Znajdź zawartość
Wyświetlanie wyników dla tagów 'danse macabre' .
-
"Memento homo mori" Uwielbiam ignorować tych co mówią, spokojnie to dopiero początek. Nowa droga życia i lepszy start. Oni są tak dziecinnie naiwni. Wierzą w odrodzenie i ciągłą rekonstrukcję planów i dni. Słucham ich z grzeczności. Odziany w płaszcz mej patronki i katowski kaptur. Memento homo mori. Mówi Ci to ten co umarł już dawno. Którego ziemska wędrówka zakończyła się klątwą przeklętego bytu. Przyjdzie dzień, że droga urwie się pod Twymi stopami. Przyjdzie zejść w dolinę piekieł, w której Diabły już kopią świeże mogiły. Czy byłem dobrym człowiekiem? Spytaj o to stojącą pośrodku szlaku śmierć. Byłeś ślepy i głuchy. Jak to człowiek. Ecce Homo. Nie wart swej roli, godności ani tytułów. Lecz godny spokojnej śmierci. Bóg stworzył Cię nagiego. I ja rozbiorę Cię do naga. Do samej twardej, bielejącej kości. Na swoje podobieństwo i chwałę. Krążą dusze nieszczęsne po ciemnej dolinie. Lękliwie zaglądając w zagłębienia szlaku. Krwawe lawiny zalewają je po pas. Zimne, czarne szczyty gór, pochłaniają modlitwy żywych. Czarne słońce stoi w zenicie, rzuca niewidoczny i nieosiągalny cień zbawienia. Przecież miałem jeszcze czas. Jej koścista prawica, przestawia godziny w biologicznych zegarach. Tykają coraz ciszej. Wskazówki chodzą coraz ciężej. Mechanizm gnije od środka. Nie ma zamiennych części. Jest tylko iluzja. Nieśmiertelności i niezawodności. Leżysz w drętwocie ciszy, zamkniętej na głucho trumny. Poznajesz tych, którzy Cię tu przyprowadzili. Anielski orszak, opuści Cię w czerń grobu. Bliżej i bliżej co dnia. Jesteś wreszcie u celu.
- 5 odpowiedzi
-
9
-
- vanitas
- danse macabre
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
"Rozmowa z katem" Po raz pierwszy się uśmiechnąłeś. Ulżyło mi, bo już myślałam że rozmawiam z kamiennym golemem o granitowej, ponurej masce. Zresztą chyba Cię męczę niepotrzebnie, jestem zupełnie nie w Twoim typie. Ta randka jest jak stronniczy wywiad, mający znamiona nachalnego przesłuchania. Nie lubisz gdy ktoś ciągle mówi i zadaje masę pytań. Przepraszam. Nałożyła do ust kawałek szarlotki i z zupełnie zmieszaną miną skurczyła się jakby na restauracyjnym fotelu. Poprawiłem mankiety koszuli o śnieżnobiałej barwie. Sięgnąłem po kieliszek Merlot i kątem oka złapałem odczyt fluorescencyjnych wskazówek zegarka. Był to idealny moment do ataku. Godzina zero. Przeszyłem ją stalowym wzrokiem, może zbyt srogim i barbarzyńskim ale z pewnością męskim do głębi. Przebiegł przez jej ciało niespokojny dreszcz. Wyczułem go. W pytaniach nie ma niczego złego i same w sobie nie wyrządzają również szkody i krzywdy. Nie ma pytań nazbyt łatwych i błahych, nie ma tych niegrzecznych i nie na miejscu. Problem tkwi w szczerości i bezkompromisowości odpowiedzi. W ich złożoności i tajemnicy, lub przeciwnie w odpowiadaniu bez strachu o ocenę. Zganienie, śmieszność, niepokój. Chcesz prawdy a nie wiesz jak daleko mogę się w niej posunąć. Dalej niż w kłamstwie. Kłamstwo jest iluzją percepcji umysłu. Prawda jest stanem faktycznym. Dokonanym. Namacalnym. Kłamstwo można zmyć niczym grzech. Prawdę dźwiga się niczym krzyż. Ciężar, któremu nie sposób zaprzeczyć. Widziałem, że nie rozumiała ani słowa. Biedne, młode pokolenie kwantowych umysłów. Myślą za nich procesory nie pradawny instynkt. Zadałaś mi jakiś czas temu ciekawe pytanie. Odpowiedziałem wtedy, że są rzeczy, których nie chcemy wiedzieć. Są osoby, których nie chcemy znać. Są czyny za których wykonanie, piekło staje się niebem. A pytanie wydawało się bezmiar błahe. Przytaknęła z zawahaniem, ponętnie blednąc na licu i w okolicach piersi. No tak, pytałam wtedy kim chciałbyś zostać w przyszłości? Bo chyba zawód poety naraża Cię na śmieszność i wzgardę a nie szacunek i podziw? Lubię żartować ze swej roli robaka w świecie samolubnych, pięknych motyli. Ale rola motyla zabiła by mnie esencją dobra, dlatego chciałbym być … katem. Dla siebie i innych. Piękna, stara profesja. Jeno niewiele wyżej uiszczona w skali od zawodu ulicznicy. Wzbudzająca strach. Tak namacalny i miły moim oczom. Każdy lekarzyk ma swój cmentarzyk. A jakże i kat nie gorszy jest w tym. Bo obok cmentarza ma swą szubienicę a nawet kochankę gilotynę. Piękna jest śmierć z pętlą zaciśniętą u szyi. Te szarpane, wstrząsy ciała, uwieszonego w powietrzu. Rzężenie na łasce konopnej liny. Kiedy kostucha radośnie buja Cię na huśtawce ze stryczka. Bawi się agonią ostatnich spazmatycznych oddechów. A potem nagła cisza. I spokojne, stygnące ciało o wybałuszonych oczach i spuchniętym od zastałej krwi języku. Jestem katem i nigdy się tego nie wstydziłem. Kocham egzekucję. Dlatego powiesiłem nawet swoje marzenia. Były zbyt dobre. Ludzkie. Zrozumiałe. Kata nie sposób zrozumieć. Może spowiadać się on jedynie śmierci. Przy kuflu mocnego piwa. Największym pragnieniem kata, jest to by pewnego dnia, przeprowadzić swoją własną egzekucję. Dlatego trzeba wieszać coraz to nowych. By sposobić się w doskonałym theatrum. By idealnie zbawić się żywota. Bez wstydu. Być przygotowanym na wszystko w rozmowie ze śmiercią. Jak mistrz Polikarp. Jam jest katem. Czy młodego, czy starego. Zbawię żywota każdego. Jeśli się nie boisz, to porozmawiaj z katem. Gdyby nie była tak bardzo sparaliżowana strachem, to z pewnością uciekłaby natychmiast lub chociaż wzywała pomocy. Ona jednak nieśmiało otworzyła usta i zaczęła rozmowę, rychtując sobie tym samym stryczek na swą młodą, smukłą szyję.
- 3 odpowiedzi
-
7
-
Pojawi się i zniszczy Twój żywot
Simon Tracy opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Ciche groby – zapomniane. I na krzyżu przysiadł ptak kraczący. Wspomnienie o zmarłych. Ta jedna bezinteresowna, czysta myśl. Zatrzymaj się człowiecze. Zdejmij czapkę, módl się i o końcu swoim pomyśl. Pomyśl o tym, który czuwa. I patrzy na wskaźnik Twoich dni. Ostatki liczący. Już czas. Jesteś w kolejce. Masz numer. Chwytaj dzień bo przyjemność to Twój jedyny poplecznik. Lub umieraj ze strachu. On zwinie Twą duszę i żywot w rulonik. A na duszy pojawi się ostatniego rozgrzeszenia grawer. Pani odziana w szatę nocy piekielnej nie zostanie na herbatę. Nie zostawi czasu do namysłu Nie pomoże wstawiennictwo Boga , papieża czy biskupa. Poczeka aż odejdziesz. I weźmie w swe zimne objęcia trupa. Zabierze do podziemi, gdzie z innymi przeklętymi siędziesz do stołu. Nie widzisz swego końca. Tego wybranego już modelu. Po życiu jest śmierć. To jest kolej i ład. Omeny śmierci, spadają na ziemię jak grad. Niech Cię rozszarpią ognistymi zębami. Wyjedzą ciepłe wnętrzności. Człowiecze mój - nieprzyjacielu.- 9 odpowiedzi
-
9
-
na własne życzenie zza ściany dobiega melodia głośna i nieharmonijna nie do końca w jej guście nazbyt agresywna wstaje by zakończyć ten hałas lecz serce chce tańczyć danse macabre zdjęcie: pixabay