Orlą przeszłam dawno temu, przeskakując jak kozica z kamienia na kamień. Ale zawsze wolałam słowackie, odludne, straszne.. oczywiście nie samotnie :)
Dziś z pokorą opisuję malutkie szczyty paruset metrowe, prawdziwe wyzwania dla ludzi nie zawsze pięknych i młodych, drobne osiągnięcia nawet balkon są dla wielu godne pucharu świata.
Nie wiem jak wygląda Orla "z nizin. Ładnie to opisałeś.
Może jakiś mały wierszyk, Grzesiu, hę?
:)