Braciszek Anzelm przyrzekł, że w sejmie
Wystąpi z gumą i jej nie zdejmie.
Bo wie, że gdy na sali
guma go zacznie palić,
żadnego świństwa w niej nie przejmie.
Pan gajowy z Warszawy (pono takie są słuchy),
szczęściem, skrewił w wyborach, czyli las nasz wciąż, głuchy.
Więc się w bulu nie dąsaj,
jutro zapuści wąsa
- fiasko fiaskiem, czy jednak ograniczać Maruchy?