antropomorfizacji, spogląda na człowieka i szuka w jego świecie odpowiedzi na swoją wewnętrzną pustkę. AH
  6. @JakubK To nie jest wiersz tylko o kotach, choć opiera się na reprezentacji świata zwierzęcego, waloryzując go w kontraście z ludzkim. A jednak: - ten urywek, operujący rozbudowaną personifikacją, mówi dużo przede wszystkim o człowieku - o jego chęci pozostawania zawsze w centrum uwagi. Podczas gdy natura i jej zjawiska po prostu istnieją i się dzieją same przez się, ludzie mają potrzebę oznajmiania i ciągłego aktualizowania swojej obecności i jej sensu. AH.
  7. @Berenika97 Cała przyjemność po mojej stronie. Jedna rzecz w utworze podaje w wątpliwość główną jego ideę i wprowadza nierzetelne psychologicznie treści. Oczekiwanie "braku oczekiwań" jest również "oczekiwaniem". Ciepło to ruch cząsteczek (o tym mówi fizyka, bez meta-), który musi być przekazywany dalej, gdyż inaczej jeden z dwóch elementów układu się przegrzeje i przestanie działać. Miłość bezinteresowna, "nie żądająca" to tylko punkt startowy. Miłość to nie jest jednak sama relacja, ale jej paliwo. Relacja bezkosztowa, z punktu widzenia inżynierii emocji, to ułuda. Inkryminowana przeze mnie fraza przechyla się niebezpiecznie w kierunku destrukcyjnych założeń. Legitymizuje specyficzne pasożytnictwo, na które podmiot sam się zgadza, umniejszając się do roli jedynie dawcy. Ta miłość daje wolność tylko jednej stronie, druga musi się maksymalnie zniewolić. Finalnie wiedziesz do wniosku że cała reszta (to, co się w wierszu spełnia) jest nagrodą za przezroczystość. Najlepsze byłoby "ciepło, które po prostu jest". Proszę wybaczyć dywagację poza wierszem. I nie ma potrzeby mówić per "Pan". AH
  8. @MIROSŁAW C. Nie jest to zwykła liryka krajobrazu. Wiersz jest bardziej skupiony do wewnątrz, niż mogłoby się wydawać, przede wszystkim przez "myśl spowitą mgłą". Tekst równolegle opisuje pejzaż duchowy i pejzaż realny. Każdy element przyrody ma swoje lustro w umyśle podmiotu, może stać się symbolem, znakiem. Utwór opisuje świt w sposób daleki od oczekiwanej sielankowości. Początek dnia kryje w sobie "bolesną tajemnicą", olejek różany spływa z kolców kwiatu, co wskazuje na zanurzenie w ciężarze egzystencjalnym. Światło uruchamia lęki, konfrontuje z cierpieniem, znosi ochronną rolę nocy. AH
  9. "Bycie babcią" odnajduje w tym wierszu podwójną realizację. Wzajemnie patrzące na siebie dwuwersy pokazują sobie dwa równoważne portrety, nakreślone poprzez dobór określonych rekwizytów, mających stworzyć babcine reprezentacje. Haftowany obrus prowadzi w świat widziany oczami dziecka, a w tym świecie kluczowymi wartościami są harmonia, piękno, bezpieczeństwo i i ciepło. Jedwabne wdzianko oraz sensualny zachwyt eksponują zaś pełną witalnej zmysłowości kobiecość. Motyw bzu, w charakterze łącznika i kolportera uczuć, pełni funkcję dwojaką. W odniesieniu do przeszłości - otwiera odpowiednie przegródki w pamięci. W odpowiedzi do czasu teraźniejszego - otwiera odpowiednie przegródki w rzeczywistości. Babciność przeżywana jest soczysta, uczestnicząca i pełna apetytu na życie. Babciność wspominana i oglądana z boku - zostaje zredukowana do przedmiotu (obrus). Chociaż podejrzewam, że gdybyśmy cofnęli się w czasie, pierwszy dwuwers również mógłby stać się "aktywny", przekroczyć swoją rolę "punktu podparcia". Tamta kobieta też miała swój moment, w którym czymś się "zachwycała". Zapach kwiecia wciąż przechowuje tę ciągłość. AH
  10. @Berenika97 Dialogowa forma wiersza podkreśla intencję uczynienia go obiektywnym i wiarygodnym, gdyż obydwie postaci dramatu są równouprawnione w mówieniu o swojej emocjonalnej przestrzeni. Nie ma tu typowej dla klasycznego przekazu lirycznego jednostronności, lecz uzupełniający się dwugłos. Dynamika tekstu koncentruje się wokół wątku otwierania się, progresji od lęku i niepewności do ufnego rozpłynięcia się w sobie dwóch szukających się wrażliwości. Mamy do czynienia z harmonijną, zrównoważoną wymianą energetyczną, wypływającą z pięknie opisanej, odważnej, delikatnej intymności. Ważnym kluczem interpretacyjnym uczyniłbym dwie korespondujące ze sobą wypowiedzi: Spokojne oddanie odnajduje odpowiedź - i od tego dopiero przełomu możliwy staje się finalny Po drodze pojawia się także: I to mówi On. Oto fundamentalny modus operandi (sposób działania), przez który realizuje się erotyczne i duchowe zjednoczenie. Co istotne - obydwa są równoważne, wzajemnie sobie potrzebne i niezbędne do prawdziwego trwania w jedności. AH
  11. W tym wierszu motyl działa jak wyzwalacz, może jak lustro dla piękna, które pojawia się w ostatniej linijce. Dynamika zdarzeń umieszczonych w przestrzeni lirycznej zmierza do prostej konkluzji podmiotu, który, aby odkryć oczywistą prawdę o świecie, musi najpierw przejść przez swoją własną wewnętrzną rzeczywistość. Tworzą ją dwa istotne elementy - myśl oraz pamięć. Ich intensywność zatrzymuje wrażenie zmysłowe w jego kulminacyjnym momencie, aby rzucić ostatnią wiązkę ostrego światła na finalne doznanie - zachwyt i spokój. AH
  12. Zastanawiająca jest ta świnia. I najciekawsza w całym utworze, ze względu na mnogość ról, które potencjalnie zdaje się pełnić wobec podmiotu. Może być, oczywiście, adresatem (adresatką), poddanym ostatecznej dewaluacji, jako nośnik ułudy i mistyfikacji. Albo na przykład uosabiać jakąś nadprzyrodzoność, ucieleśniać szyderczo uśmiechniętą władzę nad realiami, zjawiskami, wydarzeniami i dramatis personae. W końcu - i to dla mnie najpyszniejszy trop - świnią może być również czytelnik, ze swoją obojętnością, pustą ciekawością, emocjonalnym voyeuryzmem. Pozostając obok, nie pochyla się nad zwierzeniami podmiotu, nie przejawia empatii, nie współuczestniczy w dramacie, ale po prostu zaspokaja swoją potrzebę obserwacji i bycia naocznym świadkiem, zdystansowanym, ironicznym oraz - absolutnie i doskonale zbędnym. AH
  13. @bazyl_prost Zapominanie jest błogosławieństwem. Co by to było, gdybyśmy byli zmuszeni pamiętać wszystkie nasze myśli? Większość tego, co chodzi człowiekowi po umyśle - rozczarowuje go. Ogromna część myśli nawet nie przechodzi przez pełną werbalizację - w ten sposób zinterpretowałbym ich nieprzejrzystość - jako nieprzejrzystość wobec językowej materii. Są to czyste wrażenia, bez dalszego ciągu i bez konsekwencji dla aktywności umysłowej podmiotu. A ten oczekuje, aż zapuka do jego głowy coś, co będzie warto ubrać w słowa, może zapamiętać, może zapisać.
  14. W Twoim wierszu słabość człowieka manifestuje się poprzez fatalistyczną, heraklitową percepcję czasu. Rezultatem takiego postrzegania jest świadomość, że życie dzieli się zawsze na jakieś "przed" i na jakieś "po". Moment słabości ulokowany zostaje w teraźniejszości i zdefiniowany przez współobecność elementów natury, których rola nie ogranicza się do bycia tylko zwykłymi świadkami człowieczego nastroju. Ich istnienie (trwałe, wieczne) kontrastuje z vanitas ludzkiej kondycji. Wiatr zdaje się jedynym uczestnikiem przedstawionej rzeczywistości, który ma możliwość wpływania na czas i nie podlega jego prawom. Nucenie, zaklęcie upływu czasu w muzykę, nadaje mu inny wymiar - w piosence możliwa jest powtarzalność, odtwarzanie, rekonstrukcja tego, co minione, lub antycypacja tego, co przyszłe.
  15. @Waldemar_Talar_Talar Zalety tekstu: zastosowanie alegorii, nawiązujące do średniowiecznego moralitetu. Sugerowałbym użycie wielkich liter, które podkreśliłyby mocniej upostaciowienie Smutku czy Uśmiechu. Wiatr wprowadzony w charakterze medium pomiędzy dwoma skrajnymi stanami emocjonalnymi, może stać się potencjalnie spiritus movens wydarzeń, które zmienią jakość ludzkiej egzystencji. Ona przestanie być rozdwojona i zero-jedynkowa. Uczucia negatywne i pozytywne zaczną się w niej przeplatać, wzajemnie na siebie wpływać i uzupełniać, aby stworzyć integralną całość. Wadą tekstu, IMHO, jest "z liści kolorowy szal". To jest obraz oklepany i przeklejony z jakichś trzeciorzędnych wierszyków dla dzieci. Nie szedłbym w tym kierunku. AH
  16. @Achilles_Rasti Pozorna prostota powyższego utworu podkreśla gęstość jego niejawnego przekazu, który ma charakter quasiterapeutyczny. Zastosowanie dialogowej formy wprowadza dynamikę i sprawia, że czytelnik/odbiorca odgrywa podwójną rolę. Może być obserwatorem zmagań podmiotu lirycznego ze swoją egzystencjalna inercją, a zarazem zostaje zaproszony do konfrontacji z własnym poczuciem marazmu, poddany bezpośrednio sile oddziaływania komunikatu. Końcówka wskazuje, że zawsze istnieje wyjście z zaklętego kręgu bezsilności. Poranna kawa staje się symbolem materii, uruchamiającej poczucie kontroli nad czasem i przestrzenią. Prawdziwym zwycięstwem nad "nie chce mi się/ bo życie mnie przeczołgało" jest prosty, aktywny gest, stanowiący świadectwo odzyskania woli i sprawstwa. AH
×
×
  • Dodaj nową pozycję...