Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Toyer

Użytkownicy
  • Postów

    273
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Toyer

  1. Spójrz na ekran mojej duszy nie jest mały ani duży ale za to energooszczędny piksel po pikselu odczytuj słowa z pilotem w ręku nie zmieniaj kanału oglądaj uważnie pora na reklamy sprzedam używaną duszę stan idealny prawie jak nowa gratis dorzucam opony do opla pyszna dusza dla każdego wiele smaków do wyboru tylko za kilka słów zapłaty zabawkowa dusza dla dzieci i nie tylko poczuj w sobie dziecko kupisz ją już za zwykłe dziękuję najlepszy lek na smutki dusza z uśmiechem w syropie i tabletkach koniec reklam wracasz do programu ale to już napisy końcowe patrzyłeś na ekran mojej duszy był za mały i za duży ale za to full HD
  2. Ratownik - Ile za ratunek?! ja umieram! Błagam pomocy! (tutaj pada kwota) wypowiedziana bez emocji … Nareszcie przybyłeś tyle czekałem, karetki przyjeżdżają szybciej potrzebuje pomocy szybko dawaj działkę! Najpierw pieniądze bez wyrazu powiedział ratownik. Pacjent wcisnął mu je w rękę. Nastąpiła wymiana śmierć za życie. Spanikowany człowiek szybko zażył „remedium” i krzyknął dzięki ratujesz mi życie! Widzimy się jutro tylko przyjedź szybciej niż dzisiaj cały dygoczący pacjent zniknął w mroku ciemnej ulicy miasta. Ratownik odjechał czarną karetką na sygnale banknotów które dzwoniły mu w głowie. Dojdzie przeliczy nocny zysk. Gdy patrzy na podobizny królów sam czuje się królem. Już w domu tuż po przekroczeniu progu podbiega do kasetki i wyciąga duży plik banknotów - przelicza myśląc że to ciągle mało a stać go na trzy nowe mieszkania oraz kilka wypasionych samochodów. Nagle telefon wybija go niezadowolenia. - Świetnie kolejne będę mieć więcej. W innym domu pacjent chory czeka na doktora który współpracuje ze śmiercią. Kolejne spotkanie. I tak dzień za dniem a raczej noc za nocą. Pacjenci umierają a inny żyć chcą w kolorowym świecie – ślepnącym od świateł.
  3. @Berenika97 Dziękuję moje obecne serce jest kruche - i od nowa siłę buduje
  4. Szary dzień do szarych spodni szare skarpetki
  5. Toyer

    Haiku

    Cienie kombinują wśród drzew niesie się szept księżyc niedomówieniem
  6. Tkanka świata w pulsie światła mieszka - drzewa widziały więcej niż żyjący ludzie - myśl głęboka sięga - że nie skończonym jest kłębkiem - jesień to co roku wspomnienie - które czasem ma łzę w oku - wezwanie do ciszy - tak trudne jak dzisiaj czasy - w zwykłym lustrze odbija się ciało - w zwierciadle duszy - wszystko co oko nie widziało
  7. Serce poety jest jak kamień kryształowy w otoczce z puszystych chmur bije jak dzwon szczerozłoty uderzany gałązką wierzbową delikatnie topi sopel obojętności kruszy mury twierdz niezdobytych rytm jego bicia przypomina letni deszczyk uderzający o szybę błękitnooką czasem jak werble zapowiada taniec dusz zamyślonych krwistoczerwone od błędów ran diamentowo niewinne nieśmiałe i kruche serce poety jak metafora
  8. Łzy z wiatrem ulatują niosąc nadzieję - i już nie muszą zasłaniać się parasolem
  9. Moje cztery ściany - są echem miłości - gdy nicość przychodzi - coś w środku chce się zabić
  10. Słowa mają swoje ciężary - raz lekkie jak piórko - innym razem ciężkie jak głazy - niektóre się zapamiętuje - inne zapomina - sztuką jest powiedzieć mało mówiąc wiele - czasami bywa też trudna sztuka słuchania - każdy człowiek ma coś do powiedzenia - każdy też coś do przemilczenia - inny do przemyślenia - i tak życie w słowach mija
  11. Śmierć za życia jest najgorsza - ale istnieje też reinkarnacja
  12. @TylkoJestemOna Fajny wiersz - z przyjemnością przeczytałem @Alicja_Wysocka Obecnie mam dwa zegarki - ale noszę jeden - na studiach nosiłem dwa naraz - najlepszy czas to taki co radośnie mija - takiego czasu obecnie mi brakuje do życia @Berenika97 Pisząc ten tekst kilka lat temu - nie wiedziałem ze sam będę potrzebował czasu - by uleczyć rany które powstały
  13. Każdy podarowany kwiat - staje się wspomnieniem osoby obdarowywanej - pamiętam kwiaty które dawałem - zwiędły a wspomnienia zostały
  14. Kwiaty to symbol piękna - pięknie jest jak ma się komu je podarować
  15. @Jacek_Suchowicz Wyczuwam jakąś ironię - ale wierszyk polubiłem @Alicja_Wysocka Dziękuję za piękne słowa - wiersz jest sprzed paru lat - ale lubię do niego wracać @Leszczym Dzięki leszczym już się znamy z pisanych wierszy - ale tutaj jestem nowy
  16. @Annna2 Byłem 3 tygodnie w szpitalu z kratami - warunki jak w więzieniu - po wyjściu zostawiła mnie dziewczyna - a potem pogłębiła się depresja - niedługo rok od tamtego czasu będzie mijał - sensu od nowa szukam
  17. @Annna2 Tekst napisałem już parę lat temu - gdy nie wziąłem na spacer zegarka i telefonu - wtedy jeszcze cieszyłem się teraźniejszością - dzisiaj moja teraźniejszość nie jest za wesoła - powoli wychodzę z ciężkiej choroby - chociaż nie mam się czym cieszyć to uczę się szczęścia na nowo
  18. Na pytanie jak się czujesz - najczęściej odpowiada się dobrze - nawet gdy w środku dusza płacze
  19. Wyszedłem dzisiaj na spacer bez zegarka i telefonu. Telefon jak telefon — ma tylko jedną ważną dla mnie funkcję — co zrobię bez zegarka? Nie miałem przy sobie czasu, żeby wrócić. Już po chwili poczułem się zagubiony. Normalnie spoglądam na tarczę nałogowo, zacząłem czuć syndrom odstawienia. Miałem tyle czasu, a nie miałem zegarka. A jeśli mi się skończy, to co zrobię? Odpalałem papierosa od papierosa, ręce drżały. Chciałem zapytać przechodnia, ale "czas to pieniądz"... — nie stać mnie było na czyjąś odpowiedź. W portfelu brak gotówki — tylko karta. Raczej nikt nie nosi terminalu przy sobie — tak jak ja dzisiaj zegarka. Będę sprytny — pomyślałem i poszedłem do sklepu, zapłacić za aktualny czas bezgotówkowo, a przy okazji zdobyć fajki — bo się skończyły. Wszedłem do środka. Pani ładnie się uśmiechnęła — nie miała czasu na nic więcej, bo była w pracy. Powiedziałem dzień dobry i z wielką niecierpliwością dodałem: — Poproszę papierosy! — Jakie? — zapytała ładna pani; trudniejszego pytania nie mogła zadać. — Obojętnie — odpowiedziałem poirytowany. Marnowała mój czas, którego nie miałem i zaczęła wymieniać marki, pytać cienkie czy grube, może mentolowe? — Pani da te czerwone, z napisem palacze umierają młodziej. — Na śmierć i tak nie miałem czasu. Powoli, lecz sprawną ręką wyciągnęła paczkę, sprawdziła cenę: — Dwanaście dziewięćdziesiąt dziewięć. — Zapłacę kartą. — Trzymałem ją jeszcze przed chwilą wejścia do sklepu, traktując jak zbawiciela. Ręce mi drżały, kawałek plastiku wyślizgnął się z dłoni na podłogę, czyściutką jak łza — pewnie często ją zmywają — ale nie to było ważne, liczył się dla mnie tylko czas. W końcu się udało, jednak dopiero przy trzeciej próbie — bezduszny plastik — ograbił mnie z kawałka czasu, którego i tak nie miałem. — Wydrukować potwierdzenie? — Ekspedientka zapytała bez wyraźniejszej emocji. — Tak! - krzyknąłem z całych płuc, poczerniałych od dymu papierosowego. Odbieram świstek i oczom nie wierzę — godzina się nie wydrukowała — albo może bardziej była zamazana i nieczytelna. Trudno mam drugą szansę — pomyślałem, a myśli się we mnie gotowały. — To poproszę paragon! — rozkazałem, jakby była moją służącą. — Przepraszam, rolki papieru się skończyły... Bunt maszyn normalnie! Mają tyle czasu i nie chcą się podzielić i to za pieniądze! Trzeciej szansy nie będzie, na koncie mniej niż zero. Wyszedłem trzaskając drzwiami i klnąc pod nosem. Dla zabicia czasu postanowiłem powłóczyć się bez celu, ludzi pełno i pewnie każdy ma przy sobie czas poza mną. Ktoś do mnie podszedł i pyta: — Przepraszam, która jest godzina? — Nie jestem jedyny! — A a czy ja wyglądam na kogoś, kto ma zegarek? — Wydarłem się na nieznajomego, co nie szanował czasu i nie miał go przy sobie — był bezużyteczny jak ja i trochę mu współczułem, ale pomyślałem ze musi być bogaty. Popatrzył na mnie jak na wariata i odszedł. Nagle usłyszałem dzwony kościelne. W końcu! Dowiem się za darmo... i zaczynam liczyć. Jeden, dwa, trzy... Czerwony fiat Punto zatrąbił dwa razy — zgubiłem rachubę, a to była taka okazja... Kierowcy mają dobrze, zawsze mają czas w swoich autach.... "Szczęśliwi czasu nie liczą" a ja nie mam zegarka i jestem biedny, ale to już sprawa drugorzędna. I jakby tego było mało, potknąłem się na chodniku, przywalając głową w bruk. Krew cieknie, boli jak cholera. "Czas leczy rany" — co teraz pocznę bez zegarka?
  20. Tam gdzie kończy się smutku mrok zaczyna się skrzydlata nadzieja na jej skrzydłach zaczynam lot rozpaczy mówię do widzenia dopóki z nią lecę nie zginę nieszczęście zostawiam na ziemi coraz wyżej lecąc wierzę że już nigdy mnie nie zostawi z powietrza widzę więcej wszystko się w sens układa więcej jest we mnie mnie rozumiem już znaczenie słowa ona nie mówi choć podpowiada cel naszego lotu tylko jej znany lecz mi to wcale nie przeszkadza szepcząc kieruje w niebieskie migdały od nowa lecę na skrzydłach nadziei która już była bliska stracenia teraz jej kształt wyraźnie się mieni na tle białych chmur i błękitnego nieba
×
×
  • Dodaj nową pozycję...