Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Znajdź zawartość

Wyświetlanie wyników dla tagów 'poezja własna' .

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj przy użyciu nazwy użytkownika

Typ zawartości


Forum

  • Wiersze debiutanckie
    • Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
    • Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
  • Wiersze debiutanckie - inne
    • Fraszki i miniatury poetyckie
    • Limeryki
    • Palindromy
    • Satyra
    • Poezja śpiewana
    • Zabawy
  • Proza
    • Proza - opowiadania i nie tylko
    • Warsztat dla prozy
  • Konkursy
    • Konkursy literackie
  • Fora dyskusyjne
    • Hydepark
    • Forum dyskusyjne - ogólne
    • Forum dyskusyjne o portalu
  • Różne

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które zawierają...


Data utworzenia

  • Od tej daty

    Do tej daty


Ostatnia aktualizacja

  • Od tej daty

    Do tej daty


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Od tej daty

    Do tej daty


Grupa podstawowa


Znaleziono 11 wyników

  1. Carpe diem, chwytaj dzień, bo to są dni przelotne jak sen. On ci nie powie, jaki jest twój cel, musisz sam wyruszyć w świat, żeby poznać, jaki jest twój życia smak. Gdy nie zrobisz kroku, nie poznasz świata uroku. Dlatego wstań i pójdź tam, gdzie serce bije za dnia, bo dni są ulotne i rozpuścisz ten życiowy smak. Korzystaj z chwili i spełniaj swoje pragnienia, bo wody coraz mniej i suchy staje się twój dzień, a czas jest kwintesencją twego życia. Dlatego mówię z całym głosem: kochaj i żyj, bo jak nie uchwycisz dnia, to tak jakbyś stał w miejscu i umierasz, a twoje ciało powoli się rozkłada i jest pokarmem dla robactwa.
  2. Twoje dłonie są jak krzesiwo, przy którym mnie dotkniesz, to moje serce nabiera iskry. Ta iskra jest początkiem narastającego się płomyka w moim sercu. Ten płomyk będzie rosnąć powoli i będzie wielkim ogniskiem. Żeby tak się stało, oddaj swe serce, a z płomyka powstanie prawdziwe, wielkie ognisko. Ale to nie wszystko. Żeby utrwalić płomień, trzeba dorzucić drewna, bo czym jest ogień bez uczuć? Będzie się tylko zmniejszał i ugasi to, co się rodziło w mym sercu.
  3. Bez ciebie nie widzę celu i dalszego życia, gdy znikniesz, to samotność pokryje mnie jak mgła. Ta mgła pozostanie i zostanie zapieczętowana, już nie ujrzę kolorów, wszystko stanie się martwe i bezbarwne. Już nie poczuję dawnego smaku życia, którego mogłem doświadczyć przy twoim boku. Te kolory zastąpią świat szarością i będą mnie otaczały przez pozostały kres życia, aż agonia nadejdzie i umrę wraz z tobą.
  4. Jestem głodny, nie chodzi tu o chleb, czy o inny pokarm. Mój głód jest w sercu, oczekuję uczuć i miłości, a nie żadnej żywności. Chcę, żebyś dostarczała mi niezbędne uczucia, które posiadasz i dostarczasz zawsze, wszędzie i wiecznie. Lecz nie samym chlebem człowiek żyje. Chcę jedzenia, a także wody. To ty zapewniasz te wymogi, jesteś jedynym źródłem, który mnie karmi miłością, a zarazem uspokaja moje pragnienie. Chcę, żebyś wiedziała — bez tych rzeczy nie wytrwam długo. Dlatego napawam się chwilą, póki ten czas nie przeminie do śmierci.
  5. W środku czuję błagającą i nieustanną pomoc, Tak jakby ciemność chciała mnie pochłonąć, A jednocześnie mam na głowie koronę cierniową, Która zadaje rany, w których pozostaje blizna. Ta blizna sprawia, że przypomina bolesne rany, Przy których nie umiem walczyć. Wtedy opadam i mówię: "Dość, Nie udźwignę siebie, Bo ten krzyż i tak niesie zbyt ciężkie rany." I nagle odczuwam w środku odradzającą się światłość, Jakby mrok zaprzestał istnieć, A jasność zastąpiła w mym ciele. I w tym momencie wszystko, co sprawiało ból, Powoli zanika i odchodzi w zapomnienie. To nie jest zwykła pomoc — To ręka, która pochodzi z góry I leczy nawet te najcięższe rany.
  6. Wybrałem ziemię, żeby posadzić ziarno w glebie, z którego ma wykiełkować drzewo, a z drzewa wydobędę ten jeden wybrany owoc, z którego będę jadł i smakował życie. I wystarczy, że powiem słowo „kocham cię”, to wtedy będzie mi wydany owoc, który będzie symbolem wiecznej miłości, a jednocześnie wiecznym życiem. I to wszystko, co zostało mi wydane, jest mi wystarczalne, bo czułem wcześniej niedosyt, lecz ty mi przyniosłaś pokarm, który uzupełnia moje braki życiowe. I gdy spoglądam w ciebie i widzę twe oczy, to odczuwam miętę, która utrwala tę więź i tworzy na nowo zrodzony owoc, z którego będę jadł wiecznie.
  7. Bez twej okazałości, jestem jak samotny pustelnik na pustyni, który poszukuje wody, pragnienia i miłości. Gdy ujrzę nocne niebo, błękitne, z pełnymi gwiazd, z którego dochodzi ten jedyny blask, gdyż jesteś obok mnie, czuję ognisty ogień w mym sercu. To ty masz ten jedyny klucz, który potrafi wywołać takie emocje jak ty. Jednym słowem — to ty jesteś tą piękną różą, która wyróżnia się od pozostałych barwnych kwiatów.
  8. Bez z ciebie jestem jak suchy liść na ziemi, które spadły z drzewa i wysychają. Czuję pustkę w sobie, która jest sucha, a zarazem pusta, jakbym od środka powoli umierał. Jesteś mi potrzebna, żeby uzupełnić mą pustkę i też żeby ta suchość zanikła. Bo skoro jesteś, to tak jakby pojawił się deszcz i wszystko się rozkwitło wokół tej natury. Suchość zanikła, a z pustki odradza się nowa ziemia. Proszę, pozostań tu, bo inaczej ten świat pójdzie na marne, nie zmartwychwstanie. Ujmując to — ty jesteś tym słońcem, który sprawia, że wszystko jest.
  9. Jesteś jak gwiazda, która błyszczy po niebie. Jesteś kwiatem, który wydziela zapach pięknego okazu. Jesteś jak obraz, w którym jest tylko sama poezja i sztuka, przez którą mógłbym się wpatrywać przez wieki. Jesteś blaskiem, który rozpromienia wewnętrzne serca. Jesteś jak wdzięk, który chodzi i czaruje swym urokiem zewnętrznym. Jesteś jak Eden, przez który potrafię dostrzec prawdziwe niebo. Jesteś jak lek, który koi bolesne rany z przeszłości. Jesteś światem, który nadaje prawdziwy sens życia i samoistnienia.
  10. Poranna kawa z uśmiechem do łóżka, Dajesz mi buziaka i całujesz w ciepłe usta, Uśmiecham się, choć nie wiem czy jutro nam się uda Za oknem rosa na szybach stroni Twa maska nowa założona na twarz z uśmiechem pyta: co dziś robisz? Za oknem słychać pisk dzieci z oddali Zmierzają do szkoły, szaleni Przytulam Cię jakby jutro miało nie być Niby młodzi a tacy dorośli Mieszkamy sami Tylko ty i ja Na parapecie uschnięta róża, być może uschła jak moje uczucia Z oddali nadjeżdżające auta A ze mną moja maska Patrząc w lustro zakładając uśmiech Widzę Ciebie i Siebie Być może się kiedyś zmienię I przestane widzieć w Sobie, Ciebie
×
×
  • Dodaj nową pozycję...