Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Pisarzowiczka

Użytkownicy
  • Postów

    33
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Pisarzowiczka

  1. Dziękuję wszystkim za opinie! Wiersz miał być trochę niepokojący, a trochę wzbudzający refleksję... :)
  2. Alex do wojska czuł powołanie. Trzeba się bronić – czasy wątpliwe. Gdy wyszkolonym wojem się stanie, wróci pewniejszy, z nowym paliwem. Tak się złożyło, że go przyjęli do całkiem nowej, ważnej jednostki. Włosy zgolone, mundury w bieli, rękaw obcisły, spodnie do kostki. Trening od piątej aż do wieczora. Alex wciąż ćwiczył, strzały oddawał i chociaż padał, gdy przyszła pora, rad był, że co dzień rośnie mu wprawa. Gdy się dowiedział o nowym planie, nie mógł poradzić sobie z dreszczami. Nie miał pojęcia, że mordowanie przyjdzie mu ćwiczyć z androidami. Bał się niezmiernie, bo te roboty były najnowszej wręcz generacji – niemal jak ludzie. Nie miał ochoty czynić tak chłodnej eksterminacji. Wszczęli ćwiczenia na poligonie. Szwadron robotów był dość pokaźny. Alex, napięty, w samoobronie strzelił w sześć twarzy, wrogich i strasznych. Chociaż krzyczały, nie miały ducha. Łzy były sztuczne, krew podrabiana. Gdy Alex ujrzał kable w ich brzuchach, przestał się martwić. Walka udana. Twarze robotów uległy zmianom. Widział cywili niosących szable. „Strzelać we wroga!” – tak mu kazano, Alex więc strzelał, patrząc na kable. Przestał przejmować się ich krzykami. To algorytmy krzyczeć im każą. Choć tak prawdziwe, są robotami! Kto by się martwił ich sztuczną twarzą? Po dwóch miesiącach strzelał w każdego. Nawet przed dziećmi nie miał oporu. Nadal podziwiał kunszt robociego, tak realnego w swym fałszu tworu. Wreszcie czas przyszedł na test końcowy. Nocą wysłano ich gdzieś na misję. Alex był silny. Czuł się gotowy. Dzisiaj zachwyci swoją komisję. Plac boju bardzo był autentyczny. Razem ze swoją grupą żołnierzy wybił robotów zastęp dość liczny. Patrzył, jak ciało na ciele leży. Tylko, cóż… czegoś mu brakowało. Zajrzał na brzuchy, wejrzał w ich lica… Nie ma kabelków! To ludzkie ciało! Chociaż właściwie… co za różnica? Człowiek czy robot… Oba prawdziwe. Alex powrócił do swojej bazy. Test zaliczony. Uczcił to piwem. Jakie następne będą rozkazy?
  3. @Berenika97 o, świetne zwieńczenie wiersza! :D
  4. Brzuch mnie bolał. – Czemu? – spytał. – Bo się od motyli dławi. Zalegają na jelitach, wszak przestałam cię już trawić.
  5. Pisarzowiczka

    Zawód grabarza

    Pewien fakt jest nie do zbicia: brakło w naszym związku życia. „Póki śmierć nas nie rozłączy” – toż to zawsze źle się kończy. Ten krzyk ciągły, bezrozumny był dziś gwoździem do twej trumny. Powierzchownie jesteś słodka, za to martwa już od środka. Twoje ciało bywa sztywne; trochę mnie to kręci, dziwne… Ciągle wpędzasz mnie do grobu. Na nas nie ma już sposobu. Jestem w dołku. Boli głowa. Czas ten związek więc pochować.
  6. @UtratabezStraty to zdecydowanie temat na dłuższe rozważania. W wolnej chwili chętnie spojrzę na Twoje teksty! Ja również piszę prozę, właściwie od dawna, tylko na razie nie dzielę się z nią tutaj, na tym portalu. :)
  7. Mknąc przez pole całkiem bosa, tak beztrosko, z różą w dłoni, zawołałam z werwą: „O, sad!”, gdy ujrzałam rząd jabłoni. Zapał zniknął w jabłek stosach, bo się bliżej im przyjrzałam – widniał na nich pleśni osad i robaków cała chmara. Kto orzekał o ich losach? Moja róża też przygniła. Wyszeptałam z żalem: „O, sad… To nie pole, lecz mogiła”.
  8. @Berenika97 taki śmiech przez łzy... Dziękuję! :)
  9. Gdy mi się dzisiaj rozsypał wokół cukier, co wcześniej był w cukierniczce, to ułożyłam się przy nim z boku. Teraz jesteśmy razem w rozsypce.
  10. @bazyl_prost @Rafael Marius Wszystko, co stłumione, musi w końcu wyjść, a niektórzy lubią to wykorzystać... @Berenika97 Niestety. Dziękuję! :)
  11. @kasia652 dziękuję, bardzo mi miło!
  12. Pewien lider w pewnym mieście przejął główne stanowisko. Zaraz potem w dobrym geście zlecił ludziom tłumić wszystko. Każdy miał być sympatyczny mimo niezadowolenia. Gdyby ton ktoś miał krytyczny, wnet by poszedł do więzienia. Tłum się zatem zebrał tłumnie, by przegadać to tłumienie. Gdy ktoś krzyknął, lider dumnie zaserwował mu więzienie. Lider wszystko widział, słyszał. Nawet gdy ktoś zaklął w domu, straż go brała. Potem cisza. W pace było ich od gromu. Kiedy miasta już połowa poznikała za kratkami, każda jedna z tłumu głowa język skryła za zębami. Tak minęły trzy miesiące: cicho, miło i przyjaźnie. Nawet to palące słońce zaświeciło jakoś raźniej. Tłumił wszelkie tłum urazy i tłumaczył sobie tłumnie, że potrzebne te zakazy, lider myśli zaś rozumnie. Po pół roku do miasteczka przyszło jury na inspekcję. Poobserwowało z deczka. Drobne były ich obiekcje. Gratulując liderowi, nagrodziły go za wyczyn. Miłe miasto, co się zowie! Tak daleko mu do dziczy! Jury poszło. Tłum zaklaskał. Lider skłonił się niziutko. Teczkę z kasą swą pogłaskał, po czym odszedł. „Żegnaj, trzódko!”. Tłum odczekał tak z minutę. Potem przestał tłumić żale. Wrzeszcząc pod brutalną nutę, pozabijał się nawzajem.
  13. @Rafael Marius @Mitylene dziękuję! @Waldemar_Talar_Talar tylko jeszcze trzeba nauczyć się z tego cieszyć... @huzarc byle to było sensowne wypełnienie :)
  14. @Jacek_Suchowicz super ujęte! @Berenika97 właśnie tak! Dziękuję :)
  15. @Charismafilos herbata wie, co jest na rzeczy :) @Marek.zak1 dziękuję! @Alicja_Wysocka niestety, a szkoda...
  16. Hej, ty! Popatrz na mnie, proszę. Jestem pełna do połowy. I wiedz, że to świetnie znoszę! Nie mam przez to smutnej głowy. Cóż, że pustką także świecę? Wiesz, nie można mieć wszystkiego. Może i nie jestem specem, lecz pół szczęścia to nic złego. W końcu strużki mnie, herbaty, wciąż spływają tam po ściankach. Szczęście czasem jest na raty. Wiem to ja – niepełna szklanka.
  17. @Czarek Płatak zdecydowanie niespełnionej... Taka z nich miłosna trupa :D @Berenika97 dziękuję!
  18. @Rafael Marius dziękuję! Da się tego nauczyć :)
  19. @Leszczym nie da się ukryć podobieństwa :D
  20. Lament trupicy Kiedyś nocą się martwiłam, że nie zgnieciesz moich pierzy. Teraz martwi mnie mogiła: tylko martwa w niej wyleży. Kiedyś rozkładałam nogi, ty zaś byłeś w siódmym niebie. Teraz rozkład nóg, mój drogi, mógłby strwożyć nawet ciebie. Kiedyś wciąż ci gotowałam pyszne dania, pełne barwy. Teraz dieta zeszczuplała, żywię bowiem tylko larwy. Póki śmierć nas nie rozłączy – obiecałeś treść tak znaną. Dziś, gdy jad się ze mnie sączy, mam swą ziemię obiecaną. Lament trupa Kiedyś złość się we mnie rwała, bo dmuchałam wciąż na zimne. Dzisiaj marzę, byś zechciała chuchnąć w ciało me bezczynne. Kiedyś uwielbiałaś stale kryć się w lekkich pierza złogach. Teraz ja się pochowałem. Czemu mnie nie szukasz, droga? Kiedyś rzekła, pewna racji: grunt to zdrowie. Dobre sobie, czemu w ramach więc kuracji nie odwiedzisz mnie w mym grobie? Kiedyś zło ci wybaczyłem, miałaś bowiem trupa w szafie. Teraz myślę w swej mogile: kiedy ja do szafy trafię?
  21. „Ale zdolny!” – tak mówiono, jemu zaś wzrastało ego. Mieli rację. Za zasłoną był wszak zdolny do wszystkiego.
  22. Dziękuję za komentarze! @Jacek_Suchowicz fajnie ujęte, biedny Wiesiu... ;)
  23. @Leszczym Wychodzi na to, że wszystko wyszło! :)
  24. @Berenika97 Ano właśnie! Ziemniaki to prawdziwe natchnienie do filozofowania. A żona niech sobie tam wrzeszczy :D
  25. @huzarc bywa i tak :X @Whisper of loves rain dziękuję, bardzo mi miło! @Marek.zak1 niestety... pozdrawiam! :)
×
×
  • Dodaj nową pozycję...