Znajdź zawartość
Wyświetlanie wyników dla tagów 'widelec' .
-
Wegetuję w nieskończoność. Pranie wiszące na zewnątrz od dni czterech, Obrasta w rutynową wilgoć, Za to moja szyja, ramiona i nadgarstki, Zanurzają się w różanych kałużach bezwodzia. Na komodzie spoczywa nowela, Której treść i tytuł zadusiła lawina roztoczy. Odkładam się na potem, Które pewnie nie nadejdzie.
-
nie mam ochoty na zimę nie mam ochoty na blisko nie obchodzi mnie imię nie obchodzi nazwisko nie mam chęci na dystans ani chęci na lato chcę krzyczeć MERRY CHRISTMAS w gwiazdkowej pidżamie psikus, a to!
-
to wcale nic złego być wyodrębnionym. rysunki na ścianach i ogień rozumieją. łatwo objąć ten cały szum wzrokiem z tej strony. czujesz jak oni pomiatają roztrzęsioną ziemią? mają bezczelność sypać drogę, która brnie do naszej bańki. wziąłem spray na komary, więc lepiej wstrzymaj oddech.