Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Znajdź zawartość

Wyświetlanie wyników dla tagów 'spadek' .

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj przy użyciu nazwy użytkownika

Typ zawartości


Forum

  • Wiersze debiutanckie
    • Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
    • Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
  • Wiersze debiutanckie - inne
    • Fraszki i miniatury poetyckie
    • Limeryki
    • Palindromy
    • Satyra
    • Poezja śpiewana
    • Zabawy
  • Proza
    • Proza - opowiadania i nie tylko
    • Warsztat dla prozy
  • Konkursy
    • Konkursy literackie
  • Fora dyskusyjne
    • Hydepark
    • Forum dyskusyjne - ogólne
    • Forum dyskusyjne o portalu
  • Różne

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które zawierają...


Data utworzenia

  • Od tej daty

    Do tej daty


Ostatnia aktualizacja

  • Od tej daty

    Do tej daty


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Od tej daty

    Do tej daty


Grupa podstawowa


Znaleziono 3 wyniki

  1. Babcina mantra Nie ból głowo połóż się. Wolno zanurz się we śnie. Wtedy ból przesiąknie w sen, i nie wejdzie w nowy dzień.
  2. Mam czarny zeszyt w skórzanej oprawie. Chowam w nim wiersze, piosenki i myśli, Audycje, sceny, co tylko się przyśni, W nadziei, że gdzieś go komuś zostawię. Oddać rękopis, to jak oddać duszę. Każdą literę kreśląc wiecznym piórem Zna się na wylot papieru fakturę, Kształt, kolor, zapach i garby wybrzuszeń. Lecz trzymać słowo bezczynnie na półce, Tego poeta wytrzymać nie zdoła. Słowo żyć musi i krążyć dokoła, Wpadać do głowy jak jaja kukułce. Więc rozstaniemy się kiedyś z zeszytem, Nic nie trwa wiecznie na świecie niestety. Ale niech jeszcze szeleszczą wersety, Słów barwne wstęgi mym pismem podszyte.
  3. Ile jeszcze czasu Pan Bóg będzie moje humory znosić, Ja już się wstydzę go o cokolwiek prosić. Zawiodłem go nieraz i szczerze tego żałuję, On dał mi tyle szans, a ja go dalej oszukuje. Lecz samego siebie nigdy nie oszukam, Błądzę gdzieś po omacku, światełka ciągle szukam. Tylko czy ja chcę je odnaleźć w tym dylemat cały, Gdzie chaos i egoizm na przemian się uzupełniały. Kiedyś nie myślałem o innych, chciałem być na piedestale, Być pępkiem świata, nie mieć zmartwień wcale. Ale teraz chciałbym podejść na nowo do życia, Otworzyć się na ludzi, wyjść w końcu z ukrycia. Zburzyć ten sarkofag, który tyle lat z mozołem budowałem, Przebudzić się w końcu z letargu, z którego większość czasu przespałem. Pragnę dotknąć szczęścia, które zawsze gdzieś mi umykało, Cieszyć się resztką zdrowia i rodziną, które jeszcze mi pozostało.. Nie zbudowałem niczego, niszczyłem wszystko jak tsunami, Zostawiam w spadku tylko swoje córki, które są moimi aniołami..
×
×
  • Dodaj nową pozycję...