-
Postów
17 665 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
56
Treść opublikowana przez violetta
-
dziękuję, trochę poprawiłam.
-
Ale to już było
violetta odpowiedział(a) na jan_komułzykant utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
śmieszni Ci ludkowie :) -
Wczesną wiosną jeździłam do drugiej babci. Za ogrodzeniem kwitły owocowe drzewka, wąchałam je i strzepywałam na siebie. Było dużo przestrzeni, biegałam. Miałam krótką, żakardową sukienkę do majteczek, grubsze we wzory białe rajstopy i biały beret w kolorowe figury geometryczne, włosy tak rozwiane i byłam rozmarzona, że pozowałam z przymkniętymi oczami i uśmiechałam się do mojej chrzestnej cioci, która bawiła się ze mną i bratem w berka. Łapała nas i przytulała. Opowiadała, że te śliwki są słodkie. Uwielbiam patrzeć na to zdjęcie na siebie taką roztargnioną i szczęśliwą z brudnymi kolanami i nie pamiętam jak to się stało.
-
Nie ma takiego miejsca, biały piasek, małe patyczki przetaczające się w czystej rzece i pięknie spuszczające się ciemno-zielone listki olch a obok wzdłuż zielona trawa. Uwielbiałam ślizgać się na kółku i odpychać gałązkami. Była ciepła woda i płytko. Odmulała się od naszych zabaw. Robiłyśmy takie rundki, gdzie wpadała do głębszej. Tam po cichu, bo kobiety płukały pranie na głazach. Wycierałyśmy się i spacerowałyśmy małymi ścieżkami wśród wysokich roślin. Na mostku podziwiałyśmy. Eliza nam pokazała.
-
1
-
Cisza w Alei Róż
violetta odpowiedział(a) na Czarek Płatak utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
jak Tobie nie ukradli, to nie trzeba się tak przejmować. gorsza, jak bogaty nie da biednemu. -
Cisza w Alei Róż
violetta odpowiedział(a) na Czarek Płatak utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
niezłe streszczenie i pogląd. -
gotowi oddać się z lekkością jak na skrzydłach. poruszysz spragnionymi wargami, gdy podam poziomki. przelecą przez palce, drobne rysy rozpłyną się. nasycisz moje usta opalizującą słodyczą.
-
Chodziłyśmy z Anią, Asią na spacery w różne miejsca. Siadałyśmy gdzieś na skraju. Zawsze było ciepło, piękna pogoda. Z bliska obserwowałyśmy owady pełzające po łodyżkach kwiatów. Czasem musiałyśmy się otrząsnąć i zmienić miejsce. Któraś z nas opowiadała coś, albo przeskakując znalazła poziomki, maliny, jeżyny. Nasza nauczycielka od języka polskiego - Ania, była ambitna, miała donośny głos, ciemne włosy. Mieszkała u rodziny na naszym osiedlu, przychodziłyśmy do niej wieczorem z wypracowaniami. Oceniła moje na cztery i poprosiła o poprawę, zaznaczyła błędy. Przyniosłam jej już późno. Dopiero w szkole zobaczyłam piątkę. Gosia pozazdrościła mi, choć napisała dobrze, a nie dostała. Zabierała nas do teatru i pojechaliśmy z całą klasą na Madame Butterfly.
-
dziękuję, będę wklejać
-
ok. dziękuję. to tak w skrócie, piszę fragmentami.
-
wchodząc do niego.
-
Nie ma takiego miejsca, wysokie liściaste drzewa zmieszane brzozami, zielona trawa z kępkami jak dywan, a na niej połacie zawilców i fiołków, całe białe do końca, dalej już inny las. Ulubione miejsce na wszelkie zabawy, dla chłopców do bawienia się w wojnę wśród połamanych drzew. Na szczęście nie byłam w niewoli, wydawałam się zbyt delikatna, ale strofowałam się z nimi. Nie przeszkadzałyśmy im. Uwielbiałam tu z Anią przebywać, mogłyśmy sobie wiele opowiadać i pobiegać zrywając kilka kwiatów. Najpiękniejszy był pierwszy moment wchodząc do niego..
-
faktycznie, ale chcę zachować czas teraźniejszy, kiedy sobie to wyobrażałam.
-
dziękuję serdecznie:)
-
kieszonkowa tripitaka i oranżada w termosie
violetta odpowiedział(a) na utwór w Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
fajne fajne -
Pamiętam przebijające słońce przez zasłonkę, czytałam, raz, drugi, trzeci, już chciałam wyjść do dziewczyn, a mama nie - czytasz dalej. Siedziałam naprzeciwko niej. Gdy nauczyłam się, to nie wybiegłam od razu na dwór, a wyobraziłam sobie, że jestem na parapecie, kolanami dotykam buzi, rękoma rysuję koła w powietrzu, mam gładkie rajstopy i jasną sukienkę, upięte włosy, które zapuszczałam od urodzenia do pierwszej komunii. Biegałam do ogródka babci i wąchałam różowe peonie, rosły tuż pod oknem w dużej kępce.
-
dobrze, że po wszystkim. powinno być szmer sosen, to mi się podoba, muzyka rzeczywiście ładna.
-
Uwielbiałam przedobiednie, niedzielne, odświętnie ubrane, spacery z ciocią Anią, przyjaźniła się z moją mamą. Nieopodal lasu miała swoje ulubione miejsca, do których mnie zabierała. Wzięła mnie na bazie. Szłyśmy po peronie, a na końcu była ścieżka do lasu. Zatrzymałyśmy się na chwilę, przeskoczyłyśmy obok do rowu, tam rosły. Było ich mnóstwo. Ciocia zawołała mnie i pokazała czeremchę i powiedziała - zobacz jak ona pięknie pachnie. Przybliżyła mi gałązki, powąchałam, później dotykałam nimi ręce. Ciocia mówiła - chodź narwiemy parę gałązek. Urozmaiciłyśmy bukiet. Ciocia Ania była ładna, miała kasztanowe włosy, na chwilę wystawiała twarz do słońca, miała piękny uśmiech.
-
miałam parę latek, ogólnie miłe wspomnienia, choć może dla doroslych były przeżywające.
-
Dzisiaj jesteśmy razem z rodzicami i ciocią i wujkiem wśród wysokich, zielonych olch na polanie nad rzeczką, która miejscami jest wstęgą, najukochańszą, gdzie bawiłam się w wysokiej trawie. Rodzice, ciocia i wujek robią ognisko. Wiem, że się zsunęłam po chwili do wody, chciałam się popluskać, cieszyłam widokiem w odbiciu, mój brat się wtedy kąpał i nikt nie zauważył, że jestem pod wodą. Tylko wujek chwilę później zauważył kokardkę pływającą na wodzie i wyciągnął mnie szybko. Pamiętam, że mnie osuszali i przeżywali rozmawiając. Było ciepło, sucho, woda była zmącona w naszym miejscu. Do domu przyszłam opalona. Obejrzałam się w lustrze i biegałam w samych majteczkach, tańcząc robiłam śmieszne minki i bawiłam się rozpuszczonymi włosami, a później mama - idziesz się myć i poszłam do łazienki.
-
to nie było do Ciebie, skasowałam swój kometarz, bo poprawiłam wiersz :)
-
nie ma
-
pamiętam o drugim sercu.
-
dziękuje moje serduszko :)