Zamkneli mi oczy
W czarną pustkę wrzucony, jak zduszone życie pod gruz
Moment - niech umysł wykroczy
Od wzroku zwolniony przymusem, niech mróz
Zamroczy ci duszę, łapiąc sie proroczych snów o nocy
Zamkneli mi usta
Nićmi szyderstwa zaszyte, strach na wróble, na dzieci
Zaduszony krzykiem ,uwięzionym w płucach,
Ogień - ledwo się wznieci, gaszony gwałtem, w łańcuchach
W wybuchach rozpaczy stłumiony
Wycieli mi uszy
Ostrzem , rdzą przeżartym , rozdarli mi ciało , oprawcy
Podnieceni od soczystej katuszy
Wołają głuchego , rozbawieni żartem
Pogardę karmiąc mięsem mej tuszy
Czuje już tylko , biorą sie za ręc...