Znajdź zawartość
Wyświetlanie wyników dla tagów 'poezja własna' .
-
Carpe diem, chwytaj dzień, bo to są dni przelotne jak sen. On ci nie powie, jaki jest twój cel, musisz sam wyruszyć w świat, żeby poznać, jaki jest twój życia smak. Gdy nie zrobisz kroku, nie poznasz świata uroku. Dlatego wstań i pójdź tam, gdzie serce bije za dnia, bo dni są ulotne i rozpuścisz ten życiowy smak. Korzystaj z chwili i spełniaj swoje pragnienia, bo wody coraz mniej i suchy staje się twój dzień, a czas jest kwintesencją twego życia. Dlatego mówię z całym głosem: kochaj i żyj, bo jak nie uchwycisz dnia, to tak jakbyś stał w miejscu i umierasz, a twoje ciało powoli się rozkłada i jest pokarmem dla robactwa.
-
Twoje dłonie są jak krzesiwo, przy którym mnie dotkniesz, to moje serce nabiera iskry. Ta iskra jest początkiem narastającego się płomyka w moim sercu. Ten płomyk będzie rosnąć powoli i będzie wielkim ogniskiem. Żeby tak się stało, oddaj swe serce, a z płomyka powstanie prawdziwe, wielkie ognisko. Ale to nie wszystko. Żeby utrwalić płomień, trzeba dorzucić drewna, bo czym jest ogień bez uczuć? Będzie się tylko zmniejszał i ugasi to, co się rodziło w mym sercu.
-
Bez ciebie nie widzę celu i dalszego życia, gdy znikniesz, to samotność pokryje mnie jak mgła. Ta mgła pozostanie i zostanie zapieczętowana, już nie ujrzę kolorów, wszystko stanie się martwe i bezbarwne. Już nie poczuję dawnego smaku życia, którego mogłem doświadczyć przy twoim boku. Te kolory zastąpią świat szarością i będą mnie otaczały przez pozostały kres życia, aż agonia nadejdzie i umrę wraz z tobą.
-
Jestem głodny, nie chodzi tu o chleb, czy o inny pokarm. Mój głód jest w sercu, oczekuję uczuć i miłości, a nie żadnej żywności. Chcę, żebyś dostarczała mi niezbędne uczucia, które posiadasz i dostarczasz zawsze, wszędzie i wiecznie. Lecz nie samym chlebem człowiek żyje. Chcę jedzenia, a także wody. To ty zapewniasz te wymogi, jesteś jedynym źródłem, który mnie karmi miłością, a zarazem uspokaja moje pragnienie. Chcę, żebyś wiedziała — bez tych rzeczy nie wytrwam długo. Dlatego napawam się chwilą, póki ten czas nie przeminie do śmierci.
-
W środku czuję błagającą i nieustanną pomoc, Tak jakby ciemność chciała mnie pochłonąć, A jednocześnie mam na głowie koronę cierniową, Która zadaje rany, w których pozostaje blizna. Ta blizna sprawia, że przypomina bolesne rany, Przy których nie umiem walczyć. Wtedy opadam i mówię: "Dość, Nie udźwignę siebie, Bo ten krzyż i tak niesie zbyt ciężkie rany." I nagle odczuwam w środku odradzającą się światłość, Jakby mrok zaprzestał istnieć, A jasność zastąpiła w mym ciele. I w tym momencie wszystko, co sprawiało ból, Powoli zanika i odchodzi w zapomnienie. To nie jest zwykła pomoc — To ręka, która pochodzi z góry I leczy nawet te najcięższe rany.
-
Wybrałem ziemię, żeby posadzić ziarno w glebie, z którego ma wykiełkować drzewo, a z drzewa wydobędę ten jeden wybrany owoc, z którego będę jadł i smakował życie. I wystarczy, że powiem słowo „kocham cię”, to wtedy będzie mi wydany owoc, który będzie symbolem wiecznej miłości, a jednocześnie wiecznym życiem. I to wszystko, co zostało mi wydane, jest mi wystarczalne, bo czułem wcześniej niedosyt, lecz ty mi przyniosłaś pokarm, który uzupełnia moje braki życiowe. I gdy spoglądam w ciebie i widzę twe oczy, to odczuwam miętę, która utrwala tę więź i tworzy na nowo zrodzony owoc, z którego będę jadł wiecznie.
-
Bez twej okazałości, jestem jak samotny pustelnik na pustyni, który poszukuje wody, pragnienia i miłości. Gdy ujrzę nocne niebo, błękitne, z pełnymi gwiazd, z którego dochodzi ten jedyny blask, gdyż jesteś obok mnie, czuję ognisty ogień w mym sercu. To ty masz ten jedyny klucz, który potrafi wywołać takie emocje jak ty. Jednym słowem — to ty jesteś tą piękną różą, która wyróżnia się od pozostałych barwnych kwiatów.
-
Bez z ciebie jestem jak suchy liść na ziemi, które spadły z drzewa i wysychają. Czuję pustkę w sobie, która jest sucha, a zarazem pusta, jakbym od środka powoli umierał. Jesteś mi potrzebna, żeby uzupełnić mą pustkę i też żeby ta suchość zanikła. Bo skoro jesteś, to tak jakby pojawił się deszcz i wszystko się rozkwitło wokół tej natury. Suchość zanikła, a z pustki odradza się nowa ziemia. Proszę, pozostań tu, bo inaczej ten świat pójdzie na marne, nie zmartwychwstanie. Ujmując to — ty jesteś tym słońcem, który sprawia, że wszystko jest.
-
Jesteś jak gwiazda, która błyszczy po niebie. Jesteś kwiatem, który wydziela zapach pięknego okazu. Jesteś jak obraz, w którym jest tylko sama poezja i sztuka, przez którą mógłbym się wpatrywać przez wieki. Jesteś blaskiem, który rozpromienia wewnętrzne serca. Jesteś jak wdzięk, który chodzi i czaruje swym urokiem zewnętrznym. Jesteś jak Eden, przez który potrafię dostrzec prawdziwe niebo. Jesteś jak lek, który koi bolesne rany z przeszłości. Jesteś światem, który nadaje prawdziwy sens życia i samoistnienia.
-
Poranna kawa z uśmiechem do łóżka, Dajesz mi buziaka i całujesz w ciepłe usta, Uśmiecham się, choć nie wiem czy jutro nam się uda Za oknem rosa na szybach stroni Twa maska nowa założona na twarz z uśmiechem pyta: co dziś robisz? Za oknem słychać pisk dzieci z oddali Zmierzają do szkoły, szaleni Przytulam Cię jakby jutro miało nie być Niby młodzi a tacy dorośli Mieszkamy sami Tylko ty i ja Na parapecie uschnięta róża, być może uschła jak moje uczucia Z oddali nadjeżdżające auta A ze mną moja maska Patrząc w lustro zakładając uśmiech Widzę Ciebie i Siebie Być może się kiedyś zmienię I przestane widzieć w Sobie, Ciebie
- 3 odpowiedzi
-
2
-
- wiersze gotowe
- wiersze
- (i 14 więcej)
-