Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

hollow man

Użytkownicy
  • Postów

    1 860
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez hollow man

  1. spróbuj łyżeczką drogi chłopcze z tortu życia albowiem wielu takich dożyje dobrej starości w zdrowiu otoczeni wnukami a nie ciemnością
  2. @huzarc Noooo... Powiem Ci, huzarc... Naprawdę nie spodziewałem się...
  3. najpierw wypłukano z nas złoto glony chłonęły wodę mech obsiadł wyschnięte studnie tkaliśmy w słońcu misterne pajęczyny czekając na rosę by rozszczepiła światło kurz nie tworzył znaków na drodze widziałem jak horyzont zamyka człowieka w pięść słyszałem jak chichot zstępuje z nieba mości swoje gniazdo na dnie oka miasto stało się trumną i spłynęło do morza
  4. @Magdalena Heraklit i Świetlicki w jednym. Przypomnijmy:
  5. @huzarc Wydaje mi się, że mówimy o trochę innych pęknięciach - ja o ontologicznym z konsekwencjami dla języka i doświadczenia, a Ty - o lingwistycznym, gdzie język próbował obejmować i kreować tę ontologię. Także diagnoza w obu przypadkach może być trafna, tylko stosujemy różne metody opisu.
  6. @huzarc To być może też. Tylko nie zrzucałbym wszystkiego na język i jego rozpad, bo to rzeczywistość się rozpadła. W jej miejsce mamy hiperrzeczywistość, która nie jest iluzją, ale systemem znaczeń odnoszących się wzajemnie do siebie, gdzie doświadczenie zastępowane jest znakiem doświadczenia. Gdzie wzruszenie zamyka się w nieistotnym, mechanicznym geście, a nie autentycznym przeżywaniu tegoż doświadczenia. Symulacja zastępuje organiczną tkankę - świata, relacji, komunikacji, obecności, sensu... Dobra, trochę pojechałem i sam nie wiem czy to, co mówię, wogle klei się do czegokolwiek.
  7. Noc jest lepsza Noc się do mnie nie przypieprza
  8. @MIROSŁAW C. I tak się życie turla - bez nadmiernej radości, ale też nie na dnie rozpaczy - w ferworze codziennych transakcji. Odważnie wchodzić w pustkę - to są chyba echa po egzystencjalizmie w stylu Camusa.
  9. @kasia652 Bez oburzenia :)
  10. @Magdalena OK. To troszeczkę więcej światła przepuszcza.
  11. hollow man

    Koncertowo

    I'm unclean, a libertine And every time you vent your spleen I seem to lose the power of speech You're slipping slowly from my reach You grow me like an evergreen You've never seen the lonely me at all
  12. @Wochen Taka refleksja quasifilozoficzna: Co prezentuje lustro gdy stoję przed nim w ciemności?
  13. @Magdalena Dziewczyna pirata, powiadasz... Może spłaszczę, bo "równe mi istoty" niekoniecznie muszą być ludźmi, ale faktycznie po ostatniej strofie przypomniała mi się wycieczka, w której uczestniczyłem będąc na Krecie, gdy na małą plażę taśmowo dopływały statki, ludzie się z nich wysypywali, wypełniali plażę szczelnie, kąpali się i wracali na statek. Plaża była piękna, woda była cudna, ale poczułem, że to jest kwintesencja masowej turystyki - przemiał ludzi przez ładną przyrodę i pogodę. Taki obrazek z epoki późnego kapitalizmu. Ale - jak wspomniałem - w tym wierszu plaża może być pusta, a pochód peelki może odbywać się w towarzystwie krabów czy co tam na tym Sal chodzi po plaży. Tylko dlaczego peelka zaznała deszczu, a inne istoty na Sal - nie? I po co peelce szerokie ramiona do walki? Walki z kim / czym, o co i po co? Można snuć hipotezy.
  14. @Mitylene Subtelnie. Podoba mi się, że mamy tu dwie przenikające się warstwy - łzy, noc, gwiazdy / wiersz, wersy, głoski. Szepty osiadłe na samotnych głoskach - ładne.
  15. @Mitylene Dziękuję. Tak, jest to pewnie kolejna ścieżka, którą można pójść. Ja nie chcę sugerować kto zdejmie 'nam' tę opaskę z oczu i kiedy. Ale chciałbym mieć trochę litości dla czytelnika, zostawić go z promykiem nieoczywistej nadziei zamiast na środku spalonego miasta... Albo raczej - 'z promykiem nadziei na środku spalonego miasta'.
  16. hollow man

    nasza muzyka - org.fm

    Жить тяжело и неуютно, зато уютно умирать
  17. @hania kluseczka Dyplomy mają jakieś- tam znaczenie mimo wszystko. Jeśli masz do wyboru terapeutę z dyplomem lub bez, to cokolwiek sądzisz o dyplomach - chyba jednak bezpieczniej będzie wybrać tego z dyplomem. Szkoła psychoterapeutyczna, która wydała takiego terapeutę na świat oraz jej reputacja - również się liczy, bo mamy terapeutów po jakiejś szkółce dwusemestralnej i idą w świat nieść dobrą nowinę. Trzy-cztery lata szkolenia w określonym nurcie, to jest - moim zdaniem - zupełne minimum. Kolejna rzecz: Czy terapeuta poddaje swoją pracę superwizji - ma znaczenie. To jest zawód podwyższonego ryzyka jeśli samemu ze sobą nic się nie robi. To nie jest naprawianie spłuczki w kiblu czy nawet leczenie wyjątkowo interesującego liszaja. Tyle chyba na wejściu. Później, po kilku sesjach, nawet ktoś niezorientowany jednak może coś powiedzieć o jakości relacji terapeutycznej i postępach. Tylko też taka się pojawia sytuacja, że ludzie oczekują szybkich, nierealistycznych efektów na zasadzie: Moje życie nie poprawiło się w trzy miesiące - do dupy z taką terapią. Trzydzieści lat nieprzystosowawczych schematów albo niezabliźnionej traumy chcieliby ogarnąć w weekend. Albo oczekiwanie, że terapeuta za kogoś wykona robotę. Opór jest silny gdy się wchodzi głębiej w psyche, a terapeuta to wdzięczny chłopiec do bicia.
  18. @hania kluseczka Cóż, materia nieco inna w obu przypadkach. Ale rozumiem, że chcesz przekazać swój sceptycyzm wobec idei terapii i funkcji terapeuty jako takiej. Myślę o tym w ten sposób, że ludzie starają się jednak najpierw sami sobie poradzić z takim czy innym cierpieniem i dopiero gdy wszystko zawodzi, a cierpienie rozlewa się coraz szerzej i głębiej - szukają pomocy na zewnątrz. I - oczywiście - często trafiają do pseudouzdrowicieli, niedouczonych magistrów, ludzi którzy nigdy nie poradzili sobie z własnymi problemami, a zabierają się za leczenie innych. Zawód psychoterapeuty nie jest w Polsce regulowany, więc nie ma praktycznie żadnych barier wejścia. Ale wierz mi - są też dobrzy fachowcy, którzy wiedzą jak pomóc jeśli ktoś tej pomocy szuka. Kolejna sprawa to taka, jak my rozumiemy różne zaburzenia i czy pamiętamy, że to są pewne konstrukty, również uwarunkowane kulturowo i zmieniające się w czasie, więc okładanie cierpiącego po głowie diagnozą i sztywna klasyfikacja do ICD czy DSM bez zrozumienia indywidualnych uwarunkowań, historii pacjenta, czynników środowiskowych itd - jest buchalterią, a nie leczeniem. Plus farmakologia, która często zastępuje terapię. Nie idealizuję terapeutów. Ktoś może powiedzieć, że dobry przyjaciel to terapeuta, tylko, że bezinteresowny. Ktoś inny, że dla niego konfesjonał jest gabinetem terapeutycznym. A Ty możesz powiedzieć, że to wszystko bujda na kółkach i wystarczyłyby trzy szybkie liście na twarz ;) Ale są ludzie i wcale nie jest ich tak mało, którzy dzięki różnym formom wsparcia terapeutycznego wrócili na zdrową i konstruktywną ścieżkę.
  19. @KOBIETA Kobietka Kokietka.
  20. @hania kluseczka Dziękuję. Jest w tym co piszesz trochę racji. Terapeuci opowiadają sobie taki dowcip: - Czy terapeuta jest w stanie naprawić zepsutą żarówkę. - Tak, pod warunkiem, że żarówka bardzo tego chce. Terapeuta nie jest magikiem od technik, tricków i wiedzy tajemnej. Pełni raczej rolę towarzysza w podróży dla kogoś kto tego towarzystwa chce i potrzebuje.
  21. hollow man

    Soundtracks

  22. @KOBIETA Tak właśnie zauważyłem, że masz ku mnie niejakie inklinacje 😉 Twe uwielbienie jest odwzajemnione. Natomiast ja bym proponował żebyś jednak za wierszyk się zabrała. Tematu potrzebujesz? Bardzo proszę: Rene Margritte, Kochankowie
  23. @skasujeto Na spokojnie to traktuję. Nie mam w obszarze lirycznym specjalnych ambicji, więc też ciśnienia nie łapię. @Berenika97 A tak, tak - wspominałaś, że mężu naukowiec. Zrób mu radość i napisz o kocie Schrödingera, jeśli jeszcze tego nie zrobiłaś ;) @KOBIETA No, nie ma jednej terapii - trzeba jakoś rzeźbić w zależności od osoby, jej indywidualnej historii, dobierać może z różnych nurtów. Gdy do gabinetu przychodzi alkoholik w drugiej dobie abstynencji, to nie traktujesz go psychodynamiczną, tylko jedziesz prostymi technikami żeby wytrzymał. I na tym etapie tylko tak. Ale dobrze, gdy po ustabilizowaniu gościa, gdy osiągnie jakiś staż w niepiciu, aby dostał też inne propozycje żeby zająć się tematem głębiej, bo za chwilę wróci z tym samym albo jeszcze coś dorzuci.
  24. @KOBIETA Ja rozumiem jak działa terapia poznawczo-behawioralna i zdaje sobię sprawę z jej niepodważalnych zasług dla leczenia niektórych zaburzeń (obsesyjno-kompulsywne i lękowe na przykład). Ale to nie jest dobra terapia do borderline, dwubiegunówki, średnio sprawdza się w uzależnieniach... Bo działa na poziomie symptomu, a nie przyczyny. I wtedy jest ryzyko, że jednego symptomu się pozbędziemy, to pojawi się inny, bo podstawowy problem nie został ruszony.
  25. @Berenika97 Cieszę się, że wiersz poprowadził Cię od zasady nieoznaczności Heisenberga przez niemożność komunikacji, dziedziczenie bólu, po niejednoznaczną nadzieję na samym końcu. Twoja aparatura emocjonalno-intelektualna - superczuła i świetnie skalibrowana.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...