Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Amelia Kroitor

Użytkownicy
  • Postów

    2
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Amelia Kroitor

  1. Było to odległego lata «dwadzieścia lat temu», gdy mój ojciec dał mi swoje czarne spojrzenie z bagażem swojej szorstkości. Potem byłam obdarzona złotymi włosami, uznawanymi za jeszcze jedną jego cechę, nie wykluczając rymów w ich chórze, w ich lśniącej szkodliwości przy każdej mojej próbie życia, zamykając uszy, przy każdej mojej próbie odwrócenia mojego wzroku od tego co on zrobił w to błogosławione lato, podczas gdy już dmuchało ognisko mojej nie wypowiedzianej, dalekiej, lecz zbliżającej rzeczywistości. 17/06/23
  2. Olegowi M. I. Wpatrywałam się wczoraj szeleszczącej zasłony, kogo pokocham — wezmę e owinę w słowa: na lato, w deszcz, na jesień owinę w opadają e liście, i potem na zimę. Następnie na wiosnę osunę mi się jak brzoza, zacznę melodyjną śpiewać: kropli pieśń. Ja śpiewałabym, dopóki nie stopię się ze śniegiem; dopóki że nie znalazłabym jej, tak wiele harmonii, gdyby nie przyniosłyby mi jej rymy. II. Ja nauczyłam się twojego wzroku na zawsze. Rozumiesz? Zapamiętam go: Tylko nie będziemy uczyć się twierdzenia, ale położymy się na skalę, jakby pielgrzymy, który są zmęczono od Bogiem. Mój wiersz do Ciebie nie wytrzyma ani rytmu, ani metryki, posłańca popędu, ani rymów, czyli twórczyni pryzmatu, która wpada w Ciebie, jak nocą wpadają ludzie w zapomnienie. październik 2024
×
×
  • Dodaj nową pozycję...