-
Postów
110 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Maksymilian Bron
-
"Porysowana Miłość"
Maksymilian Bron odpowiedział(a) na Maksymilian Bron utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Nata_Kruk Bo nie chodziło...Tylko o rysy Miłości, a często naszej egomiłości? -
Kiplinga człowiek
Maksymilian Bron odpowiedział(a) na Maksymilian Bron utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@andrew Dokładnie. Pozdrawiam. Dobrego dnia. -
Jak piekielnie boli usilne zapominanie Ciebie Zastanawiam się, czy kochałaś mnie tak, że już bardziej nie można, jak ja, kiedy nie znalazłem Cię nawet w snach, kiedy ulewą szukałem Cię po bliźniaczych klatkach, aż… „Wyrzekłeś się mnie trzy razy” – powiedziałaś na pożegnanie, „Nienawidzę Cię” – wykrzyczałaś, a później, kiedy zwijałem się z tęsknoty, która zgarbiła się w obojętność, wysłałaś krótkie wiadomości, za którymi ukryłaś swą rozpacz – „Przyjedź i Bądź”, a które ten świat zabrania wykrzyczeć, choć całe ciało drze się… A ja ? Skuliłem się w swoim przeznaczeniu, w którym czołgam się po zimnym mieszkaniu przed agonią Dwa razy pojawiłaś się w mym życiu, a ja chciałem tylko śmiać się i płakać w Twoich oczach i Twej szyi, nie spać, kiedy śnisz, mówić Ci, kiedy nie słyszysz, że Cię kocham, słuchać Cię, nie słysząc, i zamykać Twoje usta przytuleniem, kiedy całe Twoje ciało jest wdzięczne za to, że wreszcie się pojawiłem… Jak piekielnie boli zapominanie Ciebie już drugi raz w mym życiu Cisza zadaje najcięższe ciosy, gardło boli od wycia, już nie ma łez, nie ma wina na rany, zostałem znów sam, bez matki, która odrzuciła i niszczyła mnie jako pierwsza… Kiedy zjawisz się po raz trzeci, ukryję naszą przeszłość, może nie dojrzysz mych rys, a może nie będą one ważne, bo prawdziwa Miłość przecież patrzy inaczej i jest niema na ten świat, w którym tak rzadko przebywa.
-
A przecież możemy mówić sobie prawdę, rozum zabrania, a serce tęskni z niemocy Przecież mogliśmy rozmawiać szczerze nie tasując kart, nie czyszcząc lustra Nie chowałbym się za roślinami, serialami i wakacjami, z tabletkami, którymi chcę przeżyć nasze rozmowy Nie tasując kart, razem przy ognisku powiedzieć wszystko co przychodzi do głowy A przecież mogliśmy nie dzielić się na dwa zwalczające obozy, albo faszysta, albo lewak – wybieraj, wciśnij selfie maszerując na wybory i jak łasisz się do jednych czy drugich, piszesz systemowe wersy, byle lodówka oferowała ci z internetowych zdjęć kęsy i nie używaj rymu to nie modne i śmierdzi Częstochową i nie pisz w pierwszej osobie to mogą jedynie wybrani, a najlepiej niech słowa tworzy sztuczna inteligencja, wyśpiewasz je tylko dostając nagrody, pieniądze na ciuchy, żarcie, rozrywkę, podróże, seks, jak będziesz posłuszny wszystko to możesz mieć i możesz nie być robolem Bądź pięknym klasistą Od rasistów wyzywaj biedniejszych Zmieniaj make – up, nie czyść serca, bo na trzeźwo nigdy byś nie łamał pod kimś krzesła, nie czyść serca, bo jeszcze je usłyszysz A przecież nie musimy tasować kart i różniąc się pięknie omijać lustra i kasyna, by nie rozłączyć serc nawet jak opadną ręce przez chwilową złość, bo nauczyliśmy się wybaczać i wreszcie jesteśmy jak Kiplinga człowiek bez przeszłości i broni, by nie stanąć znów przeciw sobie
-
A jeśli zaćmę miałbym na sercu, oczach i umyśle miłość bym dzielił z truskawkami, zachodem słońca, wyglądem kobiet i siedziałbym przed internetem samotnie, aż wino zamknęłoby końcówki mych powiek A jeśli mgła wokół mnie by krążyła winnych bym szukał swoich nieszczęść i projektowałbym ich smutek wdychając fetor niczym sąsiad - więzień A jeśli w końcu Miłość mi zetrze tę niewidzialną ego ślepotę, wówczas pomogę wrogiemu kłamcy i przez Parakleta wrócę na Drogę I jeśli wszyscy, których kochałem znajdą się kiedyś na miejskim cmentarzu Nie będę sam modlił się, śmiejąc, czekają na mnie na Drugim Brzegu I mam nadzieję o Piękny Panie, że zawsze będę klęczał z pokorą i czując Świętych w sercu i Niebie odrodzę się łącząc się z Tobą Bukłaki mając pełne nadziei bez Judaszowej beznadziei kroczę wśród burzy, gdy tak wielu biegnie dziękując, że „jestem” nie nadaremnie
-
Tak łatwo jest być kimś innym
Maksymilian Bron odpowiedział(a) na Maksymilian Bron utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@tie-break Dziękuję.. -
Tak łatwo jest być kimś innym
Maksymilian Bron odpowiedział(a) na Maksymilian Bron utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Charismafilos dziękuję@Charismafilos @Charismafilos Tego sie dowiemy:) na pewno nie moim ego.. -
Tak łatwo jest być kimś innym
Maksymilian Bron odpowiedział(a) na Maksymilian Bron utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Charismafilos Tego sie dowiemy:) na pewno nie moim ego.. -
Tak łatwo jest być kimś innym
Maksymilian Bron opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Są dwa główne grzechy na świecie - egoizm i brak empatii Potwierdza to palacz na placu zabaw i minister kiwa głową, gdy mu szepczą o kolejnej wojnie i żona, której serialowe koleżanki rozwodzą się i mąż, którego kolega z pracy miał więcej kobiet, więc i on musi Tak łatwo jest być kimś innym w XXI wieku oglądając filmy, grając w gry a najtrudniej sobą, bo jesteś zbyt zmęczony pozami by odkryć swoje ja, bo szybciej wciska się przycisk na pilocie czy padzie i stajesz się wytworem czyjejś wyobraźni, gdyż cierpliwość to zapomniane słowo podobnie jak prawda Ale chyba zawsze tak było tu na Ziemi - odwrotności Edenu, gdzie jak Gibran cieszę się z porażki, którą dawno już nazwałem doświadczeniem i przyzwyczaiłem się do niej jak do miłości Wszechświata, gdyż człowiek jest na samym dnie mojej piramidy potrzeb, choć zawsze szkoda mi tej garstki dobrych, niszczonych przez hurmę zła, gdyż prościej jest pędzić z ławicą abderytów niż zacząć uczyć się pisać i czytać od nowa samego siebie -
Prawdziwa miłość
Maksymilian Bron odpowiedział(a) na Maksymilian Bron utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Charismafilos Dziękuję bardzo. Pozdrawiam! -
Tyle lat kłamałem Ci prosto w serce uczestnicząc wraz z tłumem w Twej powtórnej Golgocie A Ty… czekałeś , aż załamie się moja pycha i egoizm i wyciągniesz mnie z tego tłumu, żebym na kolanach pomagał nieść Twój krzyż Ile zła musiało upłynąć, żebym zrozumiał, że Twoje przykazania są naturalnym Rajem Nigdy tak przed nikim długo nie klęczałem jak przed Tobą Jezu I nigdy nie czułem się tak szczęśliwy Wreszcie uwolniłem się od strachu, który czułem przeklinając, gdyż nauczyłeś mnie przepraszać poprzez Miłość
-
Więcej niż słowa
Maksymilian Bron odpowiedział(a) na Maksymilian Bron utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@MIROSŁAW C. Dziękuję bardzo. -
Mój buntowniku
Maksymilian Bron odpowiedział(a) na Maksymilian Bron utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@widelec Dziękuję @Waldemar_Talar_Talar Dziękuję @tie-break Dziękuję..tak naprawdę wstyd przyznać, zawsze wybierałem zagranicznych pisarzy. Do Herberta zawsze chciałem. ale.. -
Mój buntowniku, kim kiedyś będziesz? Komu będziesz zakładał sandały, a kto będzie Ci rozwiązywał sznurowadła? Kiedy zostanie tylko mój rdzeń i przybiorę inną postać i kiedy zostanie tylko echo mych przenośni, to wiem, że tylko Ty będziesz w stanie wziąć po mnie schedę z mieczem i sercem schowanym za wodospadem wykrzykników, bajek i szaleństw wśród tajg nieprzebranych. Mój buntowniku, wiem, że lubisz, jak książka otwiera się na tej samej stronie, ale usilnie czytaj wszystko, co napisane jest na odwrót i przebywaj wśród ludzi, których zabraniają Ci widywać, bo tylko tak staniesz po dwóch stronach lustra i nauczysz się znów raczkować, podglądając wszystko, bo tylko tak nie zostaniesz ślepcem, gdy zgaszą ognisko. Bądź żołnierzem w każdej armii i z każdej daj nogę, naucz się grać na skrzypcach i zostaw w półmroku złe kobiety. Podróżuj tam, gdzie poczujesz to coś, kiedy wtulaliśmy się w siebie, jak miałeś trzy latka. Dotykając paprocie, plażę, koronę zachodzącego słońca, pływając w zimnej wodzie, biegnąc po wzgórzach skoszonego żyta, pamiętaj o naszych sercach i że wszystko to już widziałem. Śnimy to, czego nie chcemy – za niezrozumienie mamy karę. Twoje życie, mój buntowniku, niech nie będzie taranem na kolanach, ale zawsze wybieraj dłuższą drogę dookoła oceanu, tylko tak nie utopisz się i wypełnisz swoje proroctwo, aby dobrem spopielić demona i wówczas zdobędziesz to, czego Twój ojciec nigdy nie zaznał, zaśniesz na płasko ułożonej poduszce, a twój sen nie będzie się różnił od tego na jawie, nie przyśnią Ci się już koszmary, bo raj będzie nieskończonością bez ukrytych wad, niedoskonałości, Twoją jedyną Miłością. Mój buntowniku…
-
To co ważne
Maksymilian Bron odpowiedział(a) na Maksymilian Bron utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Mitylene @MityleneDziękuję. Wszystko racja.. @hollow man Dziękuję pięknie. -
Nie chcę już nic przegapić w tym życiu, ani skrzypiącej huśtawki, polowania sokoła, włączyłem latarkę, zamykając uszy na kroki na suficie, gdzie się śmiała jemioła Zgasiłem kłamstwa, kopie złych prawd, bo łatwiej jest śpiewać w chórze, łatwiej udawać martwą rybę, wybrać dolne półki i zapomnieć o górze Ten mój księżyc wciąż wisiał nad cudactwem, wybudowanym z wiary w wieżę Babel, mój wiatr oczyszczał pory mych spojówek, a sercu dał powidok życia mych migawek. Strumienie słońca, po ostatnich kroplach deszczu, uśmiechały się w lustrze kałuży, a płatki mrozu były niczym odżycia klangor po kolejnym wirze rozwrzeszczanej burzy. I nic z tych wiecznych zjawisk nie było mi wrogiem tak, jak wszystkich hiobowych przyjaciół ilość, obudzenie to widok z oczu towarzyszy, a stabilna w tym życiu jest prawdziwa miłość.
-
Więcej niż słowa
Maksymilian Bron odpowiedział(a) na Maksymilian Bron utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Amber Dziękuję pięknie i pozdrawiam. @Waldemar_Talar_Talar Dziękuję bardzo. Dobrego wieczoru. @Kwiatuszek Dziękuję pięknie. Pozdrawiam również. @bazyl_prost Dziękuję bardzo. -
Staraj się tworzyć więcej niż słowa, kiedy chcesz usiąść, to wyjdź Słuchaj więc serca, gdy boli głowa Pamiętaj, kajdany to mit, w który sami się ubieramy, którym żyjemy, się tłumaczymy, że niedostępne wieże nam dali, a klucz do nich innym wręczyli Pamiętaj, bez wiary nie przejdziesz przez morze, zostanie tylko alkohol i seks Inni o kulach machają ze szczytów, a ty powtarzasz barową pieśń o szczęściarzach, cwaniakach, bogaczach, że winni wszyscy tylko nie ja, i że uczciwość twa nie popłaca, choć pragniesz złota, w szambie masz twarz Staraj się tworzyć więcej niż słowa, oddając serce, zrób kroki dwa, jesteś już trzy mile do przodu i zapomniałeś, czym śmierdział strach Staraj się tworzyć więcej niż słowa Gdy inni milczą, to krzycz Gdy wrzeszczą tłumy, ucieknij, od nowa naucz się cieszyć i żyć Staraj się tworzyć więcej niż słowa, gdyż wiele macek pokrywa Cię, które sprawiają, że trosk Twych głowa już zapomniała, czym dobro jest
-
Tuż przed naszym cieniem krąży nadzieja. Jest niema, nie szarpie za rękaw, nie rozkazuje, nie śmieje się szyderczo. Dla niektórych jest jedynym dobrym duchem pod łkającą siwą chmurą. Jej milczenie słyszą ateiści, a fanatycy religijni widzą jej odchody. Nie całuje się z nią pijany robol i śmierdzący rolnik. Wyśmiewa ją, napychający złotem brzuch, posiadacz niewolników. A Ona widzi każdego, śmieje się do każdego, z wyciągniętymi, po saunie, jasnymi dłońmi. Jest tym, czego człowiek nie był wstanie stworzyć i skruszyć. Obietnicą złożoną przed grzechem pierworodnym, który był alfą w dominie. Ma jeden język, czekający na właściciela, daje siłę serc inwalidom, by wbiegli na ostatnie piętro. Sprawia, że dwa duchy łączą oba ciała, a po siedmiu latach słyszy: „Kochałem Was, jak potrafiłem, inaczej nie mogłem, bo stworzyły mnie potwory”. Nadzieja, że Zło to Inni.
-
2
-
O Pięknie
Maksymilian Bron odpowiedział(a) na Maksymilian Bron utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@hollow man Rozumiem. Pozdrawiam. -
Piękno tego świata składa się z szelestu krokusów, zapachu liści, mgły przed wiosennym ciepłem, gdzie ptaki śpiewają o miłości. Z wysuszonych łodyg, polowania kotów, pełnego tlenu wiatru. Wszystko jest w nim idealne, tylko smród człowieka zaburza ten Raj, gdyż, modląc się do Stwórcy, wykonujemy diabelską robotę, zapominając, że w pełni najedzeni będziemy poprzez czyny, a nie zaklęcia, ale chyba niestety lubimy przebywać w Piekle. Pianie koguta, promienie, odbijające się od folii na pomidory, ogrzewają moje zamknięte z wolności oczy. Nigdy nie podobały mi się wiersze o naturze Teraz znajduję w nich i w niej jedyny oddech i tarczę na ogień języków niby mi bliskich. Ucieczka w kajdankach nie jest możliwa, a świat każdego z nas musi być zgodny ze światem oficjalnym, bo zwariujemy. W butach mam więc tłumik, nie chcę, by ktokolwiek mnie widział i podzielił się ze mną modlitwą pełną rycyny. Wystarczy uśmiechnięte „dzień dobry” od kobiety, która straciła dwójkę dzieci, czy bezinteresowny podarunek od niegdysiejszego wroga. Już dawno przestałem wierzyć w człowieka, wolę cieszyć się, gdy mnie zaskakuje. Rosa wciska się w każdy milimetr życia. Pomarańcz, który zmienia barwę na różową, wita króla poetów – księżyc. Zmoczone ciepłym deszczem drzewo czeka na promienie. W zakątku dzików, jagód i paproci nieboskłon jest przeogromny, a w miejscu, gdzie mieszkają smutni ludzie, niebo zajmuje znacznie mniejszy obszar, jest siwe i często płacze. Natomiast w idealnym świecie każda kropla jest użyteczna i nie wymaga od drugiej sztucznej pracy na rzecz bydlaków, która nie kończy się wraz z wylewem Nilu. Ich wymyślone godziny, kalendarze, budziki powodują nieustanne wymioty, wlewające się mimo tam, do naszego Ogrodu. A przecież pstryknięciem palców mogliby zwrócić nam Eden na całej powierzchni. Wiatr okrąża moją niemoc. Za horyzontem i ciepłymi obłokami skrywa się tajemnica. Mówią, że droga jest nieskończona, a wrogiem mi jest niecierpliwość. Czasami boję się, że wrócą dreszcze strachu i wstydu, które blokują nam poznanie. prawdziwej odpowiedzi na sens naszej miłości i przemocy. Właśnie dlatego wolałbym być w całości tam, gdzie nie leci krew, a serce bije szczęśliwie. Jak już znajdziesz nasz Las, zapomnisz o nowych ubraniach, perfumach, serialach. Dla niektórych takie życie jest niemożliwe, gdyż żyją na kuli prochu w swoich głowach. Poruszają się w Ciemnościach, gdzie jedyną rozkosz daje gwałt i morderstwo. Ale gdy Tu trafisz świadomie, zrozumiesz, że nigdy nie błądziłeś, tylko wybrałeś objazd, aby już nigdy nie spojrzeć w lusterko wsteczne. Trawa wydaje się rosnąć. Daleko słychać pracujący traktor. Huśtawka lekko drży. Huśta się na niej duch człowieka, który z drugiej strony obserwuje to nasze ludzkie Piekło w cudownym Edenie, a ja, w magii natury, tęsknię za ludzkim Pięknem.
-
Prometeusze
Maksymilian Bron odpowiedział(a) na Maksymilian Bron utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@tie-break Coś tak jakby.. Tylko politycy to aktorzy, za którymi stoją Wielkie Bydlaki, które nami się bawią. Bóg dał człowiekowi wolność wyboru.. -
Prometeusze
Maksymilian Bron odpowiedział(a) na Maksymilian Bron utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@tie-break Tylko, że to nie wiersz o Bogu. Bóg jest najważniejszym celem mojego życia.. Zbyt wiele pychy i pewności niektórzy niestety mają w sobie.. -
Nadeszły dziwne lata, które tak naprawdę nigdy się nie skończyły, ale ja po raz pierwszy zrozumiałem, że wolność pojawia się jedynie w marzeniach, bo tu, na dole, nawet sny kąpią się w smole, a piękno stanowi ten zapach wiosny w styczniu, który rozpyla magię zza rogu, by trochę ulżyć nam, Nędznikom, którzy nie zasługują na oświetlony pałac. Nie, Nami bawi się Stary Bydlak, napuszczający biedaka na biedaka, nieznający drzazg ani siniaków, z radością oglądający przejeżdżających się ludzi na arenie, którą ułożył jego umysł grabarza. On najchętniej kupiłby każdemu bilet na drogę krzyżową i gdyby nie Prometeusze dzień trwałby tyle, ile jest godzin codziennej niewoli. Stare Bydle kwili z uciechy, kiedy wysyła kolejne orły do grzebania w ich wątrobach. Zna koniec, podczas gdy my, Nędznicy, najbardziej się go obawiamy, przekazując strach naszym następcom, a nadzieję kładąc w marzeniach, choć naprawdę to w marzeniu jest jedyna nadzieja. I jak co roku dziękujesz skinieniem głowy, bo usta nie byłyby w stanie tego wypowiedzieć, bo my, Biedacy, jesteśmy prości, nie tak jak te bandy uniwersyteckie, które za sztuczne złoto zapomniały stare pieśni o polu walki w naszych sercach „Dostojewski? Nie! To Rosjanin Nie człowiek”. Zatem biorą lub depczą różańce, zależnie od tego, kto jest na ambonie, a dla Nas, którzy chcą po prostu najeść się jutro, liczy się ten zapach wiosny, który zbuntował pierwsze pierwiosnki, dające nadzieję, że kiedyś marzenia nie skończą się i nie zaczną na strachu, bo są jak niezapisane nuty, słyszalne przy jednym lub drugim murze, niedostępne jak nabity rewolwer, niepożądane jak dzisiejszy obiad, są niechcianym podarunkiem ognia, a niestety walczyć potrafimy jedynie na polecenie Starego Bydlaka i wchodzimy w jego miny, bo nie rozumiemy, że słowa, które wypowiadamy, dotyczą najczęściej tylko Nas samych. Aż w końcu, któregoś srebrnego dnia, pojmiemy start i metę naszych codziennych polowań. Kiedy już skończy się strach, koło czasu podzieli nas na orły, tchórzy i Prometeuszy, i dlatego tak mało jest pomników ku czci tych ostatnich na świecie, bo cały czas okrążani jesteśmy przez własne zjawy, które szepczą: „Bój się, trwaj i bój…”.
-
Upadek
Maksymilian Bron odpowiedział(a) na Maksymilian Bron utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@hollow man Oczywiście. Sam kiedyś kochałem palić..Pozdrawiam