-
Postów
293 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez UtratabezStraty
-
Dwa światy. cz.2 Wolfgang
UtratabezStraty odpowiedział(a) na Berenika97 utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Berenika97 , a czy będą dalsze części? Bo, że jest trzecia część, to już widziałem. Ale czy będą jeszcze następne? Ja sformułowałem pewne moje myśli w komentarzach na temat tego cyklu opowiadań, ale może te moje myśli były nietrafne. To może zależeć między innymi od dalszego przebiegu akcji. -
Przygoda z moją idalną żoną (Przygoda idealnej kobiety)VIII
UtratabezStraty odpowiedział(a) na UtratabezStraty utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Berenika97 Myślę, że to coś więcej, niż akceptacja partnera, to fascynacja albo wręcz idealizowanie swojej małżonki. Myślę, że wypowiedź Marka, że " jest ona człowiekiem zbyt wielkiego formatu", dobitnie o tym świadczy. Czy oznacza to akceptację Agnieszki taką, jaka ona jest? Myślę, że nie do końca. Według mnie Marek myśli w pewnym sensie, jak zdobywca. Żeni się z dziewczyną o silnej osobowości, wierząc jednocześnie, że jego małżonka dojdzie w pewnym momencie do takiego punktu, kiedy on w jej życiu będzie miał coś do powiedzenia albo będzie miał wręcz obowiązek poprowadzić ją silną ręką. Myślę, że Marek weźmie sobie do serca to co mówi pani naczelnik, czyli, że ma uważać na żonę, kiedy ta będzie na przepustce. Myślę zresztą, że za niedługo sama zobaczysz, jak to będzie...- 7 odpowiedzi
-
1
-
- idealna kobieta
- mąż
- (i 9 więcej)
-
Przygoda z moją idalną żoną (Przygoda idealnej kobiety)VIII
UtratabezStraty odpowiedział(a) na UtratabezStraty utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Berenika97- 7 odpowiedzi
-
- idealna kobieta
- mąż
- (i 9 więcej)
-
@Mel666 , jak należy rozumieć pojęcie "rocznik 1987"? Chodzi o roku urodzenia? A może o o rok wejścia w pełnoletność?
-
Przygoda z moją idalną żoną (Przygoda idealnej kobiety)VIII
UtratabezStraty odpowiedział(a) na UtratabezStraty utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Wiechu J. K. , to mnie cieszy, że przeczytałeś jednym tchem, ponieważ ten odcinek był chyba stosunkowo długi. Tak mi się przynajmniej wydaje, kiedy to oceniam po liczbie stron w procesorze tekstu.- 7 odpowiedzi
-
1
-
- idealna kobieta
- mąż
- (i 9 więcej)
-
@Kapirinia , zastanawiam się, czy tu chodzi tylko o melodie i o dźwięki, czy może też o jakieś formy odbierania rzeczywistości, które trudno racjonalnie wytłumaczyć...
-
Nazajutrz, w sobotę, wstałem już o 6 rano. O wpół do ósmej przyszła do mnie teściowa i zastała zrobione przeze mnie gotowe śniadanie. Zjedliśmy razem śniadanie i gdzieś tak dziesięć po 8 poszliśmy do mieszkania pani Krysi i razem z nią wyruszyliśmy na dworzec autobusowy. Nasz autobus PKS odjeżdżał o godzinie dziesiątej i chodziło nam o to, żeby móc iść spacerkiem i zdążyć na niego. Zresztą skrót „PKS” od jakiegoś czasu znów oznaczał „Państwowa Komunikacja Samochodowa”, a status przedsiębiorstwa państwowego także w komunikacji autobusowej wracał znowu do łask. Przy czym te naprawdę państwowe PKSy miały w znacznej mierze charakter regionalno-lokalny. Ostateczny kształt publicznej komunikacji autobusowej był ciągle dyskutowany na najwyższym szczeblu. Co się zaś tyczy tych najdłuższych linii autobusowych, n.p. Z Gdańska do Warszawy, albo z wręcz z Gdańska do Krakowa, to rozważano, żeby je włączyć w struktury Polskich Kolei Państwowych albo Poczty Polskiej. W drodze na dworzec moja teściowa zaczęła pani Krysi wyznawać, jakiego to doznała szoku, kiedy się dowiedziała, że Agnieszka trafiła za kratki i tak rozpoczęła się rozmowa pomiędzy dwoma kobietami o różnych matczynych troskach. Ja na te wywody teściowej specjalnie nie reagowałem. W końcu to Agnieszki ocena tego, co się z nią dzieje za murami więziennymi, była dla mnie najważniejsza. Po przyjściu na dworzec i dotarciu na stanowisko i po niezbyt długim oczekiwaniu nadjechał nasz autobus i tak rozpoczęła się nasza podróż. Kiedy już dotarliśmy autobusem do celu, spokojnym spacerkiem ruszyliśmy w kierunku zakładu karnego. Niby powinienem być już przyzwyczajony do tej drogi do więzienia, ale jednak przechodził mnie ciągle pewien lekki dreszczyk, kiedy tam szliśmy. Wiem, że to może zabrzmi co najmniej dziwnie, ale czułem się, jak na swego rodzaju...pielgrzymce. Dlaczego takie myśli mi chodzą po głowie? Raz, że byłem w drodze do mojej żony, w której byłem i jestem zakochany na zabój. Ale po drugie też dlatego, że zakład karny coraz bardziej mi się kojarzył z... przybytkiem cnoty. W końcu więzienie ma być jak klasztor, miejscem uprawiania ascezy. A tam w środku moja żona, której jestem winny dozgonną wierność. W moich myślach i fantazjach jednostka penitencjarna zaczynała być wręcz jakimś sanktuarium. Ale nie zamierzałem się dzielić z obydwoma paniami, które mi towarzyszyły, tymi myślami, ponieważ obawiałem się albo byłem wręcz pewny, że nie zostanę zrozumiany. Kiedy przechodziliśmy przez pewien park zauważyłem: - To jest chyba jeden z tych terenów zielonych, które więźniarki, w tym moja żona regularnie sprzątają. - Od razu dostałem odpowiedź od pani Krysi: - Że też pana żona mając wyższe wykształcenie musi wykonywać takie fizyczne prace, jak jakaś dziewucha po zawodówce..... - Pani Krysiu – oznajmiłem zdecydowanym tonem – moja żona jest dziennikarką i poznawanie różnych segmentów naszej rzeczywistości, także od wewnątrz, jest jej zawodowym powołaniem. Kiedy już dotarliśmy na miejsce, zostaliśmy wylegitymowani przez funkcjonariuszkę, a ja tej funkcjonariuszce przekazałem ubrania i buty dla Agnieszki, które moja żona chciała założyć wychodząc na przepustkę. Następnie udaliśmy się do pomieszczenia widzeń. Od razu po wejściu do budynku więziennego prawie ciągle było słychać walenie więziennych drewniaków o ziemię, związane najwyraźniej z chodzeniem więźniarek. Ten odgłos tworzył w budynku pewną atmosferę ciężkości, a tym samym dodawał zakładowi karnemu powagi. I jakoś, może nawet podświadomie, zacząłem być przekonany, że właśnie taki klimat powinien być w zakładzie karnym. Gdyby więc przyprowadzono mi żonę na widzenie na przykład w jakiejś sukience w kwiatki i balerinach zamiast drelichowej spódnicy i więziennych chodakach, to chyba bym odczuwał jakiś dysonans. No i kto wie... Może bym się nawet poskarżył w Ministerstwie Sprawiedliwości...W końcu jako obywatelowi i mężowi nie mogło mi być obojętne, jak jest wykonywana kara mojej żony... W pomieszczeniu widzeń nie musieliśmy długo czekać na Agnieszkę. Została wprowadzona z grupą innych więźniarek, miała uśmiech na twarzy i zaczęła witanie i całowanie się od swojej mamy, potem przyszła kolej na panią Krysię, po której nieco zaskoczonej minie widać było, że rzeczywistość więzienna jest dla niej nowością. Potem przyszła kolej na mnie. Kiedy dotknęła swoimi słodkimi, uśmiechniętymi ustami moich ust, poczułem w genitaliach jej kolano oraz ból, następnie drugie jej kolano w tym samym miejscu i znowu ból. - To było za to, co naopowiadałeś pani Krysi o naszym małżeństwie. - rzekła swoim najmilszym i jednocześnie nieco przyciszonym głosem. - O dalszych konsekwencjach porozmawiamy, jak będę już na przepustce.- - A teraz siadaj, musimy wszyscy razem porozmawiać. - dodała po chwili radosnym głosem. Ponieważ było nas cztery osoby, to usiedliśmy w kółku. Agnieszka siedziała z nogami zgiętymi w kolanach pod kątem prostym, z podudziami lekko odchylonymi w jej lewą stronę. Słowem- wyglądała jak bardzo grzeczna dziewczynka. Ja siedziałem dokładnie naprzeciw żony, teściowa i sąsiadka po moich bokach. - No i jak minęła podróż? - zapytała nas wszystkich z rozpromienioną twarzą. Ja się poczułem od razu zachęcony tym pytaniem, więc odparłem: - W drodze od autobusu szliśmy tutaj przez pewien park. Czy także ten park sprzątacie.- - Od kiedy tu trafiłam, to raczej wszystkie okoliczne parki sprzątałyśmy. - padła odpowiedź z ust mojej żony.- A więc pewno i ten. - I jak? Ładnie wysprzątałyśmy? - dodała po chwili z zaciekawioną i rozpromienioną twarzą. Teraz odezwała się pani Krysia: - Że też pani, dziewczyna z wyższym wykształceniem, musi wykonywać takie podłe prace... - I pewno jeszcze w tym drelichu i chodakach z literami ZK, żeby wszyscy patrzyli się na moją córkę, jak na jakąś podłą kryminalistkę... - dodała moja teściowa. Odpowiedź Agnieszki nie kazała długo na siebie czekać: - Pani Krysiu, jakież znowu podłe prace. Prace ogrodowe należą do najfaniejszych prac, jakie sobie można wyobrazić. Pani przecież też robi na działce... - A co do ciebie, mamo, to wstydzić powinnam się tego, że jechałam nietrzeźwa, a nie tego, że mnie ludzie widzą w więziennym drelichu. Jak się narozrabiało, to trzeba mieć odwagę cywilną, żeby się do tego przyznać...- dodała po chwili nieco surowszym głosem. -I że też w czymś takim musi się pani mężowi pokazywać... Przynajmniej na widzenia mogli by pani dać normalną odzież. - kontynuowała pani Krysia swoje użalanie się nad moją żoną. - Ależ pani Krysiu, mój Marek jest wręcz zachwycony, jak mnie tak widzi...- powiedziała moja Aga i rzuciła figlarne spojrzenie w moim kierunku. - Widzi pani, jakimi oczętami się gapi na mnie... Rzeczywiście miałem wrażenie, że moje wpatrzone w żonę oczy stawały się nieco mętne. Tak, jakbym patrzył na nią w jakimś śnie. Jej więzienna spódnica, obłe chodaki i do tego chustka na głowie dodawały jej kobiecości. Spod chustki wystawały jej kosmyki włosów – już sam nie wiem, czy zgodnie z przepisami, czy nie... - No Mareczku, co się tak patrzysz na moje stopy? - kontynuowała swoim słodziutkim głosem- Chyba wiem, o co ci chodzi... I kopnęła mnie najpierw jedną a potem drugą nogą. - Hurra, teraz ja wygrałam, pierwsza go kopnęłam...- oznajmiła. - Widzicie – zwróciła się następnie do swojej mamy i do sąsiadki – ten mój mąż-głuptas jest tu wszystkim zafascynowany... - Nawet literami ZK na moich więziennych drewniakach. - dodała z nutą ironii. - I makijażu pani pewno też nie wolno mieć. - pani Krystyna starała się kontynuować swoje użalanie nad moją żoną. - Oj, to straszne...- padła szybka, ironiczna odpowiedź Agnieszki. - A wie pani, że funkcjonariuszki też nie mogą mieć makijażu? - - A teraz koniec z tymi żalami! - zarządziła władczym głosem moja żona i rozpoczęła się rozmowa o tym, co słychać u pani Krysi, co słychać u rodziców Agnieszki, a także o tym, co słychać w naszym mieszkaniu, zostawionym pod moją opieką. Kiedy już wychodziliśmy z widzenia, teściowa zwróciła się do nadzorującej te widzenie strażniczki: - Proszę pani, muszę porozmawiać z panią naczelnik, kiedy to będzie możliwe? - Pani naczelnik powinna tu się gdzieś kręcić...O, tam właśnie stoi. Wszyscy razem podeszliśmy do naczelnik zakładu karnego. Teściowa odezwała się: - Pani naczelnik, muszę z panią koniecznie porozmawiać o mojej córce, Agnieszce Zawadzkiej- Milewskiej, którą właśnie odwiedziłam tutaj... - Ależ oczywiście, ale jest jeden warunek: W rozmowie musi uczestniczyć także pani zięć. Agnieszka wskazała bowiem swojego męża jako jedną z tych osób, którą darzy największym zaufaniem. - Marek Milewski, mąż Agnieszki. - przedstawiłem się. - Bardzo mi miło. -odpowiedziała naczelnik. - W takim razie zapraszam do mnie. - Ja się w takim razie już pożegnam. Sama wrócę do domu. - zasygnalizowała pani Krysia. Ja z teściową zostaliśmy poproszeni do pewnego pomieszczenia, gdzie naczelnik kazała nam usiąść przy stole i czekać na nią. Zza okna dochodziło miarowe klekotanie drewniaków. Podszedłem więc do okna i ujrzałem dosyć długi szereg więźniarek chodzących w kółko po więziennym podwórku. Zobaczyłem wśród nich także moją żonę idącą razem z Agatą.Obie dziewczyny zauważyły mnie, zaczęły się do mnie uśmiechać, mi kiwać i w końcu...przesłały mi całuski. Ja też się uśmiechnąłem, pomachałem dziewczynom, oddaliłem się od okna i wróciłem do stołu. Ta siermiężność tego chodzenia w kółko po spacerniaku w wykonaniu takich fantastycznych i jednocześnie tak siermiężnie ubranych dziewczyn, jak moja żona, bardzo mnie kręciła. Siermiężność siermiężnością, ale w końcu koło to także symbol doskonałości... Po chwili weszła naczelnik, usiadła naprzeciwko nas i zwróciła się do teściowej: To w takim razie słucham panią. Teściowa od razu rozpoczęła swój wywód z dużą dawką emocji: - Pani naczelnik, musi pani koniecznie wnioskować o przedterminowe zwolnienie mojej córki. Wiem, że pani może to zrobić. Agnieszka to porządna dziewczyna. Raz popełniła błąd, a ten sędzia ją zaraz na sześć miesięcy zamknął. Kto inny to by w takiej sytuacji dostał karę w zawieszeniu...A moja głupia córka to się nawet nie odwołała. Naczelniczka odpowiedziała spokojnym głosem, nacechowanym rozwagą: Proszę pani, ja bym się czuła zobowiązana wnioskować o przedterminowe zwolnienie pani córki, gdybym była przekonana, że pani córka jest na to gotowa. Niestety obawiam się, że tak nie jest... Teściowa patrzyła niespokojnym, roztargnionym wzrokiem. Pani naczelnik kontynuowała: - Agnieszka żałuje tej swojej jazdy w stanie nietrzeźwym. Ale żal i chęć poprawy to za mało. Potrzebna jest jeszcze wytrwałość w dążeniu do naprawy swojego życia i tu widzę u niej pewien problem. Widzę u niej pewną skłonność do niestabilności emocjonalnej,pewien lęk przed życiem...Owszem, co do zasady jest wręcz wzorową więźniarką. Ale, co będzie po wyjściu na wolność? Pani naczelnik się nieco zamyśliła i po chwili kontynuowała: - Jak już powiedziałam, Agnieszka jest, co do zasady wzorową więźniarką. Objawia się to w ten sposób, że troszczy się o wszystkich i o wszystkie możliwe sprawy. Jest bardzo uczynna i powszechnie lubiana przez inne więźniarki i funkcjonariuszki. Natomiast z troszczeniem się o swoje własne życie jest u niej nieco gorzej. Jakby chciała uciec od własnego życia, jakby się go bała. Ale skoro już mowa o przedterminowym zwolnieniu, to najważniejszym argumentem powinno być to, że Agnieszka zawsze otwarcie deklaruje, że nie chce przedterminowego zwolnienia, można wręcz powiedzieć, że się przed nim broni. Mam wrażenie, że zakład karny jest dla pani córki swego rodzaju stabilizatorem jej życia. - Też coś! – odpowiedziała teściowa z nutą oburzenia – Żeby moja córka wolała pobyt za kratami od normalnego życia! Jak jakaś podła kryminalistka... - Proszę tak nie mówić! - głos pani naczelnik brzmiał teraz bardzo stanowczo – Pani córka to bardzo wrażliwa dziewczyna. A to, co nam się wydaje normalnością, dla innego człowieka już może nie być takie normalne. Słuchając tej rozmowy pewne rzeczy zaczęły mi się układać w głowie i w końcu doszedłem dw wniosku, że wreszcie powinienem zabrać głos: - Przez długi czas traktowałem charakter mojej żony, jej różne wybryki z pewnym pobłażaniem. Ale teraz pewne rzeczy widzę, jak na dłoni. Na przykład te jej ekscesy alkoholowe, z których ostatni ją zaprowadził tutaj. To wynikało z tego, że rzeczywistość jaka ją otaczała, była dla niej zbyt wąska, czuła się w niej uwięziona, a wolność odnalazła, paradoksalnie, tutaj, za kratami. Są mężowie, którzy twierdzą, że dali swoim żonom wszystko. Ja bym nie śmiał czegoś takiego powiedzieć. Ja nie mogę dać Agnieszce wszystkiego, bo jest ona człowiekiem zbyt wielkiego formatu! Mogę, co najwyżej, Agnieszce towarzyszyć w jej dążeniach i pilnować, żeby te dążenia nie poszły w jakimś złym kierunku. - Panie Marku – odpowiedziała mi pani naczelnik - bardzo mnie cieszy, że pan tak wnikliwie analizuje osobowość swojej żony. Kiedy Agnieszka stąd w końcu wyjdzie, będę ją mogła oddać w dobre, czyli w pana ręce. W każdym razie pojutrze wychodzi na tydzień na wolność. Proszę dobrze pilnować żony, żeby mi tu wróciła cała i zdrowa i żeby w czasie przepustki nic głupiego nie zrobiła. Na tym się rozmowa z naczelniczką zakładu karnego zakończyła. Ja i teściowa udaliśmy się na dworzec, żeby następnie autobusem wrócić do domu. Podczas całej drogi rozmawialiśmy o bardzo zwyczajnych sprawach i między nami nie doszło do żadnej, nawet najmniejszej scysji. Kiedy już byłem u mnie w domu, to po wykonaniu pewnych drobnych prac porządkowych zająłem się czytaniem różnych mądrych książek i robieniem z nich notatek, a następnie nie pozostawało mi już nic innego, jak pójść spać.
- 7 odpowiedzi
-
2
-
- idealna kobieta
- mąż
- (i 9 więcej)
-
Wojenka
UtratabezStraty odpowiedział(a) na AgnieszkaJakiel utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@AgnieszkaJakiel , ale dlaczego "Wojenka"? -
Ucieczki ze snu
UtratabezStraty odpowiedział(a) na leszek piotr laskowski utwór w Konkursy literackie
@leszek piotr laskowski , myślę, że sny to dobry temat dla twórczości poetyckiej ze względu na pierwiastek irracjonalny. Ja też napisałem pewien wiersz o moich snach, chociaż go nigdzie jeszcze nie opublikowałem. Przy czym temu mojemu wierszowi o snach brak tego dramatyzmu, który jest w powyższym wierszu zawarty. -
w Darze zostaw Komentarze
UtratabezStraty odpowiedział(a) na ais utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Ewelina nawet jeżeli jesteśmy narodem opiniotwórczym, to myślę, że poezja rządzi się swoimi prawami. W wierszu może być tyle subiektywizmu autora, że czytelnikowi trudno się będzie odnieść do tego wiersza. Zresztą taki subiektywizm może wystąpić chyba także w prozie. -
Przepraszam za kobiecość, podejście pierwsze
UtratabezStraty odpowiedział(a) na Magdalena utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Magdalena @Magdalena , przeprosiny, ogólnie rzecz biorąc, mają sens, ponieważ człowiek jest grzeszny. Ale przepraszanie za kobiecość? Co to niby miało by być? Mam nadzieję, że nie przepraszasz za to, że jesteś kobietą, bo wtedy to już byłoby chyba wbrew naturze. Ja się nawet obawiam, że takie przepraszanie za kobiecość może być rozmywaniem rzeczywistej odpowiedzialności kobiet. Ponieważ mam fioła na punkcie własnej twórczości prozatorskiej, to z uporem maniaka do niej także tutaj wracam. Tam dziewczyna siedzi w więzieniu. Ale nie za to, że jest kobietą. Jeżeli jej wyrok jest nadmiernie surowy, to raczej dlatego, że sędzia uznał, że przynależy do elity społecznej. A tak w ogóle to punktem wyjścia całego cyklu tych moich opowiadań jest anegdota mówiąca, że idealnego mężczyznę to można spotkać w więzieniu i tym samym dochodzimy do zagadnienia przepraszania za męskość, bo pokusa takiego przepraszania istnieje... -
Znam jednego bohatera...
UtratabezStraty odpowiedział(a) na Szymon Karczewski utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Zastanawiam się... -
@Wiechu J. K. , właściwie to już zacząłem pisać część VIII. Ale musiałem też przemyśleć pewne krytyczne uwagi od @Berenika97. @Berenika97 jest bardzo pilną recenzentką tego całego cyklu opowiadań, a ja na podstawie jej recenzenckiej działalności muszę czasami przemyśleć, czy nie "odlatuję" trochę za bardzo z moją fantazją. Ale ponieważ właśnie znalazłem się na trzydniowym zwolnieniu lekarskim, to mam nadzieję, że znowu coś się się ruszy.
- 9 odpowiedzi
-
@Zuzinix , miasto jako alegoria pewnego idealnego stanu ludzkości? Mi to się kojarzy z niebiańskim Jeruzalem z Apokalipsy świętego Jana.
-
@Migrena , PROKURATOR brzmi groźnie! Kiedy słyszę to słowo, to już widzę oczyma mojej wyobraźni człowieka z groźną miną, który na sali sądowej oskarża podsądnego albo z równie groźną miną, siedząc za biurkiem w swoim gabinecie, przesłuchuje oskarżonego. Z jakże groźnie brzmiącego PROKURATORA ty zrobiłeś (zapewne przez analogię do rzeczowników "doktor - doktór") prokuratura, czyli najwyraźniej zrobiłeś sobie z niego bekę. :D Ale muszę jeszcze raz przeczytać opowiadanie, żeby sobie przypomnieć, jak to jest.
-
Kobieta przed czterdziestką
UtratabezStraty odpowiedział(a) na Magdalena utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Wydaje mi się, że należy czytać tu między wierszami i w związku z tym zadać pytanie: Jakie są, w takim razie, jeszcze inne, oprócz wygody, kryteria przy ocenie butów dla kobiety? Może pytanie brzmi naiwnie, wolałbym jednak, jako mężczyzna, przeczytać zdanie różnych kobiet, m.in. autorki wiersza, a wtedy mógłbym się do tego odnieść. -
Fanatyzm
UtratabezStraty odpowiedział(a) na Berenika97 utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
A ja myślę, że jest wręcz odwrotnie. Myślę, że dosłowne odczytanie Apokalipsy św. Jana czyni ją czymś abstrakcyjnym, czymś z innej rzeczywistości. Kiedy ludzie natomiast zostają natchnieni duchem apokaliptycznym, to może to zdestabilizować porządek społeczno-polityczno-ekonomiczny. Czy jest to dobrze, czy źle - to już temat na osobną dyskusję. -
Fanatyzm
UtratabezStraty odpowiedział(a) na Berenika97 utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Berenika97 @Berenika97 , piszesz o pokusie, która mnie też dopada. Sęk w tym, że nie widzę możliwości przezwyciężenia tej pokusy raz na zawsze. Pokusa ta wynika, według mnie, z wypaczonego sposobu widzenia Apokalipsy św. Jana oraz innych apokaliptycznych treści biblijnych. A bez apokaliptyki nasza cywilizacja byłaby bardzo wyjałowiona. Dlatego pozostaje mi przede wszystkim ćwiczenie panowania nad emocjami. Ale to wcale nie jest aż takie trudne... -
Tym bardziej mnie ciekawi, dlaczego ta rozmowa o braku dostępu do modnych ciuchów jako pokucie, czy też karze wydaje ci się niewiarygodna. :) Ponieważ sprawa dotyczy kobiet, to myślę, że jako kobieta masz tu swoje zdanie. A może sprawa ma coś wspólnego z nadmiernym moralizatorstwem, które mi zarzuciłaś...
- 9 odpowiedzi
-
No właśnie! I tu mamy problem. Bo strach niekoniecznie musi być najlepszym doradcą. A do budowy trwałego pokoju są potrzebni ludzie, którzy mają odwagę, żeby zmieniać stosunki społeczno-polityczno-ekonomiczne na bardziej sprawiedliwe.
-
Rzecz o pokoju
UtratabezStraty odpowiedział(a) na Azraell utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Brzmi ciekawie, chyba będę wracał do tego wiersza. -
@Berenika97 , skoro gołąbek pokoju jest dezerterem, to znaczy, że wpierw był żołnierzem. A mi się wydaje, że tego doświadczenia bycia żołnierzem brakuje wielu przedstawicielom mojego pokolenia polskich obywateli, łącznie ze mną (rocznik urodzenia 1977).
-
@Berenika97 @Berenika97 , masz rację, że fabuła rozwija się powoli i może być nieco nudno, ale ma to być niejako etap przejściowy w rozwoju fabuły. Jakkolwiek jesteś wnikliwą recenzentką mojej prozy, to tym razem zdarzyło ci się przeinaczyć pewną myśl: to nie modne ciuchy mają być pokutą, ale brak możliwości ich noszenia.
- 9 odpowiedzi
-
1
-
@Pisarzowiczka @Pisarzowiczka , też myślę, że jeżeli relacja więzi, to może to powodować stres. Ale także trwałe więzi mogą powodować stres, bo przez to ktoś się o kogoś boi. A więc słusznie, że zadajesz to po pytanie w fraszce "Więzi". Ale to fundamentalne pytanie, które zadałaś wymaga bardzo wnikliwych rozważań, których poezja może nie udźwignąć. Dlatego warto, żebyś rozważyła, czy nie przejść w którymś momencie od poezji do prozy, może nawet do pisania całej powieści. Ja też zaczynałem, tu na portalu, od poezji, a kiedy ramy poezji zaczęły mi się wydawać zbyt wąskie, zacząłem pisać powieść, której dotychczasowe odcinki można znaleźć tu na portalu, na moim profilu i do których czytania serdecznie zachęcam. Do czytania mojej poezji też zachęcam, ale do czytania mojej prozy zachęcam bardziej, bo w mojej ocenie ta proza jest bardziej treściwa.