Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Pan K.

Użytkownicy
  • Postów

    34
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Pan K.

  1. Choć minęło kilkanaście lat To wciąż Cię kocham Sara Nasze spotkanie nad morzem Wspólny taniec i pocałunki Wciąż pamiętam nas na plaży Jak leżeliśmy razem na kocu Spacery brzegiem morza To utkwiło w mej pamięci Nasza urocza noc u Ciebie Pierwszy seks też pamiętam Byłaś moim marzeniem Przepięknym blond aniołem Moją małą blondyneczką Cudowną słodką dziewczyną Pomimo, że po kilku dniach Zostawiłaś mnie dla innego To wciąż Cię kocham Sara Pamiętaj proszę o mnie
  2. Zastygłem z tej niepisaniowości Strach, lęk, depresja, paranoja Zablokowały umysł poety Ale stara się coś napisać Wie, że słowo pisane przetrwa, Że jego wiersze pozostawią ślad Drobny, delikatny, mały, niezauważalny Ale jednak swój skromny i prawdziwy Taki szczery i głęboki Odzwierciedlający uczucia autora, Któremu pozostało tylko pióro, Kartka starego papieru Atrament w szklanym kałamarzu Tak, to się nazywa wolność Wolność, której nam nie zabiorą....
  3. O świcie chwycę Cię za rękę Pójdziemy w stronę światła Przez łąki, lasy, pola i góry W stronę wschodzącego słońca Zostawimy za sobą wszystko Co materialne i niematerialne Nadzy wejdziemy do jeziora Przytulimy się ostatni raz... I staniemy przed obliczem Boga, Który rozliczy nas za grzechy Podsumuje nasz byt na ziemi W czyśccu zostaniemy rozgrzeszeni Odmówimy swoją pokutę By móc znów spotkać się w raju Gdzie nasze dusze będą nie rozłączne A ciała spalone w diabelskim ogniu....
  4. Powoli pękają zakurzone struny W starym zdezelowanym fortepianie Kiedyś w miejscu gdzie stał Odbywały się imprezy, bale i operetki Dziś to tylko opuszczona rudera Zdewastowana zębem czasu Gdzie dębowy parkiet sparciał Wilgoć, brud, stojącej wody lura Do połowy zerwane kurtyny, zasłony Wciąż marzy żeby ktoś jeszcze zagrał Choć kilka arii Bethovena, Chopina walce Z czasów gdy tańce, hulanki i swawole Dźwignie i sprężyny zardzewiałe Bezsilne by klawisze zadziałały Płyta rezonansowa siedliskiem myszy Nie wydobędzie już żadnego dźwięku Rama częściowo zapadnięta w podłodze Z trudem nie wpadła do piwnicy Lakier szelakowy wyblakły od słońca Nadaje się już tylko do renowacji Dotyk klawiszy wymaga maestra palców A nie szumowiny z butelką burbonu...
  5. Dziś tylko piekło moim dniem Samotność ostra jak brzytwa Szatkuje człowieczeństwo niczym Złowrogi demon z japońskiej mangi Przeżuwa i wypluwa resztki moralności Wylew toksycznych substancji wypala Jak rozgrzana patelnia bekon Czarna Madonno matko prawdziwa żelazna Królowo życia kochająca swe dzieci Ściągnij 7 plag egipskich na te damy, które Utraciły instynkt matczyny, szkarady, mary Rozkochaj w sobie skute żelazne serca Dorosłych dzieci z "żalu" Kupcewicza Chroń nas matko chroń Jedyna..…. I prowadź do raju do swego Syna........
  6. Dziś już tylko mrok Czarna rzeczywistość Jak czarna dziura Ciemność w koło Nawet cienia nie ma Odchłań nicości Smoła krwi Beznadzieja teraźniejszości Diabeł duszy Lucyfer jutra Zapach śmierci Cmentarz pustki Wojna zła Zły dom Zakażenie mentalne Unicestwienie moralne Święto zmarłych Amen
  7. Chryste w cierniowej koronie Masz twarz zalaną krwią całą Upadam co krok jak Ty Podczas drogi krzyżowej Ledwo wstaję za każdym razem Krzyż wbija potwornie drzazgi A rany wciąż się otwierają Dźwigam ogromne brzemię Kolana nie wytrzymują obciążenia Wrogowie plują mi w twarz I sypią piasek prosto w oczy Wstaw się za mną u Boga ojca Nim ciężar mnie dobije Ześlij Szymona Cyrenejczyka Niech pomoże wstawać Poproś swoją Matkę Maryję O modlitwę za mnie W rany wdaje się zakażenie Brud, pot, krew i łzy To brzemię życia na ziemi Niewinnego człowieka Odmówiłem swoją pokutę Wyspowiadałem się z grzechu I jestem w pełni gotów Gdy otworzysz drzwi do raju....
  8. Mózg żołnierza zgnił mentalnie Przez syndrom stresu pourazowego Chłopak dzielnie walczył dekadę Lecz wojny tej nie wygrał Być może kilka z trudnych bitew Ale to nie wystarczyło żeby funkcjonować Osaczony, prześladowany I pojmany Przebywa w jednym z więzień Patrząc na świat zza krat rozmyśla Czy być może była inna droga? Ale chyba zrobił już wszystko Czy można cofnąć czas? Nie! Należy się podporządkować ściśle Aby móc skażonym tlenem oddychać W tej kaskadowej hierarchi W której jest gdzieś na samym końcu Ma nadzieję na kolejny wschód słońca Ale też nie ma gwarancji W zasadzie pogodzony z losem Żyję już tylko chwilą "Carpe diem" W bożych rękach jest jego karta Karta życia lub śmierci....
  9. Wciąż ją mam, tą wspaniałą, Tą boską w swej istocie Cząstkę Ciebie, nieskazitelną... Taką wymarzoną i moją Skrytą głęboko w sercu Zamkniętą wraz z uczuciem W zakamarkach mej duszy Spowitej bólem, smutkiem Tamtej rozłąki oraz pustki... Rozpaczliwej walki Poszukiwań twego wzroku Naszych miejsc, twoich zdjęć Wiary, że pamiętasz, że chcesz Ponownie spojrzeć w otchłań Tych oczu przeszklonych... I ich zimnych łez Topiąc ciepłym dotykiem Anielskim szeptem Zamarzniętą w żyłach krew Krusząc skałę skrywającą Nieskończoną namiętność, Pasję kochania, miłości zew Trwając... a nie raniąc Jak ostry chrystusowy cierń Delikatnych niczym jedwab Percepcji romantycznych Utajonych życzeń Freuda Z seksualnych marzeń sennych Ukrytych w mroku podświadomości Otchłani umysłu najskrytszych Tych pięknych nieskrępowanych Więzami wstydu instynktów Przyciągających się magnesów O przeciwnych biegunach Cząstek materii stałych Unoszących się w kosmosie Które wpadając w czarną dziurę Krążą miliony lat świetlnych Aby znów...w końcu Móc odnaleźć się na nowo.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...