" jest noc, moje truchło leży ociężałe
nastaje ranek, moje truchło skomli nieśmiale
dalej
błagając o ratunek w tej losu puszczy
wie żeś nie doczeka bo ma skóra już się łuszczy
na głowie coraz większy łoju złóg
jak to się stało?
już nie mogę wstać, nie czuje nóg
nie oczyszcze swej skóry z wielkim żalem by dla oka twego przestała byc ciężarem
wiecej nie wstanę, czerepu nie umyję dbale
zniknę cicho
zniknę tak jakby nie było mnie wcale "
Hej, czułem się bardzo źle i wylało się ze mnie to co widzicie wyżej^
Nie piszę zwykle wierszy, pierwszy raz swój smutek przekształciłem w coś takiego, dlatego będę wdzięczny jeżeli ktoś skomentuje i oceni, czy według niego ma to jakąkolwiek wartość i czy jest dobre :) zapraszam do dyskusji i porad, co mogłbym poprawić :)
~M