Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

hyzwar

Użytkownicy
  • Postów

    39
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Treść opublikowana przez hyzwar

  1. Zazwyczaj całość pojawia mi się w głowie od razu, ale postaram się drastyczniej redagować. Tu np chciałem usunąć ostatnią zwrotkę. Dziękuję za opinię i pozdrawiam.
  2. Zdecydowanie zbyt łaskawa ocena, ale! Miło mi, dziękuję bardzo.
  3. Słodkie fanaberie. Urocze ;)
  4. nie spotkałem siły większej od miłości pokusa zdradliwa ciąży grzech na sercu grawitacji siła niepamięcią wsiąka smutku, niczym woda do ziemi, udręka jak kamień u szyi tęsknoty bagażem zatruwa doczesność przed wiecznością klęka tajona pokora niewypowiedzane pełne łez zaklęcia uległość nieskora zaciśnięte zęby morze łez wylane pozornie niewinna prawie nieskalana toczy życie głazem niezłomna uraza lawina spłoszona nierozsądnym krokiem można zamknąć oczy zapomnieć czy zasnąć przykryć niczym puchem ziemią albo śniegiem minione pragnienia idąc życia brzegiem co by spotkać skutek a później przyczynę płaczemy samotni walcząc z bezradnością bo cierpienie krzyżem kładzie się na ziemi brudnej trywialności nie zmyjesz tak jak krwi ciężkich niewidzialnych plam na swoim na sercu otrzeć się o boskość nieszczera modlitwa nawet patrząc śmierci prosto w martwe oczy nie złamiesz zaklęcia oblicze miłości czyste zło tak nie wnika aż do szpiku kości // dla Koleżanki
  5. Przyjechałem w styczniu Czy pada wtedy śnieg Grudzień, nie wiem, nie wiedziałem Piasek, woda, ten sam brzeg Śni koniec miniony początek Nieważne, w którą stronę szedł Więdnące pytania, kwitnące odpowiedzi Wygodny trudnych rzeczy bieg Udręka w obliczu wieczności Trudno pamiętać i smutno Myśliwi na śniegu, padają zwierzęta Ostatnia myśl ożywia martwe płótno
  6. @TomaszT Pięknie dopisane i skomentowane. Dziękuję. Ja o sobie nic dobrego nie śmiałbym powiedzieć w dziedzinie sztuki, ale jestem wielkim fanem tejże uprawiania, bez względu na predyspozycje. Wiem, nic nie wiem. Imposter syndrome? Może Kolega się jeszcze zreflektuje. Warto walczyć o piękne rzeczy. ' Time is an ocean, but it ends at the shore You may not see me tomorrow '
  7. @TomaszT Kiedyś byłem w tym aspekcie bardziej skrupulatny, ale się postarzałem i zrobiłem nieco złośliwy. Natomiast, ma Pan rację, lepiej czyta się 'klasyki' uporządkowane. Tu popsuto wiersz z premedytacją. Marzyło mi się mocniej jeszcze, ale uległem cienion starych przyzwyczajeń. Łamanie rytmu to też u mnie jakaś pokręcona forma emfazy ostatnio - nowy fetysz. Bardzo dziękuję za trafny komentarz. Obiektywnie, pełna zgoda. To czasami w duszy nawet boli. Pozdrawiam @poezja.tanczy Umie, to sam cierpi Nawet grzęznąc w tłumie Zawsze miło Pana poczytać w komentarzu. Od razu mi weselej. Dzięki!
  8. Nieuchronnie, wędrując, każdemu się zdarza W rozważań dzikich zabrnąć ostępy Gdzie wyobrażeń psyche spokój topią Lęków nieskończonych, wyśnione odmęty Ze strachów budują dla krzywdy instrument W rytm złowrogiej ciszy, co nie koi serca Niczym zniewolona udręką partytura W duszy wybrzmiewa wyszczekane scherzo Płonne nadzieje, życia rozterki W popiół się obrócą i zostaną kości Przyjdzie ogień, poprosi, a ty wszystko mu dasz Tylko gniewu nie składaj na ołtarzu miłości
  9. Każda samotna sekunda istnienia Każda wody kropla, co bez celu płynie W słońcu, zanim zajdzie, chwila zamyślenia Każda, nawet piękna, a i tak przeminie Każda namiętności razem minuta Każda, co po miłość w uniesieniu woła Niepoważna, bo w ulotnej kuźni kuta W uczuć miecz, tak żadna zaistnieć nie zdoła
  10. @Sylwester_Lasota Cenna 'korekta'. Bez wątpienia zdecydowanie lepiej i nie tak trywialnie ;) Chylę czoła.
  11. Raz to prawie wystarczy Żeby się zachwycić Zdążyć może przegrać Mglistą szansę chwycić Trzymać i nie puścić Na raz starczy siły Jeden raz się zakochać Raz była, raz były Raz, by zacząć szukać Może nawet znaleźć Raz dla kupić prawdę Raz dać się oszukać Raz kwitnąć, dojrzewać Potem zrzucić liście Raz przynajmniej zmoknąć Dla zgnić uroczyście Po jednej tylko nocy Jeden raz się obudzić Zapomnieć o smutkach W rosie gniew ostudzić Raz trzeba nienawidzić Żeby raz wybaczyć Znaczyć nic raz wystarczy Żeby raz coś znaczyć Raz posłuchać zmysłów By piękno zobaczyć A raz zamknąć oczy By nie widzieć strachów Raz to nawet za dużo Żeby poznać cierpienie Jeden raz stanąć w Słońcu By zobaczyć cienie Można raz być mądrym Albo nic nie umieć Ale raz to za mało Żeby życie zrozumieć
  12. Istniejemy wszyscy tu i teraz razem. Ani za wcześnie, ani zbyt późno. Piękna wiosna, Panie Waldemarze! Wzruszający ten Pana wiersz, w którym niech troski pozostaną zamknięte ;)
  13. @poezja.tanczy Przerażająca przenikliwość. Tak właśnie było. Brzuszek do dzisiaj boli 🤗
  14. @viola arvensis Próbuję sobie przypomnieć, o czym myślałem, kiedy to pisałem. Bezskutecznie. Integruję się z Twoją interpretacją dlatego :D
  15. Usłyszała, że nie wolno Bo podobno nie wypada Można nic i coś tam trzeba Weź parasol, przecież pada! Zapomniała rozbić lustro Nie ma już wytłumaczenia Miał być pech, a będzie kara Czemu zmokła? Bez znaczenia I tak stoją w strugach deszczu Syty wilk i owca cała Jedną pożarł, druga beczy Żadna losu nie wybrała
  16. baśniowe
  17. Żegna łąki, żegna drzewa Zapomina kwiatów woń Tylko serce kradnie do snu W oceanów ulgi toń Tak jak niebo płacze deszczem Tak i ty nie żałuj łez Nad rozstaniem, nie ze strachu Miłość nie wie, co to kres
  18. Chciałbym przeprosić, bo zapomniałem Zapytać słońce: dla kogo świecisz? Bardzo mi przykro, nie wiem jakim cudem Poznałem odpowiedź, której nie dostałem… Byłbym zapomniał – chciałbym sam siebie Nieśmiało o przebaczenie błagać Za to, że muszę przed samym sobą Cudze, wyśnione wyjaśnienia składać I jeszcze, a co tam, najwyżej stracę! Chciałbym na kolanach, błagalnym tonem Wyrecytować fałszywą przysięgę: Już nigdy w morzu iluzji nie utonę! Jest taka zasada, w kamieniu wyryta Kocha – nie musisz, nie kocha – nie możesz Puenta: nieistotne, nic nie trzeba robić Skoro tak, to po co miałbym pytać? Smutki nie znikają, kiedy zamknąć oczy Prawda po omacku jest tak samo naga Piękne marzenia, smutna grawitacja Jestem ptakiem? Nie – ja tylko spadam…
  19. Głośniej oddycham Ty zamysły moje studzisz Przerażający bezdech I nagle sama się budzisz // Trywialna kontra Tudzież pozdrawiam
  20. @poezja.tanczy Ten akurat kiedyś dawno, ale z serca - wiersz. Bardzo dziękuję za zwieńczenie dzieła. Właśnie tych takich dwóch wersów wcześniej brakowało. Mistrz! Pozdrawiam
  21. Gzuby, Słodziaki, inne epitety W gąszczu trywialnych pretekstów Pozory nieszczere Nieteatralne gesty Nie sztuka, ta farsa Niestety Szukać i pytać, by nigdy nie znaleźć Paradoks, próżne starania Przewrotność pozorna Kiepsko zagrana inność Nie przyjaźń i nie nic Pusta treść Chcąc nie chcąc, spotkałem, straciłem umiar Chociaż nie miałem zamiaru A może to kara Święci triumfy niewinność Nowa czarownica Stary czar
  22. Można pić i pić nie trzeba Żyć nie trzeba, można żyć Można trzeźwym szukać nieba Albo w piekle, wódkę Pić
  23. @violetta Miał być tylko irytujący. Dodatkowe cechy pojawiły się samoistnie, za co przepraszam ;)
  24. Znudzone wiecznością Z krainy bez skazy Gdzie piękno nie znaczy nic Jest go pod dostatkiem Gdzie miłość jest prawem Gdzie zło to postać z legend Podróżują na ziemię Spadając, bo nie ma innej drogi Z nieba do śmiertelności, nie ma Ich małe bagaże Pełne odwiecznych trosk Tam u góry niczym puch W objęciach grawitacji zaczynają ciążyć A zło ma tu u nas oblicze Piękno ma swoją cenę A miłość to iluzja Z daleka to tylko oczywistość Z bliska już tylko trudne pytania I te przeklęte zegary Szarlatan z raju wygnany Trzyma w ręku batutę Jedna fałszywa nuta Wypadasz z orkiestry Anioł patrzy troskliwie Nie martw się, mówi Ale niełatwo uwierzyć Kiedy się patrzyło Na niejednego cudu koniec Spłonęły w objęciach nadziei W świętym ogniu nauki Otwórz oczy, prosi anioł Spójrz na odpowiedź Nie chcę, nie mogę Poznam ją, a oni mi ją zabiorą Dadzą w zamian strach i niepewność Trudno jest czasami wrócić do domu Łatwo zapomnieć słodki smak ukojenia Wątpliwości zdążyły dojrzeć w łonie żywota Czy wciąż tam na mnie czekasz, wieczności? W bólach mam się rozstać ze światem Porzucić doczesność, tak cenne wspomnienia Żeby znowu dotknąć absolutu Już kiedyś nim wzgardziłem Schodziłem po schodach w mrok To była zwykła ciekawość Poznać prawdę, którą teraz chciałbym nazwać kłamstwem Tam przecież nie ma nic Ale zostawiłem wszystko, żeby w tej nicości utonąć Razem z innymi stworzyć coś pięknego czasami Bo przecież piękne słowa nie mogą być puste A zachwyt nie może być sierotą Dlatego wymyśliłem sztukę Nauczyłem się mówić i pisać Nadałem imiona demonom A one zaczęły istnieć Teraz mnie prześladują Człowiecze dzieci
×
×
  • Dodaj nową pozycję...