To mamy zbiór wspólny w latach 70tych.
Też miałem takie proce, szczególnie te na haczyki były skuteczne.
Ciało się drut buchnięty na jakiejś budowie, wyginało i pocisk był gotowy.
Choć siła rażenia zależała przede wszystkim od gumki., Jeśli ktoś miał taką brązową tak zwaną techniczną, to rzeczywiście miał potężne narzędzie zbrodni.
Większość zadowalała się taką od majtek.
Choć żeby komuś krzywda się stała to nie pamiętam.
"Żołnierz strzela, a Bóg kule nosi"
Z nami to raczej nikt nie zaczynał, 6 bloków po 2000 ludzi w każdym odstraszało skutecznie, chyba że jakieś porachunki gangów, ale to już nie ja.
Owszem, zatem dziękuję za pamięć i serduszko.