Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Pisarzowiczka

Użytkownicy
  • Postów

    51
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Pisarzowiczka

  1. @iwonaroma @Leszczym @wiedźma @Alicja_Wysocka dziękuję!
  2. @michal_stefan zgrabna gra słów :)
  3. @Gra-Budzi-ka zabawne :D
  4. Janusz Nowak miał Azora. Pies to jednak był niezwykły. Zamiast biegać gdzieś po polach, czekał. Cechy psie zanikły. Czegóż zatem wyczekiwał? Janusz wiedział doskonale, lecz Azora ciągle zbywał, chyba w złości lub za karę. Sprawa była bowiem dziwna. Głowa pieska pracowała: mądra, sprytna, kreatywna, własnych praw oczekiwała. Azor tuż po narodzeniu dostał zastrzyk w łepek bury. Choć poddany był cierpieniu, miał być cudem wręcz natury: superpsina – wraz z Nowakiem! Mina pana była błoga. Azor w wieku lat dwóch z hakiem umiał chodzić na dwóch nogach. Już rok później zaczął gadać i zarabiał na stand-upach. Miał garnitur marki Prada. W pysku banknot, wino w łapach. Chodził nawet też do szkoły, takiej ludzkiej – to nie żarty! Czasem smutny był, wesoły, czasem wściekły i uparty. Przestał szczekać – nie wypada – uczył też się moralności. Janusz ciągle nad nim władał, wciąż mu podrzucając kości. – Dobry piesek, przynieś kasę! – rozkazywał. Azor działał. Lecz gdy zaczął czytać prasę, myśl mu w głowie zajaśniała. Skoro pan go uczłowieczył, czemu nie ma praw człowieka? Janusz machał ręką, przeczył, Azor zaś cierpliwie czekał. W końcu, gdy już bunt nadchodził, Nowak przystał na błagania. Poszli do urzędu w Łodzi. Po tygodniu załatwiania ożył człowiek, zniknął piesek. Azor wreszcie zyskał prawa. Dostał dowód oraz PESEL. Janusz tonął wręcz w obawach. – Masz być wdzięczny za me chęci! – wołał. – Dam ci propozycję… Ty: pięć procent, ja… Gdzie pędzisz?! Azor pobiegł na policję. – Pan nieludzki jest! – wyszczekał. – Poddał kiedyś mnie cierpieniu, wykorzystał jak człowieka… Wszystko wyjdzie w dochodzeniu! Nowak po niedługim sporze siedzi w celi za kratkami. Azor sobą zaś być może! Teraz żyje w szczęściu z psami.
  5. @Le-sław bajki swego czasu też pisałam, może do tego wrócę... W każdym razie takie na pewno czuję przypływ motywacji, czytając taki komentarz! :)
  6. @Le-sław dziękuję za rady, na pewno to przemyślę i wezmę pod uwagę! :D
  7. @Le-sław @Leszczym bardzo dziękuję!!!
  8. @Le-sław Dziękuję! Kiedyś już próbowałam, wydawcy mnie nie chcą. :( Może pokuszę się na napisanie nowej serii wierszy, trzeba próbować do skutku.
  9. @Le-sław temat człowieczeństwa i dehumanizacji, zwłaszcza w erze sztucznej inteligencji, jest bardzo na czasie, ale to temat aktualny od wieków. Tym bardziej mnie zaciekawił przykład z tej wojny, daje do myślenia...
  10. @Le-sław dziękuję, tak lubię pisać najbardziej :)
  11. @Le-sław dziękuję, cieszę się! :D
  12. @huzarc ano właśnie, chwilowa ulga na niewiele się zda, niestety...
  13. Bardzo ładnie ujęte w słowach. :)
  14. Siadłam z trudem przy jeziorze, cała mokra już od potu, i topiłam się w ferworze lepkich myśli, skutych w tłoku. Głośno, duszno… Tonę w sobie! Odpływałam – wodna zmora. Nie chcąc skończyć w ciemnym grobie, wpełzłam ciężko do jeziora. Na dnie, w głębi, odetchęłam. Chaos spłynął z mego ciała. Leżąc w ciszy, pustki pełna, swoje myśli przelewałam. Zlały się te troski z wodą, oczyszczając ranną duszę Lecz co zrobić z tą swobodą, skoro na brzeg znów wyjść muszę?
  15. @Jacek_Suchowicz pięknie ujęte! @Alicja_Wysocka ano właśnie :) @vioara stelelor tak, to właśnie taki motyw włóczęgi, błądzenia, by poznać siebie, dla mnie również to interesujący temat. Zaciekawiło mnie nawiązanie do Rimbauda, aż sobie odświeżyłam ten wiersz. :) Dziękuję wszystkim za komentarze!
  16. Miałam dosyć. Wyszłam z siebie. Zostawiłam tam kukiełkę – niech jak zwykle w piasku grzebie – i wybyłam w miasto wielkie. Zagubiona w tym chaosie, przez labirynt szłam uliczek. Płacz, ból, wrzaski, głos na głosie. Swych upadków już nie zliczę. Po miesiącach trzech błądzenia odnalazłam w końcu drogę. Prosta, jasna. Brak zwątpienia. Wrócić więc do siebie mogę. Znów znalazłam się w kukiełce; już nie jako obserwator, tylko czynne kukły serce, z głową ciężką, lecz bogatą.
  17. Dziękuję wszystkim za opinie! Wiersz miał być trochę niepokojący, a trochę wzbudzający refleksję... :)
  18. Alex do wojska czuł powołanie. Trzeba się bronić – czasy wątpliwe. Gdy wyszkolonym wojem się stanie, wróci pewniejszy, z nowym paliwem. Tak się złożyło, że go przyjęli do całkiem nowej, ważnej jednostki. Włosy zgolone, mundury w bieli, rękaw obcisły, spodnie do kostki. Trening od piątej aż do wieczora. Alex wciąż ćwiczył, strzały oddawał i chociaż padał, gdy przyszła pora, rad był, że co dzień rośnie mu wprawa. Gdy się dowiedział o nowym planie, nie mógł poradzić sobie z dreszczami. Nie miał pojęcia, że mordowanie przyjdzie mu ćwiczyć z androidami. Bał się niezmiernie, bo te roboty były najnowszej wręcz generacji – niemal jak ludzie. Nie miał ochoty czynić tak chłodnej eksterminacji. Wszczęli ćwiczenia na poligonie. Szwadron robotów był dość pokaźny. Alex, napięty, w samoobronie strzelił w sześć twarzy, wrogich i strasznych. Chociaż krzyczały, nie miały ducha. Łzy były sztuczne, krew podrabiana. Gdy Alex ujrzał kable w ich brzuchach, przestał się martwić. Walka udana. Twarze robotów uległy zmianom. Widział cywili niosących szable. „Strzelać we wroga!” – tak mu kazano, Alex więc strzelał, patrząc na kable. Przestał przejmować się ich krzykami. To algorytmy krzyczeć im każą. Choć tak prawdziwe, są robotami! Kto by się martwił ich sztuczną twarzą? Po dwóch miesiącach strzelał w każdego. Nawet przed dziećmi nie miał oporu. Nadal podziwiał kunszt robociego, tak realnego w swym fałszu tworu. Wreszcie czas przyszedł na test końcowy. Nocą wysłano ich gdzieś na misję. Alex był silny. Czuł się gotowy. Dzisiaj zachwyci swoją komisję. Plac boju bardzo był autentyczny. Razem ze swoją grupą żołnierzy wybił robotów zastęp dość liczny. Patrzył, jak ciało na ciele leży. Tylko, cóż… czegoś mu brakowało. Zajrzał na brzuchy, wejrzał w ich lica… Nie ma kabelków! To ludzkie ciało! Chociaż właściwie… co za różnica? Człowiek czy robot… Oba prawdziwe. Alex powrócił do swojej bazy. Test zaliczony. Uczcił to piwem. Jakie następne będą rozkazy?
  19. @Berenika97 o, świetne zwieńczenie wiersza! :D
  20. Brzuch mnie bolał. – Czemu? – spytał. – Bo się od motyli dławi. Zalegają na jelitach, wszak przestałam cię już trawić.
  21. Pisarzowiczka

    Zawód grabarza

    Pewien fakt jest nie do zbicia: brakło w naszym związku życia. „Póki śmierć nas nie rozłączy” – toż to zawsze źle się kończy. Ten krzyk ciągły, bezrozumny był dziś gwoździem do twej trumny. Powierzchownie jesteś słodka, za to martwa już od środka. Twoje ciało bywa sztywne; trochę mnie to kręci, dziwne… Ciągle wpędzasz mnie do grobu. Na nas nie ma już sposobu. Jestem w dołku. Boli głowa. Czas ten związek więc pochować.
  22. @UtratabezStraty to zdecydowanie temat na dłuższe rozważania. W wolnej chwili chętnie spojrzę na Twoje teksty! Ja również piszę prozę, właściwie od dawna, tylko na razie nie dzielę się z nią tutaj, na tym portalu. :)
  23. Mknąc przez pole całkiem bosa, tak beztrosko, z różą w dłoni, zawołałam z werwą: „O, sad!”, gdy ujrzałam rząd jabłoni. Zapał zniknął w jabłek stosach, bo się bliżej im przyjrzałam – widniał na nich pleśni osad i robaków cała chmara. Kto orzekał o ich losach? Moja róża też przygniła. Wyszeptałam z żalem: „O, sad… To nie pole, lecz mogiła”.
  24. @Berenika97 taki śmiech przez łzy... Dziękuję! :)
×
×
  • Dodaj nową pozycję...