Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

vioara stelelor

Użytkownicy
  • Postów

    865
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    2

Treść opublikowana przez vioara stelelor

  1. chciałem być kamieniem niech przeklinają niech nienawidzą niech ręce sobie pokrwawią o ostrą krawędź każdego słowa chciałem obrosnąć w surowość w zgorzkniałą plątaninę porostów tak obmierzłą że nikt nie przysiądzie by ulżyć sobie w drodze przyszłaś pewnego wieczoru odważna i cierpliwa jak wiatr słońce i woda - bo trzeba pomyślałaś wzięłaś w dłonie silne promienne pękałem powoli dzień po dniu tak z bólu pękają serca uwalniając gęste wrzące kaskady ze spokojnego rytmu twoich wszechwiedzących wierszy rodził się oddech zdziwiony sam sobą dobrze że jesteś powtarzałaś współjaśniejąc by rozgwieździć nieprzeniknioną czerń wszystkich moich imion z twojej czułości chłonę najlepszy czas żyję
  2. @Robert Witold GorzkowskiŚwietna puenta! Psychologia mówi o wychodzeniu z roli ofiary, więźnia niewolnika, co wymaga, jak słusznie zauważasz - wzięcia sprawy w swoje ręce. Łatwo jest szukać wytłumaczenia w pechu, toksycznym otoczeniu, setkach przeciwności życiowych, co utrwala przekonanie o niemocy i położeniu bez wyjścia. Tym czasem odzyskać siebie to przede wszystkim odzyskać świadomość, że tą klatką najczęściej jesteśmy my sami. Zaprojektowani na bycie więźniem tej klatki, pozbawieni świadomości o własnej sprawczości.
  3. Bardzo przenikliwie opisane, jak człowiek staje się wierszem, a wiersz człowiekiem. A poezja to żywa ludzka tkanka. Ten fragment nosi charakter niemal religijnej inkantacji - poezja zostaje podniesiona do rangi świętości dzięki temu, jak wiele czerpie z człowieka. W ten sposób wiersz, o(d)żywiony tym, co twórcza mógł w niego przelać najważniejszego, najszlachetniejszego - staje się niewyobrażalnie bogatym darem dla wszystkich czytających.
  4. Jak to pięknie zabrzmiało. Tak naprawdę każdy podświadomie dąży do tego światła, szuka go i pragnie. Wiersz, o którym jest mowa, to most, po którym można przejść, o ile się go bezpowrotnie nie spali.
  5. @Berenika97 Niesamowite studium psychologiczne dotkniętej traumą ofiary wojny. Największym dramatem tej kobiety jest konieczność pozostania na miejscu, w otoczeniu, którego każdy element jest bezlitosnym świadectwem i pamięcią.
  6. To jest bardzo trudne. Może dlatego, że świat zawsze najpierw dostrzega tych, którzy mają najbardziej krzykliwe barwy, i właśnie na tych barwach skupione jest ludzkie zainteresowanie, a nie na wnętrzu, które nie może się tak po prostu "sprzedać" na targowisku. Ono musi zostać dostrzeżone i odkryte, często z trudem i wysiłkiem. A na to już nie każdy ma siłę i chęć się zdobyć. Nawet sami mamy tendencję do porównywania się z innymi i do eksponowania na zewnątrz wszelkiego rodzaju jaskrawości, nauczeni, że i tak właśnie na to każdy zwróci przede wszystkim uwagę.
  7. @KOBIETAWszyscy nosimy maski i przebrania, bo nagość wymaga odwagi; pokory i jednocześnie niezachwianego poczucia własnej godności i szacunku do siebie samego. Pomyślałam też o rzeczywistości wirtualnej, w której coraz bardziej intensywnie funkcjonujemy.Świat online bardzo faworyzuje maskaradę, nagość bywa w tym środowisku niebezpieczna, a z drugiej strony nie musimy zmierzać się z niewygodną prawdą o nas samych w umownej przestrzeni, gdzie nikt nie jest do końca prawdziwy.
  8. @marekg Najgorsze, że nie ma obrazka i nie znamy wyjściowego wzoru.
  9. Po prawdzie - to dlaczego chciałaś? Czy ta powaga by coś naprawdę zmieniła, poza zafałszowaniem obrazu relacji, którą opisujesz? Wiersz jest pełen ufności i ciepła, którą to słowo przytłacza. Pewnie chodziło o zaakcentowanie pewnego rodzaju szacunku, tylko nie mam pewności, na ile jest to po prostu usiłowanie uczynienia zadość jakimś, powiedzmy, etycznym nakazom. Bo widać z każdej linijki wiersza, że dla peelki ważne jest zupełnie coś innego, że środek ciężkości przesunięty jest na miłość, czułość, poczucie bliskości i bezpieczeństwa, a nie na "czcij ojca swego..."
  10. @Wiesław J.K. Wiersz przemieścił się w czasoprzestrzeni w trakcie pisania przeze mnie odpowiedzi, no ale nic nie szkodzi, ten nowy komentarz chyba nawet lepiej mi się udał. :)
  11. @Marek.zak1Podobno ojcem łatwo zostać, a tatą już niekoniecznie :) @Berenika97 Piękny wiersz o obecności. Ludzie, których kochamy i którzy nas kochają, nigdy nie odchodzą. Są jak opoka, stały punkt odniesienia, nadzieja, siła, dyskretna opieka, nawet, jeśli to tylko zwielokrotnienie i odtwarzanie ich niezatartych śladów w naszej pamięci.
  12. @Tectosmith Mówisz i masz... A co do zdjęcia (mojego), powinno być trochę przesunięte do góry - dla równowagi między niebem i ziemią - i w prawo, żeby nie właziły te gałęzie z boku w kadr, tak mi się przynajmniej wydaje. Ale w sumie, co ja tam wiem!? Cieszę się, że Ci się spodobało.
  13. @Wiesław J.K.Zrobiłeś mi wrednego psikusa! Napisałam komentarz, a tu bach - utworu nie ma i moja pisanina poszła się czesać! A chciałam powiedzieć, że wiersz porusza trudny temat, bo dotyczy naszej osobistej straty. Śmierć innych pozostawia w nas puste czasoprzestrzenie, które bolą, choć, uwzględniwszy różne koncepcje śmierci, nie powinny. Przypomina to bóle fantomowe - niby czegoś już nie ma, ale boli jak diabli. W żałobie jest jakaś nieunikniona doza egoizmu, bo nie wiemy przecież, czy ci, którzy już odeszli, coś stracili, są nieszczęśliwi, czegoś żałują. Natomiast co do naszych odczuć i emocji mamy pewność - dręczy nas poczucie winy, samotność, świadomość urwania się ważnych nici, wątków... W zależności od światopoglądu, wiary, przekonań - różne mamy odpowiedzi na pytania o to, co dalej po śmierci - ale i tak te odpowiedzi na wypełnią tych wspomnianych wyżej, pustych czasoprzestrzeni.
  14. Ten wiersz jest jak odrobina słońca w ten dżdżysty dzisiejszy poranek. Wybrzmiewa w nim echo carpe diem, polowania na chwile, które uczą optymizmu. Wiele też potrafią zdziałać proste, ludzkie gesty, niosące życzliwość, uśmiech, czułość. Słodziak z teledysku wymiata! Chmurka na samej górze na Twoim zdjęciu nawet przypomina trochę tego szczeniaczka. A to moje chmury (kadrowanie zepsute, ale to początki mojej przygody z fotografowaniem): Góry, chmury - Tie-break/sierpień 2025
  15. @violetta Ale to nie jest wina psów, tylko ludzi, którzy nie potrafią psa wychować i odpowiednio zsocjalizować, nie orientują się w jego zachowaniach, nie mają kontroli nad jego emocjami. Niektórzy specjalnie chowają psy w skandalicznych warunkach, głodzą, zamykają na cały dzień, żeby były agresywne. Inni podchodzą beztrosko do faktu, że pies to jednak tylko zwierzę i nigdy nie wiadomo, jak zareaguje w stresie. Często też nie znają dobrze swoich pupili, nie wiedzą, co ich może niepokoić (czasem wystarczy np. jakiś zapach, dźwięk, źle kojarzący się ruch), nie potrafią odczytywać psiej mowy ciała (a to widać, jak zwierzak jest zdenerwowany, wystraszony, ma czegoś dość, większość psów daje sygnały ostrzegawcze przed atakiem)... No i to również ludzie wyhodowali zdegenerowane rasy, np. do walk psów, selekcjonując i wzmacniając konkretne geny. Ponadto psim (nomen omen) obowiązkiem właściciela jest dopilnowanie psa, aby nie uciekał, nie szczekał na innych, nie ganiał innych zwierząt. W 99% przypadków odpowiedzialność za to, co robi pies, ponosi człowiek, no chyba że pies jest chory (też zdarzają się zaburzenia psychiczne, guzy mózgu, wpływające na zachowanie zwierzęcia, ale to rzadkie przypadki). Do tego psy mają wybitną intuicję i wyczuwają bezbłędnie ludzkie intencje, emocje, wibracje energetyczne, co też może mieć wpływ np. na to, że są poddenerwowane. Ale to już właściciel powinien również umieć zaobserwować i zapobiec nieprzewidywalnej reakcji pupila.
  16. Nie tylko warto, ale i trzeba. Miłością. I nie mam tu na myśli nie wiadomo jakich płomiennych porywów, bo czasem wystarczy naprawdę drobiazg, aby inni nie zwątpili w istnienie ciepła i światła.
  17. @lena2_O nadziei pięknie pisała Emily Dickinson: Nadzieja ma skrzydła, przysiada w duszy i śpiewa pieśń bez słów, która nigdy nie ustaje, a jej najsłodsze dźwięki słychać nawet podczas wichury.
  18. @Migrena No, psiejsko, czarodziejsko...
  19. Między tobą żywym, a tobą, który umarłeś, jest rozproszenie znaków; można swobodnie zbierać i układać po swojemu. Gdy chodzę po nieznanych cmentarnych alejkach, obcasy stukotem grzęzną w topniejącym śniegu; ciągle wydaje mi się, że za chwilę cię zobaczę, gdy tylko słowa odparują z kałuż i nazwy naszych wspólnych miast zjawią się zamiast żałobników przydymionym konduktem. Lecz wiem już, że odtąd będę ścierać pot jedynie z granitowych tablic. I jeśli jeszcze coś się spełnia, to ciało niedokończone, bo zabrakło w nim blizny po Ewie, choć tyle było rajów, butelek szampana, imion w szklankach z lodem, że słowa zdążyły się nasycić do bólu. A teraz tylko noc nie przestaje cię plądrować, zagłębiając palce, i zima obgryza do kości.
  20. @Migrena Ze szczenięcych (nomen omen) lat została mi jeszcze w głowie piosenka, którą nagrałam sobie na kasetę magnetofonową z telewizji i słuchałam do znudzenia.
  21. Pięknie opowiedziana tęsknota. Miałam w dzieciństwie Jedyną na Świecie Sabusię. To był cudowny, ufny, najłagodniejszy pies ze złotym serduchem (ech, psiara się odezwała... ;) Jeśli ktoś potrafi kochać tak, jak uczy Hymn o Miłości... Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie jest bezwstydna, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma. Miłość nigdy nie ustaje (św. Paweł) ... to właśnie pies.
  22. @sisy89Ze mnie też typowa jesieniara, więc podłapuję klimat. I zapraszam na spacer po malowniczych jesiennych pejzażach.
  23. @MIROSŁAW C. Przepięknie rozwijasz dalej legendę, zatrzymujesz się nad nią z wnikliwością, próbujesz wyjść swoją poezją poza opowiedzianą po prostu historię. Bardzo lubię tego rodzaju wiersze, bo rzucają nowe światło na konteksty, które niby wszyscy dobrze znamy, a jednak okazuje się, że nie do końca :) W każdym z nas trwają dawne legendy, w naszych krwiobiegach płynie przeszłość, odtwarza się w nas, by żyć.
  24. @Berenika97W różnych strojach chadza człowiek, w zależności od pory roku, okoliczności, pogody, okazji, nastroju. Podoba mi się powiązanie dress code'u ze stanem ducha. Czasem czujemy się lepiej, gorzej, może najlepsza jest nagość, w której nic nie uwiera, nic nie deformuje kształtów, nie zniewala ani fasonem, ani barwą? Tylko wtedy jesteśmy tak bardzo bezbronni.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...