-
Postów
98 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Maksymilian Bron
-
Mój buntowniku
Maksymilian Bron odpowiedział(a) na Maksymilian Bron utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@widelec Dziękuję @Waldemar_Talar_Talar Dziękuję @tie-break Dziękuję..tak naprawdę wstyd przyznać, zawsze wybierałem zagranicznych pisarzy. Do Herberta zawsze chciałem. ale.. -
Mój buntowniku, kim kiedyś będziesz? Komu będziesz zakładał sandały, a kto będzie Ci rozwiązywał sznurowadła? Kiedy zostanie tylko mój rdzeń i przybiorę inną postać i kiedy zostanie tylko echo mych przenośni, to wiem, że tylko Ty będziesz w stanie wziąć po mnie schedę z mieczem i sercem schowanym za wodospadem wykrzykników, bajek i szaleństw wśród tajg nieprzebranych. Mój buntowniku, wiem, że lubisz, jak książka otwiera się na tej samej stronie, ale usilnie czytaj wszystko, co napisane jest na odwrót i przebywaj wśród ludzi, których zabraniają Ci widywać, bo tylko tak staniesz po dwóch stronach lustra i nauczysz się znów raczkować, podglądając wszystko, bo tylko tak nie zostaniesz ślepcem, gdy zgaszą ognisko. Bądź żołnierzem w każdej armii i z każdej daj nogę, naucz się grać na skrzypcach i zostaw w półmroku złe kobiety. Podróżuj tam, gdzie poczujesz to coś, kiedy wtulaliśmy się w siebie, jak miałeś trzy latka. Dotykając paprocie, plażę, koronę zachodzącego słońca, pływając w zimnej wodzie, biegnąc po wzgórzach skoszonego żyta, pamiętaj o naszych sercach i że wszystko to już widziałem. Śnimy to, czego nie chcemy – za niezrozumienie mamy karę. Twoje życie, mój buntowniku, niech nie będzie taranem na kolanach, ale zawsze wybieraj dłuższą drogę dookoła oceanu, tylko tak nie utopisz się i wypełnisz swoje proroctwo, aby dobrem spopielić demona i wówczas zdobędziesz to, czego Twój ojciec nigdy nie zaznał, zaśniesz na płasko ułożonej poduszce, a twój sen nie będzie się różnił od tego na jawie, nie przyśnią Ci się już koszmary, bo raj będzie nieskończonością bez ukrytych wad, niedoskonałości, Twoją jedyną Miłością. Mój buntowniku…
-
To co ważne
Maksymilian Bron odpowiedział(a) na Maksymilian Bron utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Mitylene @MityleneDziękuję. Wszystko racja.. @hollow man Dziękuję pięknie. -
Nie chcę już nic przegapić w tym życiu, ani skrzypiącej huśtawki, polowania sokoła, włączyłem latarkę, zamykając uszy na kroki na suficie, gdzie się śmiała jemioła Zgasiłem kłamstwa, kopie złych prawd, bo łatwiej jest śpiewać w chórze, łatwiej udawać martwą rybę, wybrać dolne półki i zapomnieć o górze Ten mój księżyc wciąż wisiał nad cudactwem, wybudowanym z wiary w wieżę Babel, mój wiatr oczyszczał pory mych spojówek, a sercu dał powidok życia mych migawek. Strumienie słońca, po ostatnich kroplach deszczu, uśmiechały się w lustrze kałuży, a płatki mrozu były niczym odżycia klangor po kolejnym wirze rozwrzeszczanej burzy. I nic z tych wiecznych zjawisk nie było mi wrogiem tak, jak wszystkich hiobowych przyjaciół ilość, obudzenie to widok z oczu towarzyszy, a stabilna w tym życiu jest prawdziwa miłość.
-
Więcej niż słowa
Maksymilian Bron odpowiedział(a) na Maksymilian Bron utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Amber Dziękuję pięknie i pozdrawiam. @Waldemar_Talar_Talar Dziękuję bardzo. Dobrego wieczoru. @Kwiatuszek Dziękuję pięknie. Pozdrawiam również. @bazyl_prost Dziękuję bardzo. -
Staraj się tworzyć więcej niż słowa, kiedy chcesz usiąść, to wyjdź Słuchaj więc serca, gdy boli głowa Pamiętaj, kajdany to mit, w który sami się ubieramy, którym żyjemy, się tłumaczymy, że niedostępne wieże nam dali, a klucz do nich innym wręczyli Pamiętaj, bez wiary nie przejdziesz przez morze, zostanie tylko alkohol i seks Inni o kulach machają ze szczytów, a ty powtarzasz barową pieśń o szczęściarzach, cwaniakach, bogaczach, że winni wszyscy tylko nie ja, i że uczciwość twa nie popłaca, choć pragniesz złota, w szambie masz twarz Staraj się tworzyć więcej niż słowa, oddając serce, zrób kroki dwa, jesteś już trzy mile do przodu i zapomniałeś, czym śmierdział strach Staraj się tworzyć więcej niż słowa Gdy inni milczą, to krzycz Gdy wrzeszczą tłumy, ucieknij, od nowa naucz się cieszyć i żyć Staraj się tworzyć więcej niż słowa, gdyż wiele macek pokrywa Cię, które sprawiają, że trosk Twych głowa już zapomniała, czym dobro jest
-
Tuż przed naszym cieniem krąży nadzieja. Jest niema, nie szarpie za rękaw, nie rozkazuje, nie śmieje się szyderczo. Dla niektórych jest jedynym dobrym duchem pod łkającą siwą chmurą. Jej milczenie słyszą ateiści, a fanatycy religijni widzą jej odchody. Nie całuje się z nią pijany robol i śmierdzący rolnik. Wyśmiewa ją, napychający złotem brzuch, posiadacz niewolników. A Ona widzi każdego, śmieje się do każdego, z wyciągniętymi, po saunie, jasnymi dłońmi. Jest tym, czego człowiek nie był wstanie stworzyć i skruszyć. Obietnicą złożoną przed grzechem pierworodnym, który był alfą w dominie. Ma jeden język, czekający na właściciela, daje siłę serc inwalidom, by wbiegli na ostatnie piętro. Sprawia, że dwa duchy łączą oba ciała, a po siedmiu latach słyszy: „Kochałem Was, jak potrafiłem, inaczej nie mogłem, bo stworzyły mnie potwory”. Nadzieja, że Zło to Inni.
-
2
-
O Pięknie
Maksymilian Bron odpowiedział(a) na Maksymilian Bron utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@hollow man Rozumiem. Pozdrawiam. -
Piękno tego świata składa się z szelestu krokusów, zapachu liści, mgły przed wiosennym ciepłem, gdzie ptaki śpiewają o miłości. Z wysuszonych łodyg, polowania kotów, pełnego tlenu wiatru. Wszystko jest w nim idealne, tylko smród człowieka zaburza ten Raj, gdyż, modląc się do Stwórcy, wykonujemy diabelską robotę, zapominając, że w pełni najedzeni będziemy poprzez czyny, a nie zaklęcia, ale chyba niestety lubimy przebywać w Piekle. Pianie koguta, promienie, odbijające się od folii na pomidory, ogrzewają moje zamknięte z wolności oczy. Nigdy nie podobały mi się wiersze o naturze Teraz znajduję w nich i w niej jedyny oddech i tarczę na ogień języków niby mi bliskich. Ucieczka w kajdankach nie jest możliwa, a świat każdego z nas musi być zgodny ze światem oficjalnym, bo zwariujemy. W butach mam więc tłumik, nie chcę, by ktokolwiek mnie widział i podzielił się ze mną modlitwą pełną rycyny. Wystarczy uśmiechnięte „dzień dobry” od kobiety, która straciła dwójkę dzieci, czy bezinteresowny podarunek od niegdysiejszego wroga. Już dawno przestałem wierzyć w człowieka, wolę cieszyć się, gdy mnie zaskakuje. Rosa wciska się w każdy milimetr życia. Pomarańcz, który zmienia barwę na różową, wita króla poetów – księżyc. Zmoczone ciepłym deszczem drzewo czeka na promienie. W zakątku dzików, jagód i paproci nieboskłon jest przeogromny, a w miejscu, gdzie mieszkają smutni ludzie, niebo zajmuje znacznie mniejszy obszar, jest siwe i często płacze. Natomiast w idealnym świecie każda kropla jest użyteczna i nie wymaga od drugiej sztucznej pracy na rzecz bydlaków, która nie kończy się wraz z wylewem Nilu. Ich wymyślone godziny, kalendarze, budziki powodują nieustanne wymioty, wlewające się mimo tam, do naszego Ogrodu. A przecież pstryknięciem palców mogliby zwrócić nam Eden na całej powierzchni. Wiatr okrąża moją niemoc. Za horyzontem i ciepłymi obłokami skrywa się tajemnica. Mówią, że droga jest nieskończona, a wrogiem mi jest niecierpliwość. Czasami boję się, że wrócą dreszcze strachu i wstydu, które blokują nam poznanie. prawdziwej odpowiedzi na sens naszej miłości i przemocy. Właśnie dlatego wolałbym być w całości tam, gdzie nie leci krew, a serce bije szczęśliwie. Jak już znajdziesz nasz Las, zapomnisz o nowych ubraniach, perfumach, serialach. Dla niektórych takie życie jest niemożliwe, gdyż żyją na kuli prochu w swoich głowach. Poruszają się w Ciemnościach, gdzie jedyną rozkosz daje gwałt i morderstwo. Ale gdy Tu trafisz świadomie, zrozumiesz, że nigdy nie błądziłeś, tylko wybrałeś objazd, aby już nigdy nie spojrzeć w lusterko wsteczne. Trawa wydaje się rosnąć. Daleko słychać pracujący traktor. Huśtawka lekko drży. Huśta się na niej duch człowieka, który z drugiej strony obserwuje to nasze ludzkie Piekło w cudownym Edenie, a ja, w magii natury, tęsknię za ludzkim Pięknem.
-
Prometeusze
Maksymilian Bron odpowiedział(a) na Maksymilian Bron utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@tie-break Coś tak jakby.. Tylko politycy to aktorzy, za którymi stoją Wielkie Bydlaki, które nami się bawią. Bóg dał człowiekowi wolność wyboru.. -
Prometeusze
Maksymilian Bron odpowiedział(a) na Maksymilian Bron utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@tie-break Tylko, że to nie wiersz o Bogu. Bóg jest najważniejszym celem mojego życia.. Zbyt wiele pychy i pewności niektórzy niestety mają w sobie.. -
Nadeszły dziwne lata, które tak naprawdę nigdy się nie skończyły, ale ja po raz pierwszy zrozumiałem, że wolność pojawia się jedynie w marzeniach, bo tu, na dole, nawet sny kąpią się w smole, a piękno stanowi ten zapach wiosny w styczniu, który rozpyla magię zza rogu, by trochę ulżyć nam, Nędznikom, którzy nie zasługują na oświetlony pałac. Nie, Nami bawi się Stary Bydlak, napuszczający biedaka na biedaka, nieznający drzazg ani siniaków, z radością oglądający przejeżdżających się ludzi na arenie, którą ułożył jego umysł grabarza. On najchętniej kupiłby każdemu bilet na drogę krzyżową i gdyby nie Prometeusze dzień trwałby tyle, ile jest godzin codziennej niewoli. Stare Bydle kwili z uciechy, kiedy wysyła kolejne orły do grzebania w ich wątrobach. Zna koniec, podczas gdy my, Nędznicy, najbardziej się go obawiamy, przekazując strach naszym następcom, a nadzieję kładąc w marzeniach, choć naprawdę to w marzeniu jest jedyna nadzieja. I jak co roku dziękujesz skinieniem głowy, bo usta nie byłyby w stanie tego wypowiedzieć, bo my, Biedacy, jesteśmy prości, nie tak jak te bandy uniwersyteckie, które za sztuczne złoto zapomniały stare pieśni o polu walki w naszych sercach „Dostojewski? Nie! To Rosjanin Nie człowiek”. Zatem biorą lub depczą różańce, zależnie od tego, kto jest na ambonie, a dla Nas, którzy chcą po prostu najeść się jutro, liczy się ten zapach wiosny, który zbuntował pierwsze pierwiosnki, dające nadzieję, że kiedyś marzenia nie skończą się i nie zaczną na strachu, bo są jak niezapisane nuty, słyszalne przy jednym lub drugim murze, niedostępne jak nabity rewolwer, niepożądane jak dzisiejszy obiad, są niechcianym podarunkiem ognia, a niestety walczyć potrafimy jedynie na polecenie Starego Bydlaka i wchodzimy w jego miny, bo nie rozumiemy, że słowa, które wypowiadamy, dotyczą najczęściej tylko Nas samych. Aż w końcu, któregoś srebrnego dnia, pojmiemy start i metę naszych codziennych polowań. Kiedy już skończy się strach, koło czasu podzieli nas na orły, tchórzy i Prometeuszy, i dlatego tak mało jest pomników ku czci tych ostatnich na świecie, bo cały czas okrążani jesteśmy przez własne zjawy, które szepczą: „Bój się, trwaj i bój…”.
-
Upadek
Maksymilian Bron odpowiedział(a) na Maksymilian Bron utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@hollow man Oczywiście. Sam kiedyś kochałem palić..Pozdrawiam -
Upadek
Maksymilian Bron odpowiedział(a) na Maksymilian Bron utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@violetta Tak.. -
Upadek
Maksymilian Bron odpowiedział(a) na Maksymilian Bron utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Mitylene Dziękuję pięknie -
Pada, pada człowiek Wszyscy poeci chcieli oglądać ten upadek wyłącznie z miłości do niego Nie mogli patrzeć już na jego kłamstwa, nienawiść kończącą się mordem i głupotę w spojrzeniu egoisty I widzieli ten upadek w każdej wojnie i epidemii i modlili się o niego, bo wąska jest bariera pomiędzy naiwnością i głupotą, a tyle razy byliśmy zdradzani przez chmarę pożeraczy rakotwórczych dań z plastiku, palaczy, których smród swych ust dzielili z sąsiadami i swoimi dziećmi, przeżuwaczy cukru i seriali o zombie – namiastkę ich szczęścia po szklance alkoholu Pada, pada człowiek z zakrytym nosem i ustami w bojaźni przed tymi, którzy w Starym Świecie podobno dbali o jego bezpieczeństwo, i tymi, którzy mieli leczyć go z troską I nawet nie proszę: „Ujawnij się, Stwórco”, bo czuję Cię mocno, i jedynie Ty widzisz, jak często jestem podobny do tych, których krytykuję, i tak szczęśliwy, kiedy padam po kolejnej porażce, którą ten głupi gatunek uważa za wymówkę, by przeklinać Ciebie i sąsiada swojego, którego trzeba dobić, by miał gorzej I tak pada ten gatunek od trucizny swojego języka, podczas gdy ja wreszcie doznaję ulgi, ale… nie chcę żyć cudzym życiem, które puszczają człowiekowi codziennie, żeby nie chciał żyć swoim, więc i ja padam na zgliszcza, w kalectwie się doskonaląc, niewiele wiedząc, wiele czując i wierząc Pada Wypełzły ślimaki Czuć, że rośnie trawa Ci bez piorunochronów zamknęli okna, ekrany i przestali robić zakupy W takiej właśnie chwili …zaczynają jeszcze mocniej wierzyć w sztuczne pocieszenie po burzy, która z roku na rok zabiera im coraz więcej prądu i prądu w ich żyłach A ja? Zmoczony ze ślimakami oglądam jak pada… człowiek
-
Czas przed i po wojnie
Maksymilian Bron odpowiedział(a) na Maksymilian Bron utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Leszczym Dziękuję bardzo. -
Czas przed i po wojnie
Maksymilian Bron opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Wśród ruin, na zniszczonym pianinie chwil tych pięknych, złożonych z grafitu, nałożonego na stalowo-blady błękit. Wśród cegieł, które czerwieńsze nie były nawet przy zachodzie słońca, zrozumiał słowa pisane wciąż i wciąż od końca, że początek świata zaczyna się bólem, a koniec nie musi, że czasami widzimy, ale wówczas jesteśmy głusi. I jak niewiele zależy od tych podających sobie cegły, ani od tych, co na pianinie tworzą nastrój, bo plany, tło oraz mundury szyją hurtem wojen, zguby i nieszczęścia sprawcy. Przed kolejnymi spuszczonymi bombami kazali nienawidzić dzieci innych języków, matkę i ich ojca, zatruwali serca w sieci gwałtami i mordami, by nienawidziły innych, nie miały ogrójca. Wśród ruin zaczynamy wszystko od nowa, wiedząc, że bardzo szybko zapomnimy i tuż za rogiem, po wschodzie promieni, kolejnego winnego dzikusa odnajdziemy, któremu przypiszemy wszystkie nasze wady, prawo do bezprawia, niekończące ich nakazy. I została mu tylko para białych klawiszy oraz parę smutnych odkopanych pieśni, a drzewa zdążyły spleśnieć od wisielców, a wiśnie na nich nie wyrosły więcej. A nam zostało jeszcze kilka lat, zanim ponownie spotkamy się na wojnie. Tylko człowiek woli bagnet niż dłoń, a zło wybiera bezinteresownie. -
Zaraz przekroczę próg Piekła, gdzie niewiedza jest jedyną stałą. Za złotymi klamkami kryją się zwolnienia, nienawiść do tych, co przychodzą bez ratunkowej kamizelki, oni najczęściej czują sztylet między spojrzeniem. Zaprowadzenie Raju pośród kołyszących się ptaków na tęczy buków i brzóz jest bardzo proste, ale problemem jest człowiek, który nie szuka Stwórcy, aby oddać mu pokłon, lecz żeby go zabić i zadeptać ślady na skrzyżowaniach, z których każda ścieżka prowadzi Nas do nieśmiertelnych wakacji w Edenie. Dla większości, niestety, ta droga jest odbiciem Piekła w lusterku wstecznym. Tajemnica tego Świata, bowiem, jest ukryta, i dzięki Bogu, inaczej człowiek zrobiłby to, co zrobił z jego Pięknem – kazał płacić bliźniemu za jego zwiedzanie.
-
Poczekalnia
Maksymilian Bron odpowiedział(a) na Maksymilian Bron utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Kwiatuszek Dziękuję bardzo. Pozdrawiam. -
Miłości mojego życia tylko Twoich życzeń pustka zjadłem ciasto z czerwoną galaretką, otrzymałem pierwsze życzenia od osoby, którą zdradziłem Moje szuflady nie zamykają się od usprawiedliwień na łamańce wyborów Zdrada niestety nie boi się miłości Miłości mojego życia Słońce dziś karmi rośliny, które mają już dość deszczu, a ja czekam, aż zadzwonisz na numer, którego nie masz Babie lato wita i żegna rześkością zachody słońca, które nie kolorują już tylko obłoków, a ja czekam w kolejce Miłości mojego życia, aż przytulę Cię kiedyś w moje urodziny, bo chcę wierzyć, że nie znamy jeszcze swoich numerów
-
O Nim, o Niej
Maksymilian Bron odpowiedział(a) na Maksymilian Bron utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Kwiatuszek Dziękuję pięknie. Również pozdrawiam. -
O Nim, o Niej
Maksymilian Bron odpowiedział(a) na Maksymilian Bron utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@KOBIETA Bo wielokrotnie zapominamy, że najważniejsze jest wszystko poza rozumem i słowami, które zawsze są zamknięte. Dziękuję. Pozdrawiam -
Czasami śnił się jej, choć coraz rzadziej, może raz na dwa lata. Nawet pamięć wyblakła Zapomniała kształt ust Jego i ich nieprzytomny smak. Pamiętała za to, jak mogłaby być szczęśliwa, zamiast leżeć głową u nóg przypadkowego męża, do którego czuła odrazę, że nie chciało się nawet życzyć dobrej nocy. A mogłoby być tak Pięknie, bo miłość była tak mocna, że za życia planowali wspólną śmierć. Tylko Jemu wybaczyłaby zdradę, tylko z Nim ukradłaby rajskie jabłko, tylko dla Niego wyrzekłaby się własnej krwi. Oddychała antytezą, bo miłość nie dotrzymała kroku ludziom, którzy spalili się nawzajem w Niej, i skazana już była, aż po chłód jesionki, żyć na Antarktydzie sztucznych serc.
-
Święci
Maksymilian Bron odpowiedział(a) na Maksymilian Bron utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Amber Dziękuję pięknie Pozdrawiam