-
Postów
43 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Gra-Budzi-ka
-
5 kwietnia dzień leśnika i drzewiarza, 7 kwietnia dzień bobrów
Gra-Budzi-ka opublikował(a) utwór w Limeryki
Na Mazurach, w pewnym rezerwacie zatrudnili bobry na etacie. Do pracy się wzięły - pół lasu wycięły. Chcieliście fachowców, no to macie.-
1
-
4 kwietnia międzynarodowy dzień marchewki
Gra-Budzi-ka odpowiedział(a) na Gra-Budzi-ka utwór w Limeryki
@Berenika97 Pewnie jej mama wiedziała i z krwi ugotowała, bo młodzieniec krewki zasłużył na krwawe zlewki. -
We wsi Marchewki, młodzieniec krewki smalił cholewki do rudej Ewki: „Ależ ja kocham Ewkę! Schrupię ją jak marchewkę!” Lecz nie przewidział czarnej polewki.
-
Limeryk o perzu z okazji dnia chwastów (28 marca)
Gra-Budzi-ka odpowiedział(a) na Gra-Budzi-ka utwór w Limeryki
@iwonaroma dzięki -
U Jerzego w Żytomierzu jeż z łupieżem drzemał w perzu. Jerzy też, tak jak jeż, łupież miał i drzemał w p(i)erzu. G. Budziszewska
-
(to już koniec z molami, bo na razie udało mi się ich z domu pozbyć)
Gra-Budzi-ka opublikował(a) utwór w Limeryki
Kiedyś w Łodzi, Gdyni czy Lubece mól książkowy siedział w bibliotece. Choć czasy się zmieniły, na mole nie ma siły. Teraz siedzą/szkodzą w Internecie. G. Budziszewska-
3
-
W Zgierzu wiosna: dni coraz bardziej gorące. W parku gniazdka wiją sikorki i dzwońce. Mole się zawzięły, z ptaszków przykład wzięły i gniazdo zbudowały w markecie – w mące. G. Budziszewska
-
2
-
Pewien mól spożywczy z Mszany Dolnej, w ramach inicjatywy oddolnej, w markecie za kinem założył rodzinę i podrzucał potomstwo namolne.
-
Pewien młody informatyk znad Izery bał się dziewczyn niczym dżumy i cholery. Lecz nic w tym dziwnego, gdyż chłopca biednego kręciły tylko piksele i software’y.
-
2
-
Powolutku w toalecie płynie czas Andrei z Bona, cierpliwie rozwija rolkę, niczym zwoje faraona. Nagle słyszy: „Marito! vieni fuori, subito!” Może papier jest cierpliwy, lecz nie jego włoska żona.
-
Rzekł raz Pantun do Trioleta w marcu w pewnej restauracji: „Poetę spotkał poeta i mówię to nie bez racji”. W marcu w pewnej restauracji, przy żubrówce i kotlecie: „Ja mówię to nie bez racji, boś poetą, mój Triolecie.” Przy żubrówce i kotlecie, poetę spotkał poeta. „Tyś poetą, mój Triolecie”. Tak rzekł Pantun do Trioleta. A co Triolet odrzekł na to, z Pantunem żubrówkę pijąc? Potakując z aprobatą, tak mu Triolet odrzekł na to: „Czy jest biednie czy bogato, poeci niech w zgodzie żyją.” I tak Triolet odrzekł na to, z Pantunem żubrówkę pijąc.
-
Na plenerze w Osielsku przy Przepiórczej, pewien malarz w przypływie weny twórczej sportretował byka, co w pobliżu brykał. - Niestety byczek był obrazoburczy.
-
Limeryk z sześcioma nazwami miejscowości mazurskich w treści:
Gra-Budzi-ka opublikował(a) utwór w Limeryki
Pewien Dziadyk spod Dziubeli chciał na Drynki do Pierseli. Lecz że był zbyt Prętki, dotarł aż do Giętkich, a tam Drynków nie Danieli -
O pewnym mieszkańcu Dalekiej Północy:
Gra-Budzi-ka opublikował(a) utwór w Fraszki i miniatury poetyckie
Żeby nie chwalić dnia przed zachodem słońca, z pochwałami czekał, aż do lata końca. -
Raz cap pajaca, który miał kaca ucapił za Pacanowem. Cap też miał kaca, więc wziął pajaca za kozę i wołał „aj lowe”. Tak się ganiali po placu całym, aż zakręciło się w głowie. ……… Jak żeś na kacu idź spać, nie pajacuj, a zwłaszcza w Pacanowie.
-
2
-
@Berenika97Dzięki
-
Sprzedał hodowca węży spod Pienin prawie wszystkie ostatniej jesieni. Ale jeden wąż jest u niego wciąż. To ten, którego ma w swej kieszeni.
-
@Berenika97Zresztą to na Ziemi Kłodzkiej 2 lata temu była powódź.
-
Raz pewien żeglarz z miasta Stronie zbudował łódkę na balkonie. Wysoko? Nic nie szkodzi. On ją w czasie powodzi zwoduje, więc sam nie utonie.
-
Gdy o trzeciej nad ranem spać nie możesz, bo zamęt w głowie masz, bo problemy globalne, trudne, nierozwiązalne kradną czas, pomyśl wtedy o ptaszkach, kwiatkach i fatałaszkach, o czym chcesz. Gdy przypłynie natchnienie, zanim zrobi się sennie napisz wiersz: o problemach globalnych, trudnych, nierozwiązalnych, strofy dwie i dwie strofy o ptaszkach, kwiatkach i fatałaszkach. Czemu nie? (zdjęcie własne)
-
@APMChyba nie do tej Pani od żmii zygzakowatej :) Ale tak czy siak, adresy tajne (RODO). Nawet ja ich nie znam.
-
Pani Michalina z Oleśnicy hodowała węża w swej piwnicy. „To zaskroniec” snuła. A więc czemu pluła jadem na sąsiadów z kamienicy? # Pewna grzybiarka spod Oleśnicy uprawiała grzybki w swej piwnicy. Mówiła:„To pieczarki”. Czemu więc do grzybiarki schodziły się ćpuny z okolicy? # Pewna zielarka spod Oleśnicy uprawiała zioła w swej piwnicy. „To rumianek” mówiła. Czemu więc przychodziła do niej rzesza ćpunów z okolicy?
-
Usiadł na mym rękawie motyl: rusałka pawik. Spojrzał na mnie ciekawie, lecz długo nie zabawił. Wnet zwinął swoją trąbkę, zatrzepał skrzydełkami i wzleciał ponad łąkę, by tańczyć z kuzynami. Tak piękne niczym kwiat, ulotne, tak jak życie. Na ich motyli świat patrzę w niemym zachwycie. (zdjęcie własne)
-
W Lozannie pewien François, przy szampanie i anchois w modnej restauracji, stwierdził, nie bez racji, że bezsens także sens swój ma.
-
@Maciek.J W ogrodzie koło Werony, drozd się zalecał do wrony: „Wronko porzuć wymówki, no bo z naszej krzyżówki wyklują się piękne drony.”