@monon
Też tak raz miałem. Wychodzę z nocnego autobusu na swojej dzielnicy i biegnie do mnie koleś bez koszulki z butelką w dłoni jakby chciał mi ją rozbić na głowie. Zdążyłem tylko ryknąć: "Stój, k...." - i się zatrzymał. Zacząłem rzucać ksywami z okolic i w końcu trafiłem na kogoś, kogo znał. Jedna wizyta na sorze mniej.