cześć, czy to wiersz pisany prozą (?), pachnie jak test narracyjny. dla mnie to proza, fajnie się czyta, ale to jednak proza! czarna kawa to chyba wtedy był rarytas straszny, raczej żołędzie, palony groch czy cykoria łechtały podniebienia gospodyń z dorodną pozytywistyczną piersią. a może to nowsza historia, tylko ulana postyczniową patyną? siema