Piękna miłość całkiem szczera,
niczym Julii i Romea,
scenariusze różne ćwiczy,
nawet w sklepie ogrodniczym.
Ma tu swoje terytoria
flora, fauna, w akcesoriach
matematyk też nie zdoła
zliczyć cudów dookoła.
Taki nawóz - sześć w saszetce,
w jednej kocha się tabletce
- kompostowej, uwierzycie?
A jak działa na poszycie!
Gdy w doniczkach słychać krzyki,
bacz, czy grzybów zarodniki
plus bakterie (dość swawolne)
od podłoża są już wolne.
Na póleczkach i podestach:
- maty, siatki, taczki, krzesła,
oczekują mamy, taty,
by je kupić, wziąć (na raty?).
Gdzieś łopata z worem chemii
figle sobie stroją z ziemi.
Chemia ziemię chce odkwaszać,
a przebiera, w czym? W łopatach.
Ogrodowy wąż - w przecenie
(ponoć niskie miał ciśnienie),
więc od rana poją drzewka:
- wiadro, bańka i konewka.
Szczerze szczerzą zęby grabki,
z wdziękiem trzeszcząc do rabatki,
więc niechcący nie wejdź na nie
- za to są całusy w planie.
Wszystko w sklepie ogrodniczym
możesz dostać lub wyjść z niczym.
Lecz i tak tu kiedyś wrócisz,
jak przyrodę kochasz. Musisz.
*
Stała w kącie stara miotła.
Wziąłem, bo nie grała do tła.
Czym jej widok wzrok mój przykuł?
Była jedna. Nie z plastiku.