Pysznisz się głosząc, iż wolność żeś mi dał
Mam świat w ręku
możliwości poza teorię wychodzące
Cenę wszystko ma, lecz szczęściem dzierżę, tedy prawie[1] kosztu nie ma
Ależ… gdy się zapytam o tego, który szczęścia nie ma
Zbywasz,
gdy się zaś[2] pytam
mówisz “Martw się sobą, nie innym”
Więc udaję, że to wagabunda
Pokazujesz mi rozwidlenie
z prawej strony Lepszy, Wspanialszy Świat
z lewej most linowy
huk słyszę
przed chwilą zerwany
W prawo skręciliśmy
Wszystko co widzę, ma napis “wolność” nad sobą
skołowany pytam:
Czemu ta wolność mnie oślepia, gniecie, ogłusza i kości miażdży?
Czemu ja mam wolność, lecz nie on; włóczęga
w którym widzę cząstkę przeszłego, obecnego i przyszłego siebie?
Łypiesz na mnie,
pustymi, lecz swymi prawdziwymi oczyma
“Ja miałem krztynę, ty zaś masz wszystko”
Nie chcę wszystkiego, gdy inny nawet garści nie ma,
lecz nic
[1] pomeranizm - prawie jako w prawdzie
[2] pomeranizm - zaś jako znów