Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Maciej_Jackiewicz

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    1488
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Maciej_Jackiewicz

  1. FAKTYCZNIE JUSTYNKO LUBIĘ NIERAZ POFILOZOFOWAĆ SOBIE W POEZJI POZDRAWIAM
  2. Raz piękny motyl wpadł w pajęczynę bo nie zauważył nocą sieci nieborak już nigdzie nie poleci sobie przypisać może tę winę że w pętlę śmierci tak się zamotał a gdy pająk miał go już w przełyku na chwilę spoczął na dzbaneczniku* ... Różne przejawy miewa głupota ------------------------------------------------------------------- *dzbanecznik –roślina owadożerna
  3. pod bosymi stopami ziemia spalona słońcem jakiego dotąd nie było ostatnie źdźbło trawy obrócone w pył nie ma już tej roześmianej łąki jeszcze wczoraj była nadzieją zielona wyschnięte skonało życia źródełko wczoraj ptak wodę tam pił nade mną niebo prawie przejrzyste a pode mną niezmierzona głębia piekła zbudowana z zawiści i największych ludzkich grzechów Lucyper dławi się nimi ze śmiechu bogatemu diabeł dzieci kołysze próchnica świat dzisiaj okrutnie toczy już nie tylko od samego przyzębia palcem na chmurze list piszę nowe myśli łapię w czerwonym słońcu o tym co może się jutro nareszcie ziści albo przyjdzie tylko dobrym snem obojętności obawiam się bardziej od suszy nieznana oaza gdzieś tam może czeka kiedy karawana w drogę wyruszy ja wraz z nią nawet na samym jej końcu aby odnaleźć choć jednego człowieka
  4. bladym jeszcze świtem kiedy miasto śpi maluje piórem aby zarobić na chleb i zjeść go z apetytem od tylu dni miesięcy i lat po bochenku zostaną okruchy nakarmi nimi ptaki to jego przyjaciele niczym dobre duchy zanim ruszą na nieba szlaki podpowiedzą mu trudne słowa może i tobie szepną też jak całego siebie dać aby napisać choć jeden wiersz o rajskim ogrodzie z cudownym chórem gdzie ptaki rozmawiają z aniołami gdy serce wrażliwe przeraża bo nie jest z nim w zgodzie ten niespokojny ziemski świat
  5. Od farby na głowie prawie już łyse Zimą obnoszą się ze sztucznym lisem Kilo tynku na jeszcze młodej twarzy Miast pończoch cała seria tatuaży Usta od szminki tak krwistoczerwone Brwi nad oczami kredką poczernione W pięknym uśmiechu błyszczą już wstawione Z cyrkonu implanty zaś silikonem Nęcą na pokusę w stroju bikini Lub w zwiewnej wzorzystej spódniczce mini Plus torebką jak markową, prawdziwą Ale to derma lub inne tworzywo Długie przyklejone noszą pazury W solariach na brąz malują swe skóry Nasze drogie dziewczęta urokliwe … Dobrze że choć serca mają prawdziwe
  6. niezła interpretacja Natuskoo
  7. pozdrawiam również duszko twój pomysł z zakończeniem jest całkiem całkiem
  8. Co dzień ta sama huśtawka nastrojów świat kręci się wokół na karuzeli wychodzisz na miasto może właśnie dziś wreszcie coś trafisz piłeczką w kubki na strzelnicy może w prezencie od losu otrzymasz jedną sztuczną różę albo pluszową maskotkę pędząc w wagoniku kolejki górskiej odwiedzisz po drodze pałac strachów gdzie wiszą na sznurkach plastikowe szkielety i duchy z białych prześcieradeł w pracy jak zwykle diabelski młyn jeszcze tylko automat przy wyjściu wywróży ci przyszłość taką samą jak wszystkim nic ciekawego powrócisz do domu z balonem i cukrową watą na patyku uśmiechniesz się do słońca z pozoru było tak beztrosko ale cieszysz się niczym dziecko jeszcze muzyka w uszach ci gra tylko wyjątkowo dzisiaj wstęp był za darmo
  9. Codziennie się ze mnie śmieje choć ciągle pluję na nią obficie przecież ona dla mnie nie istnieje a może to jedynie moje odbicie Codziennie kleksy piórem wymazuję sny o krościatej się znów majaczą przecież ona mnie nie interesuje ból duszy miesza się z rozpaczą Codziennie powtarza się ta drama zawsze ta nieszczęsna dnia pora zamknięta dla niej prawdy brama bo nie wie jak bardzo jest chora Codziennie podnosi się kurtyna nowy akt na scenie się składa jej nie ma choć to niczyja wina a powraca zaleta to czy wada
  10. W dobrym humorze coraz większa nędza znów błazen przebrany w sutannę księdza fika koziołki na zakurzonej scenie gawiedź się bawi bardzo szalenie klaszcze w dłonie i gwiżdże z zachwytu poziom nienawiści sięgnął już szczytu nie patrzysz czy po prostu tak ci wypada W umysłach obrodziła klęska nieurodzaju zagubiony stoisz wśród obcych obyczajów bijesz brawa kuglarzom nowej ery bo lepsze to niż akrobaty numery dziś się już nie liczy żongler z cyrkową liną lepszy ten co wali na oślep w skeczu łaciną czy naprawdę rozśmiesza nas degrengolada Na naszych oczach ale jakby wyłupionych kto powstrzyma tych klaunów szalonych za biskupów przebrani jak chorzy w Koloseum śpią dziś gladiatorzy nowi sacrum nie widzą a weną antysztuka artyści i kochani niedawno celebryci idole dzisiaj są jak po innej życia nieznanej szkole Póki masz jeszcze czas zatrzymaj się człowieku świadku dwudziestego pierwszego wieku jaki przekaz zostawisz po sobie kiedy złożysz swe ciało w grobie dla swych dzieci a może i malutkiego wnuka
  11. Lepiej,ale brakuje tego miejsca w pierwszym wersie
  12. przykro mi ale to nie jest limeryk autorze szczególnie nie ten układ rymów i liczba zgłosek w wersach
  13. Chłopek roztropek z wioski Łany, pił raz na umór, aż był pijany. Na koniec wtedy padł, i pożegnał ten świat. W ZUS-ie wpisali : zezgonowany*. Chłopek roztropek mieszkał pod Słupem. Znanym był we wsi durnym przygłupem. Raz lekarz z pogotowia, wpisał mu procent zdrowia, lecz dla ZUS-u był już prawie… trupem. Chłopek roztropek gdzieś koło Wschowy, po wypadku nie miał nóg i głowy. W ZUS-ie więc to zbadali, orzeczenie wydali : Ma ręce – to do pracy, jest zdrowy. * wpis autentyczny
  14. mówisz to nieprawda że rządzili nami komuniści i agenci esbeków też nigdy nie było życie jakieś filmy co dzień kręci wracam do dnia jak serce mocniej zabiło na słowa Ojczyznę wolną pobłogosław Panie zawsze dnia trzynastego wymodloną podczas liturgii słowa naiwnie pytasz teraz co z tego dziękował Jemu biedny lud duchem bogaty i grały radośnie organy w ogrodach nadziei wreszcie rozkwitały kwiaty radował się lud wybrany zrzucając z siebie tylu lat kajdany niewoli bezduszne brzemię Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze … czy pamiętasz jeszcze te słowa kto i o czyją upominał się ziemię na mogiłach płoną wieczne znicze naszej pamięci dziś z nieba patrzą święci na mnie i na ciebie choć zabrakło ci wiary z anielską cierpliwością kiedy podziękujesz wreszcie za wszystkie dary w końcu pozdrowisz każdego miłością rana zadana słowem bardziej boli tu nie pomoże jodyna i wata rana zadana słowem trudniej się goi podziękuj dziś matce i ojcu za dar największy życia to nieprawda że jutro będzie koniec świata ... czego ty jeszcze się boisz * słowa papieża Jana Pawła II na początku pontyfikatu
  15. Przytulam wciąż twoją twarz poznaczoną troską i codziennymi zmartwieniami tak patrzysz na mnie dobroci oczami licząc czas co przędzie losu wrzeciono przytulam twoją rękę pomarszczoną którą chroni dzieci jak ptak skrzydłami dzieli bochenek i jada wraz z nami kryję się nieudolnie za zasłoną utkaną z mego zaniedbania grzechu bo wie twoje serce że miłość samo czyni dobro i kochasz bez pośpiechu by zło stało się niewidzialną plamą wezmę cię znów do krainy uśmiechu żeby przytulić tak mocno cię Mamo
  16. Dziękuję wszystkim za uważne przeczytanie mojego wiersza i bardzo cenne komentarze
  17. dziękuję Faina za odwiedziny i komentarz...
  18. Czas przemija, szczęście było blisko wolnym krokiem także odchodzę samotny na krętej nowej drodze dziękując dziś za nic i za to wszystko zanim zginę jak patyk suchy w popiele serca po wygaszonym już ognisku jeszcze ciebie ujrzę w myśli błysku nim przepadnę jak zakochany pogorzelec tyle słów pozostało na kartach podartych a milczenie rani tak bezlitośnie ostatni kwiat zapomniał o wiośnie czy dobry sen pamięci będzie wciąż warty kiedy jak co dzień czeka na mnie posłanie pozdrowię pająka w nocnej ciszy chociaż pewnie tego nie usłyszy w swoim domu na suficie ze mną zostanie
  19. oj tak i niejedną recenzję ;-)
  20. dzięki-pozdrawiam ciepło ;-)
  21. kiedyś przeminą te ziemskie światy i znów się wszyscy wtenczas spotkamy nie każdemu otwarte będą złote bramy palmy zwycięstwa oraz w bieli szaty *** codziennie liczą lecz nie własne czyny im sumienie niczego nie wyrzuca smog nienawiści drażni znów płuca lecz oni są przecież bez odrobiny winy czemu tak mało wokoło dobrych aniołów głos wiary dochodzi jak z zaświatów przybywa wciąż wszędzie tylu Piłatów brak coraz bardziej prawdziwych apostołów dobry pasterz cierpliwy nadal zaprasza lecz na niego nikt z nich nie czeka gdy przyjdzie jako więzień i kaleka odeślą go jak wtedy choćby do Kajfasza źdźbło trawy dobrze widzą u swych braci u siebie belki oczy ich nie dojrzały ślepi na ten dar wiecznej chwały kochają zabawę w zło niespełnieni kaci do ściśniętego gardła skaczą jak wesz na grzebieniu co dobro pogrzebie nie pamiętają o miłości w chlebie serca mają przecież takie czyste Ty też ?
  22. monorym to wbrew pozorom sztuka niełatwa Alu
  23. Na ulicach defilady i pochody Na uniwerku znów ,,podchody,, Nie ma upragnionej nadal zgody I nie będzie choćby złote gody Dziś obchodził nie pękły jeszcze lody Bierzmy przykład z naszej przyrody Chodźmy na łąki pola i nad brody Do tych lasów cudownej urody Jedzmy pierwsze wiosny płody A tu co tam zawał albo wrzody Leją słowa nienawiści jak wody Hipokryzja nie wychodzi z mody Tak lubimy kłaść pod nogi kłody Wiwat tamy zapory i przeszkody Wojnę na słowa toczą wsie i grody Tam starzy ciągną się za siwe brody Tu na młodego pluje inny młody Nie ma na polskim niebie pogody Gorzkie są te nasze dzisiaj miody W grobach przewracają się rody Komu śpiewasz dziś słowa Ody ?
  24. Wacek prostaczek koło Bogoty, łapał od tygodni tamże koty. Potem się nad nimi znęcał, bo ogonem je wykręcał. Widać nie miał nic on do roboty.
  25. Staruszek Dżepecki, który mieszkał w Krakowie był to już człowiek sędziwy lecz wciąż rozumny ale bardzo smutny bo robił same trumny a nikt mu nigdy nie ciosał kołków na głowie Tak nadszedł ten dzień –kiedy leżał biedak chory gdy przyjechał doń jegomość z samej Warszawy by zamówić marionetki nie do zabawy bowiem zbliżały się znów w stolicy wybory I tak mu rzekł : jedna kukła będzie dla córki pozostałe do parlamentu siądą w ławach zobaczy pan jaka będzie wtedy zabawa kiedy ja pociągnę za te wszystkie ich sznurki Tamten kukły wystrugał i na miejskim placu pokazał mieszkańcom wysoko na podeście od tej pory mówili wszyscy o nim w mieście stolarz Dżepecki -mistrz od trumien i pajaców Z bajki tej morał krótki się teraz wywodzi na dzisiaj oraz następne w przyszłości lata : nigdy nie usiłuj strugać przed kimś wariata zwłaszcza, że ów głupiec na ogół sam się rodzi
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności