Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Longinus

Użytkownicy
  • Postów

    2
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Longinus

  1. Jesienne poranki pośród srebrzystej mgły Mroczne i kontrastowe umierają w bieli Na pradawnym drzewie liście w pomarańczy Opadają niczym my aż topią się w ziemi A deszcz jak łzy trawi oraz wyniszcza je Po obtoczeniu przez wiatr w brudzie I tak trwają aż po dzień zaduszny Nagle stają się ważne gdy on wypada Jak słońce dla ziemi czy dla niej kochany Na ich miejsce świeczka się ustawia I niczym latarnia na morzu Dla dusz kieruje w mroku Aż w końcu wita nas Marzanna Pokrywając wszystko chłodną bielą Nic już nie ma od rana Nie ma koloru tylko dusze wieją
  2. Płynę przez ciemny ocean tratwą Fale co dni kilka cofają mnie I tak aż znajdę chwilę martwą W oddali widzę jak się pnie Schodami na swej gargantuicznej łodzi Kolejny majtek co lepiej się urodził Ma tratwa gdy okazja, zbliża się Cel mój ani bliski ani daleki Wielkim oceanem dotrę wszędzie Choć przez fale odczuwam męki I niepokój mam na karku Czy wytrwam do poranku Ach już błyszczy do mnie ląd zielony Piasek, ziemia, drzewa, ludzie?... Znajdę schronienie by nie zjadły mnie wrony Widzę tubylców, koniec życia w brudzie Wymalowani biegną do mnie Jeden ma włócznie a drugi pochodn.....
×
×
  • Dodaj nową pozycję...