Triengel
Użytkownicy-
Postów
106 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Triengel
-
Tysiące smutnych ludzi koło mnie krąży Głowy spuszczone w dół Szurają nogami o chodnik Chłopcy i dziewczęta Dzieci, które pewnie wiele przeszły Za nimi również dorośli Mężczyźni i kobiety Niczym się nie różnią od nich Wszyscy tacy bladzi i śnięci Nic dziwnego, w końcu są martwi. Codziennie tędy przechodzę Przez ten stary cmentarz Widzę to, czego inni nie potrafią Martwych żołnierzy po krwawych bitwach Nie spoczywających w pokoju Tylko bezwładnie chodzących Prawie niczym marionetki Z tą jednak różnicą Że nikt nie pociąga za sznurki. Na samym końcu cmentarza Który sam w sobie jest ogromny Rośnie stare drzewo, piękne, liściaste Wokół niego pochowane zostały Ofiary wybuchu - setki dzieci Który dziesiątki lat temu Miał miejsce w okolicznym szpitalu Kiedy widzę, jak oni wciąż cierpią Nie odpoczywają w niebie Serce mi pęka z żalu, Dlatego też zapalam jedną świeczkę Żeby ich upamiętnić A być może, na jedną chociaż chwilę Sprawiam im odrobinę radości. Żałuję, że nie mogę pomóc Strąceni z nieba, skazani na tułaczkę Nie taki los ich powinien spotkać Jedyne co mogę zrobić To modlić się i prosić Żeby wszystkie te dusze stąd znikły Odnalazły upragniony raj I wreszcie należycie odpoczęły Kobiety i mężczyźni Chłopcy i dziewczęta Wszyscy, którzy tu są.
-
1
-
Tłumy się zebrały Dziś do teatru Widownia już oczekuje Na rozpoczęcie spektaklu W roli głównej Szczęśliwy Pan Alojzy Znany w całym kraju Którego gram ja... Przygotowuję się do występu Rozbawić i zaciekawić widownię Moją misją jest Z szuflady wyciągam maskę Za każdym razem się jej przyglądam Biała niczym śnieg Uśmiechnięty grymas na niej O dreszcze mnie przyprawia Po chwili ją na głowę zakładam I wychodzę na scenę... Kiedy spoglądam na widownię Widzę te wszystkie uśmiechy Zadowolone z mojej gry Przypominają one moją maskę Różnicy prawie nie ma Co mnie mocno przeraża Lecz na całe szczęście Nikt nie widzi mojej twarzy Której nie chcę pokazywać... Nikt nie widzi moich łez Smutku i bólu które skrywam W głębi swojego serca Doskonale to kryję W końcu aktorem jestem A przy akompaniamencie Wesołej muzyki orkiestrowej Klnę pod nosem I szlocham niczym dziecko... Nagle gromkie brawa się pojawiły Spodobał im się mój występ Własnych myśli już nie słyszę Jest cholernie głośno Kiedy powinienem się z tego cieszyć Jest zupełnie na odwrót Zagrałem tak jak oni chcieli A im się to spodobało Nie lubię tego Ale nie mam innego wyboru Taką odgrywam rolę... Po spektaklu zawsze się modlę Sam nie wiem czemu Nigdy nie byłem wierzącą osobą Po chwili zdejmuję tę przeklętą maskę Na twarzy mojej widnieje uśmiech Tylko po to by pokazać kolegom Że wszystko jest w porządku Udaję się do swojej garderoby Żebym mógł znowu płakać Lecz tym razem Bez założonej maski...
-
Skoczmy razem Do czeluści Nam nieznanej Odkryjmy razem Nowe rzeczy Nowe możliwości A potem Odlećmy razem I zostańmy Na zawsze Pośród gwiazd Tańczyć do Końca życia Wszelkie problemy Zostawmy tam Na dole Bądźmy razem Razem wszędzie Poznamy świat Na nowo I wtedy Mam nadzieję Będziemy szczęśliwi Już na wieki
-
@Alicja_Wysocka słuszna zmiana, dziękuję. Choć musze przyznac nie jestem idealnym poetą, piszę jak pisze póki mi w głowie to ładnie brzmi 😅 Pozdrawiam
-
@Alicja_Wysocka jest to wolny wiersz, nie miałem na celu tutaj rymować, jakoś tak mi się w taki sposób napisało. Wiersze ogólnie pisze od ponad 3 lat więc nie wiem czy w tej "branży" można uznać mnie wciąż za młódkę 😅 Pozdrawiam
-
Wieczne serce ledwo zipie Tragedii przykrej doznało Smutek przeszywa go boleśnie Gdyż przebite zostało brutalnie I się pozbierać już nie może Wieczna dusza z ciała się ulatnia W zaświaty uciec pragnie Zostawić za sobą zranione ciało Które zbyt wiele doświadczyło Więcej bólu znieść nie może Wieczne ciało się już nie uniesie Leży na wpół przytomne Na łożu swym zakrwawionym Czekając aż zobaczy światło Doczekać się tego nie może Wieczny umysł najbardziej cierpiał Widział wszystkie te bolesne zdarzenia I w kółko je odtwarzał Ogromną krzywdę sobie robił Tak więc on ulgę największą doznał
-
Zapomnij proszę czym jest smutek Zrób coś czego nie robiłaś Wyznaczę Ci drogę pewną Ciężki bagaż doświadczeń na plecy zarzuć I wiedz że czasu na to poświęcisz Padniesz na twarz zmęczona Ale po chwili wstaniesz Wierzę w Ciebie! A gdy nie dasz rady Ja zawsze Ci pomogę A resztę drogi pokonasz sama Będę czekał przy mecie Gdy potkniesz się po raz kolejny I odniesiesz jakieś rany Wstań i idź dalej Wierzę w Ciebie! Obiecuję że ci się to opłaci Perspektywę na życie zmienisz Z uśmiechem na twarzy się obudzisz Wiem to z własnego doświadczenia Tylko proszę zacznij walczyć Cel będzie wciąż przed tobą Położenia nigdy nie zmieni Dasz sobie radę! Jeśli pod koniec się poddasz Nie wstaniesz i nie dotrzesz do mety Wszystko w błoto pójdzie Cofniesz się na początek Skąd ciężko wrócić na właściwe tory Wiem doskonale co mówię Wielokrotnie to przeżywałem Trzymam za Ciebie kciuki! A gdy jednak dotrzesz tu do mnie Cel upragniony osiągniesz Pełnią życia się nacieszysz Warto więc jest się namęczyć Bóle ciężkie znieść Albowiem taka droga jest Do pełnej samoakceptacji
-
@befana_di_campi no dla dziecka wchodzącego w życie nie są to koniecznie banały 😁
-
@befana_di_campi masz rację, głupia pomyłka z mojej stronyxd
-
Życie to próba Sprawdza twoją silną wolę Z czego jesteś zrobiony A więc nie lękaj się Koszmarów swych Gdyż one nas wzmacniają Testują naszą odwagę Ulegnij pragnieniom swym Każdy na to zasługuje Lecz strzeż się niewiadomego Gdyż czai się w ukryciu Bądź przygotowany na najgorsze Albowiem każdy z nas musi to przejść I z tego żywy wyjść O rodzinę swoją dbaj Wrogów swych pielęgnuj Gdyż skrzywdzony na każdym kroku będziesz Więc bądź gotowy A bólu nie zaznasz Silnym człowiekiem będziesz Bezpieczeństwo wśród bliskich znajdziesz O pomoc nie bój się wołać Nie jest to słabością Czas łaskawy nie będzie Cierpienia ci przysporzy Lecz w grupie siła Miejsce swoje zawsze znajdziesz Albowiem zwierzęciem stadnym jesteś Więc nie lękaj się dziecko Życie to próba Gdyż świat okrutny jest Przygotowany na wszystko bądź A rany nie będą doskwierać Ból przyjemny się stanie Wszystko łatwiejsze będzie...
-
Dzwony biją na alarm Tragedia się wydarzyła Człowiek zgubił się w swych myślach Dookoła pustka wszechobecna Do pomocy nikt nie przyszedł Na pastwę losu go pozostawili Tylko echo mu odpowiadało... Dzwony biją na alarm Minęło dni kilka Człowiek zaczyna tracić zmysły Sępy nad głową krążyć zaczęły Ofiarę swą otaczać Nie ma nikogo kto by je spłoszył Żar pustynny zaczyna coraz bardziej doskwierać Dzwony biją na alarm Czasu mnóstwo minęło Człowiek zatracił się w swym szaleństwie Smutek i żal pokarmem się stały Dla wszystkich tych padlinożerców Skubiąc mięso powoli Nasycają się smakiem samotności Dzwony ucichły już Czas jego dobiegł końca Człowiek martwy leżał Nie wygrał tej batalii Przez świat został zapomniany Nikt o nim nawet nie wspomni Gdyż samotny przez całe życie był...
-
@befana_di_campi Aaa rozumiem, no jednak kazdy ma swoj styl pisania, i wiadomo jednemu może sie podobac, drugiemu nie 😊
-
@befana_di_campi W jakim sensie gorsze?
-
Wszystko bym zostawił Byle by znów móc wrócić Do tych przepięknych wręcz chwil Gdzie życie było lepsze Do tych przeszłych dni I tam na zawsze pozostać Pamiętam kiedy smak Czekolady inny był Słońce z rana uśmiechnięte Witało każdego dnia mnie Od rana do wieczora Biegałem beztrosko Po trawie sobie A w domu Ciepły obiad czekał I posłane łóżko w pokoju Sny takie miłe Że się wstawać nie chciało Kwiaty chętniej kwitły Zapachem swym złe myśli wygoniły Wyciszyć się było łatwo Bo o niczym wtedy nie myślałem Tak bardzo za tym tęsknię Jakże cudowne były to momenty Pełne wolności i radości Miło spędzonego czasu Samych dobrych wspomnień Niestety się to skończyło I do pracy znów wrócić trzeba...
-
Długo nad tym myślałem Od zawsze pragnąłem rozwinąć skrzydła Wstrzymywałem się, bałem Chyba nadszedł ten dzień Kiedy nabrałem odwagi, zmotywowałem Pora zrobić coś w swoim życiu Więc dlatego proszę cię Nie martw się o mnie Dam sobie radę Zapewniam cię, moja droga Że wszystko będzie dobrze Nowych rzeczy spróbować chcę Zobaczyć, zwiedzić, odkryć Taką zawsze miałem naturę Nigdy o tym nie mówiłem Dlatego przepraszam, że teraz O tym się dowiedziałaś Więc dlatego proszę cię Nie gniewaj się na mnie Wiem, że długo z tym zwlekałem Będę myśleć o tobie codziennie A po wszystkim do domu znowu wrócę Dźwięki natury chcę usłyszeć W najdalszych zakątkach planety Poznać definicję przygody To czego tak pragnąłem Mieć wszystko w zasięgu ręki I nigdy tego nie puścić Więc dlatego proszę cię Nie martw się o mnie Dam sobie radę Zapewniam cię, moja droga Że wszystko będzie dobrze Cudowne miałem dzieciństwo Dzięki tobie, takie właśnie było Nauczyłaś mnie tak wiele Wiem teraz tak dużo Lecz dzisiaj chciałbym poznać Bardziej ten cały świat Więc dlatego proszę cię Nie martw się o mnie Dam sobie radę Zapewniam cię, moja droga mamo Że wszystko będzie dobrze... Chciałbym poznać waszą opinię nt tego wiersza, czy tytuł pasuje, czy tekst jest spójnie napisany etc
-
@Marek.zak1 zgadza się, ale nadzieję na lepsze zawsze warto mieć
-
Co powiesz na to Jeśli na nowo się narodzimy Poznamy świat z nowej perspektywy Przygody nowe przeżyjemy Gdzie nie będzie tematów tabu My królami życia Na najwyższych szczytach Odetchniemy z ulgą Że własną ścieżką podążyliśmy A cała reszta obchodzić nas nie będzie Będziemy się uczyć i nauczać Marzenia spełniać codziennie Czuć ten wiatr we włosach Ekscytację niekończącą się Wszystko to czego zapragniemy Jedynie co teraz możemy To marzyć Wiesz jak jest Życie ciężkie i męczące Tak bardzo dobijające A kiedy wszystko się skończy Prędzej czy później do tego dojdzie To mam taką nadzieję Że w nowym życiu znów się złączymy I przeżyjemy te wszystkie wspaniałe przygody
-
1 Świat jest nieznośny Uporczywe od dawna Dźwięki drażnią mnie A może to głosy Które w głowie mam Nie potrafię tego odróżnić Zmęczony życiem jestem Nic nie cieszy mnie Tylko o jednym myślę A mimo to wciąż dycham Chyba los karę mi nałożył 2 Świat stał się nieznośny Uporczywe od niedawna Dźwięki wkurzają mnie A może to głosy Które od Ciebie mam Ciężko to odróżnić Zmęczona życiem jestem już Wszystko do bani stało się Lecz ja mam to gdzieś Nie zrobię sobie nic Dopóki w pobliżu mam Ciebie 1 + 2 Odkąd poznaliśmy się Bóle me też Twoje są Szaleństwo Twe przeszło i na mnie Tak bardzo nie rozumiem Dlaczego chcesz Przy mnie trwać? Odkąd poznaliśmy się Życie mam już inne Choć boleć bardziej zaczęło Wiem że przy tobie Stało się o wiele ciekawsze I czuję też w końcu Że chcę przy kimś trwać 3 Przeznaczenie złączyło nas Razem silniejsi jesteśmy Dopełniamy się oboje Uczucie niegdyś nieznane Trzyma nas w objęciu Szczęśliwymi możemy Nazywać się ludźmi Nad życiem panujemy my A nie ono nad nami W końcu też staliśmy się Upragnioną jednością
-
2
-
1 Świat jest nieznośny Uporczywe od dawna Dźwięki drażnią mnie A może to głosy Które w głowie mam Nie potrafię tego odróżnić Zmęczony życiem jestem Nic nie cieszy mnie Tylko o jednym myślę A mimo to wciąż dycham Chyba los karę mi nałożył 2 Świat stał się nieznośny Uporczywe od niedawna Dźwięki wkurzają mnie A może to głosy Które od Ciebie mam Ciężko to odróżnić Zmęczona życiem jestem już Wszystko do bani stało się Lecz ja mam to gdzieś Nie zrobię sobie nic Dopóki w pobliżu mam Ciebie 1 + 2 Odkąd poznaliśmy się Bóle me też Twoje są Szaleństwo Twe przeszło i na mnie Jednością praktycznie staliśmy się Dlaczego chcesz Przy mnie trwać? Odkąd poznaliśmy się Życie mam już inne Choć boleć bardziej zaczęło Wiem że przy tobie Stało się o wiele ciekawsze I czuję też w końcu Że chcę przy kimś trwać
-
@Lechosław_Kerner przeczytałem twoją tworczosc i na prawdę masz talent, ja do takiej tematyki się nawet nie zabieram, bo to nie dla mnie, ale tobie idzie to doskonale
-
@Lechosław_Kerner jest to ogólnie moje 5 opowiadanie, ale jak to sie mowi, trening czyni mistrza
-
Dorwało mnie coś Nienazwane coś Gorzej się czuję Dziwne uczucie Może to żal A może coś innego Nie wiem jak Się wyrwać Z objęć tych A może to coś Chce czegoś Konkretnego ode mnie Ból zaczyna Wciąż narastać Nie przestaje Nie chcę już Być raniony Przez to coś Głowa pełna myśli Coraz więcej Tego się pojawiło Niech to coś Zostawi mnie W spokoju Znajomi mówią Że to choroba Albo sumienie Sam nie wiem Nic już nie wiem Na Boga Przeszłe czyny Dają znać O sobie Coraz bardziej Kolejny dzień Jest tego więcej Czyli jednak To coś Którego się Bałem mocno Sumieniem było Tak się to nazywa Tyle lat Zło czyniłem Nie przebaczy Mi już nikt Więc co teraz Mam zrobić?
-
W ponurym lesie tuż po zmroku Kiedy wszystko znika z zasięgu wzroku Słychać straszliwe krzyki Nieludzkie wręcz ryki Złą sławą jest owiany Gdyż każdy kto wejdzie kończy martwy... Wszystko zaczęło się dawno temu Kiedy pradziady służyli bogu swemu Grupa młodych niewolników Chcąc wyrwać się z elit wpływów Krwawą bitkę nagle wszczęli Strażników gardła poderżnęli I uciekli w nieznanym im kierunku Licząc na odrobinę ratunku... Biegli tak już bardzo długo O postym żołądku, w ustach sucho Zatrzymali się w jakimś lesie Mijając okoliczne wsie Byli zmęczeni i przestraszeni Mając dużo wolnej przestrzeni Rozbili natychmiast obóz swój W pobliżu znaleźli niewielki wodopój Brakowało im jedynie pożywienia Zjedliby nawet surowego jelenia... Kilku chłopców udało się na przechadzkę Krzycząc głośno, mając niezłą zabawę W głąb lasu niedaleko ich domu Jak zwykle nie mówiąc o tym nikomu Idąc znanym im szlakiem Z oddali zobaczyli ognisko pozostawione odłogiem Najstarszy z nich zaczął podchodzić bliżej Pozostali prosili żeby nie szedł dalej Zignorował ich i się powoli do celu zbliżał Nie spodziewali się, że ktoś już na nich czekał... To zasadzka! Była to nieuczciwa walka Z każdej strony zostali otoczeni Oprawcy w ostre kije uzbrojeni Z zimną krwią ich zabili Na ucieczkę szans nie mieli Zwłoki poćwiartowali i usmażyli A na samym końcu je zjedli... Na tym nie poprzestając Z czasem również tam się osiedlając Polowali na ludzi niemal codziennie Ulepszając przy tym swoje uzbrojenie Każdy kto w tym lesie się zgubił Do domu już nigdy nie wrócił... Od tego czasu wiele lat minęło Z roku na rok tysiące ludzi zginęło Mimo znaków ostrzegawczych Oraz licznych historii opowiedzianych Zawsze znalazł się ktoś Kto sądził że ma w sobie to coś Żeby po zmroku do lasu dumnie wejść I zwycięski oręż nad sobą nieść Lecz jak to się zwykle okazywało Zjedzone zostało takiego ciało Stąd też te wszystkie ostrzeżenia Gdyż nie są one bez znaczenia...
-
W ponurym lesie tuż po zmroku Kiedy wszystko znika z zasięgu wzroku Słychać straszliwe krzyki Nieludzkie wręcz ryki Złą sławą jest owiany Gdyż każdy kto wejdzie kończy martwy... Wszystko zaczęło się dawno temu Kiedy pradziady służyli bogu swemu Grupa młodych niewolników Chcąc wyrwać się z elit wpływów Krwawą bitkę nagle wszczęli Strażników gardła poderżnęli I uciekli w nieznanym im kierunku Licząc na odrobinę ratunku... Biegli tak już bardzo długo O postym żołądku, w ustach sucho Zatrzymali się w jakimś lesie Mijając okoliczne wsie Byli zmęczeni i przestraszeni Mając dużo wolnej przestrzeni Rozbili natychmiast obóz swój W pobliżu znaleźli niewielki wodopój Brakowało im jedynie pożywienia Zjedliby nawet surowego jelenia... Kilku chłopców udało się na przechadzkę Krzycząc głośno, mając niezłą zabawę W głąb lasu niedaleko ich domu Jak zwykle nie mówiąc o tym nikomu Idąc znanym im szlakiem Z oddali zobaczyli ognisko pozostawione odłogiem Najstarszy z nich zaczął podchodzić bliżej Pozostali prosili żeby nie szedł dalej Zignorował ich i się powoli do celu zbliżał Nie spodziewali się, że ktoś już na nich czekał... To zasadzka! Była to nieuczciwa walka Z każdej strony zostali otoczeni Oprawcy w ostre kije uzbrojeni Z zimną krwią ich zabili Na ucieczkę szans nie mieli Zwłoki poćwiartowali i usmażyli A na samym końcu je zjedli... Na tym nie poprzestając Z czasem również tam się osiedlając Polowali na ludzi niemal codziennie Ulepszając przy tym swoje uzbrojenie Każdy kto w tym lesie się zgubił Do domu już nigdy nie wrócił... Od tego czasu wiele lat minęło Z roku na rok tysiące ludzi zginęło Mimo znaków ostrzegawczych Oraz licznych historii opowiedzianych Zawsze znalazł się ktoś Kto sądził że ma w sobie to coś Żeby po zmroku do lasu dumnie wejść I zwycięski oręż nad sobą nieść Lecz jak to się zwykle okazywało Zjedzone zostało takiego ciało Stąd też te wszystkie ostrzeżenia Gdyż nie są one bez znaczenia...
-
1
-
Wolność! Walczyć o wolność będę Tej niewolniczej pracy Mam serdecznie dość Czas na zmiany Pora zadbać o siebie Wolność! Przez lata byłem więziony Ogromny cieżar nosiłem Zmuszony do tego byłem A ty z bezpiecznej oddali Ze mnie tylko drwiłeś Wolność! Wszystkich moich towarzyszy Zraniłeś i wygoniłeś Na pastwę losu mnie zostawiłeś Kazałeś w tej samotności Do końca życia mego tkwić Wolność! Zerwałem wreszcie kajdany Ucieknę jak najdalej się da Nie zatrzymasz mnie Teraz to ja panuję Nad swym ciałem a nie ty Wolność! Wolność wzywa mnie Nigdy się tak nie cieszyłem Dopóki nie postanowiłeś z klifu skoczyć Ta cudowna chwila I wszelkie moje starania poszły na marne...
-
2