-
Postów
62 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Norbert Serniczek
-
Atmosfera gęsta jak opary dymu Przesycona strachem Twoim własnym Czujesz go? Wycieka z ciebie jak z rozbitej szklanki Pali w gardle, jak kieliszek wódki Odór przerażenia Nie jestem w stanie go pomylić z niczym innym Twoje serce bije w szalonym tempie O co chodzi? Czego się boisz? Może jutra? A może tego, czego nikt nie chce zrobić, a każdy musi? Twój smród strachu przeszkadza mi zebrać myśli Co jest w stanie tak przerazić człowieka? Zła wiadomość? Nadchodzący dzień? Widmo nieistnienia? A może... on sam?
-
Próbujesz zasnąć, prawda? Wiercisz się w łóżku, szukając odpowiedniej pozycji, ale sen nie przychodzi. Myślisz sobie "nie będę otwierać oczu, szybciej zasnę", prawda? Ale jednak, coś nie daje Ci spokoju Szybko rzucasz spojrzeniem na pokój tonący w mroku "Wszystko jest w porządku, nic się nie dzieje, więc dlaczego nie mogę zasnąć?" Spoglądasz na szafę "Czy ona powinna być tak uchylona?" Nie ociągając się, zapalasz światło i zamykasz ją Przy okazji wszystkie pozostałe szuflady i drzwi także Ale uczucie nie zniknęło Można powiedzieć, że nasiliło się "Przecież jest spokojnie, wszystko jest w idealnym porządku" Wracasz do łóżka Jest już po północy, światła na ulicy dawno zgasły A Ty dalej wiercisz się, próbując zasnąć "Czy zawsze jest tu tak ciemno?" Twój wzrok nie jest w stanie przebić zasłony mroku Mimo wszelkich starań, nie jesteś w stanie wyciszyć strachu W pewnym momencie zwracasz uwagę na to jak bardzo jest cicho Aż piszczy w uszach "Boże, ześlij na mnie w końcu sen" Ale odpoczynek nie nadchodzi Zaczynasz ulegać uczuciu niepokoju i strachu Zagrzebujesz się głębiej w kołdrę Do Twoich myśli wkrada się wizja lodowatej, czarnej i chudej dłoni, która łapie Cię za stopę Nogi do tej pory wystające spod pierzyny, szybko chowasz pod swoją zbroję z puchu Drżysz "Czy cały czas było tutaj tak zimno?" Boisz się, trzęsiesz Ale przecież jesteś sam w pokoju Prawda? Chociaż rozum podpowiada, że tak jest, To jednak nie chcesz mu uwierzyć W myślach rozważasz wszelkie scenariusze ucieczki "Najpierw światło, czy od razu uciekać do drzwi? A co, jeśli coś zobaczę?" Zaraz, co to było? Dźwięk na granicy słyszalności Skąd się wziął? Krew uderza Ci do głowy, w takim stanie nie ma mowy o śnie Adrenalina krąży w Twoich żyłach Czujesz, jak po Twoim czole spływają krople potu Znowu ten cichy dźwięk, jakby szurnięcie Nie jesteś już w stanie opanować strachu Nie zważając na nic, rzucasz się do włacznika światła i przełączasz go Twoje serce bije w szalonym tempie Rozglądasz się pośpiesznie "Nic nie ma" Ocierasz spocone czoło I wtedy zauważasz uchylone drzwi do szafy Ale przecież je zamknąłeś Prawda?
-
Notka od autora: ten wiersz raczej nie jest z tych, które się czyta do obiadu... Wgryzają się, Białe i oślizgłe Robaki, W mięso, Zielonkawe i śliskie Pokryte nalotem Pleśni i myśli Otulone szczelnie Ziemną pierzyną, Wysysają Stężałe soki, Uczuć i duszy Ucztują Na ukochanej Formie, Wdychają gazy, Pełne resztek Charakteru A ponad tym Łożem wspomnień, Skraplają się Łzy Może gdzieś tkwi W tym sens Ja nie wiem, Szukam
-
Czasem słyszę, Muzykę Cichą i delikatną, Jak wiosenny poranek A innym razem Łowię nuty, Twarde i ciężkie Płynie zewsząd, Po pajęczych nitkach Mojego umysłu I każe pisać, Słowa Na papierze Więc robię to, Zasłuchany W rytm melodii
-
Zapraszam Państwa Do wagonu przymuszeń Już słychać stukot maszyn I gwizd lokomotywy Nie ociągać się, Trzeba wsiąść, To nieuniknione Teraz, dziś, czy pojutrze, To bez znaczenia Każdy z nas Zajmie miejsce, W przedziale przymuszeń Według odgórnych zasad, Bez dyskusji Proszę wsiadać, Tak musi być Pytają Państwo; "Dlaczego?" A ja odpowiadam; "Bo tak" I koniec kropka
-
Można
Norbert Serniczek odpowiedział(a) na Norbert Serniczek utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Ale ja nigdzie nie napisałem, że jej nie mają, dlatego postawiłem przed tym przecinek Próbowałem jakoś oznaczyć Was, ale wyszło, że cytuję ? -
Można żyć jakkolwiek, Bez duszy, Jak zwierzę Zagubione w świecie Śnić cokolwiek I zrywać się Z krzykiem, Wśród ciemności Budzić się, O świcie poranka I mrokach nocy, W samotności Dziwić się czemukolwiek Z udawaną fascynacją, By nie wyjść Na ignoranta Kochać kogokolwiek Do utraty tchu, Bez nadziei Na wzajemność Można myśleć Od rzeczy, O błahostkach I szczytach Wszystko to można To prawda Ja jednak Chciałbym wiedzieć, Czy istnieje sens Tego wszystkiego Więc wykrzykuje pytania, A Echo odpowiada
-
Może po prostu Lepiej zapomnieć, Zasypać wspomnienia Gruzami niepamięci Nie pamiętać Tego co było Zabić uczucia Przedawnione i żywe Może po prostu Rzeczywiście lepiej zapomnieć, Także o zakopanych Koszykach bez uchwytu Nie znam odpowiedzi Na to pytanie Pytam sam siebie I nie wiem, Nie wiem
-
Odłożyłem na bok Koszyk naszych myśli, Dawno przeterminowanych Nie smakują już Tak jak kiedyś Słodyczą i goryczą, Bardziej za to truchłem Nie chce wdychać Dłużej tego zapachu, Który ciągle mami Więc ukryłem koszyk Z nikłą nadzieją, Że nie będę go szukał Pamiętasz jeszcze? Spożywaliśmy z niego wspólnie, A potem zostałem sam Żywiłem się długo Pleśnią i tęsknotą, O martwym posmaku Ale dziś już koniec, Nie ma koszyka, Smaku i zapachu, I Ciebie...
-
Ostatni raz
Norbert Serniczek odpowiedział(a) na Norbert Serniczek utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Nie ma za co mnie przepraszać. Nic się nie stało. Publikuje jeszcze na blogspocie, ale też małe szanse, że ktoś tam kiedyś zabłądzi -
Ostatni raz
Norbert Serniczek odpowiedział(a) na Norbert Serniczek utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Nie mogłaś, bo sam je pisze i tworzę, więc trochę takie prawdopodobieństwo jest jak dla mnie niemożliwe -
Zapraszam Panią Do tańca ostatniego Proszę mi podać dłoń Niech gra muzyka Może walc lub tango To nie ma znaczenia Zawirujmy razem W połączeniu dusz Bez przerwy na oddech Do ostatniego taktu Ile sił w sercu Byle dalej od rzeczywistości Od smutnego przeszłego I niewiadomego przyszłego Proszę mi podać rękę Zaprowadzę Panią na scenę Teraźniejszość jest publiką I proszę się nie wstydzić Zatańczmy jeszcze raz Nim nastanie mrok I zgasną nasze światła Ostatni raz
-
I znowu tak Płyną ostre słowa Straszna licytacja Co bardziej zaboli Im większy kaliber Tym lepsza broń Z ust i myśli Lecą w przestrzeń kule Do adresata Jak pociski szarpiące Zostawiają krwawe rany Pole ciężkiej bitwy Wszędzie tu leżą Okaleczone zdania I zasieki z myśli
-
Dziwnie tak smakują Myśli bolesne i słodkie Dzień po terminie Pokryte pleśnią zielonkawą Oślizgłym nalotem uczuć Których się nie je Przeobrażonych okropnie Te najgorsze Do których się nie wraca Nie do zaserwowania Na tacy wielkich słów A jednak kusi mnie Żeby zatopić swoje kły W głębi smaku I w pustce serca
-
Dlaczego płacimy Tak wysoką cenę łez Za okruchy szczęścia Pozbierane pośpiesznie Każdy jeden cieszy Wrasta w duszę A potem boli strasznie Gdy zostaje wyrwany Czy można Nazwać to wszystko Miłosierdziem Bożym Gdy musi tak boleć Przeglądamy się W odłamkach życia Tylko po to By je zaraz stracić Co zebraliśmy Do rąk naszych Trzeba oddać I z nawiązką zapłacić Ciężko mi bardzo Pogodzić się Z obecnym stanem rzeczy Bezsilna złość mnie toczy
-
Chaos
Norbert Serniczek odpowiedział(a) na Norbert Serniczek utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Nie zawsze wychodzi :) -
I tak jeden element Rzucił na kolana Światową gospodarkę I zapowiada kryzys Ogromna liczba chorych I przepełnione kostnice A także szpitale Nie ma komu leczyć Lekarskie kadry Pełne braków ludzkich Na kwarantannach Albo w trumnach Brak sprzętu medycznego I dramatyczne wybory Wybieranie między chorymi Kto ma większe szanse przeżyć Nie ma komu Jeździć karetkami Gdy wszyscy chorzy Na mały element A pośród tego Wszechobecnego chaosu Polski rząd kłóci się zawzięcie Czy przełożyć wybory prezydenckie Ludzie tracą pracę A pensje zmaleją Firmy są zamykane Betonowe koło ratunkowe leci Nie obchodzi ich Nasze życie Liczy się tylko Oddany krzyżyk w karcie
-
I tak mija Dzień po dniu Miesiąc po miesiącu Rok po roku Codzienne błędne koło Rutynowych obowiązków Szkoła, studia, praca Głęboka systemowa studnia Nie myśl samodzielnie Stosuj szablony One Cię wyzwolą Od ciężaru rozumu Klucze i schematy Są drogą do zbawienia Słuchaj ich uważnie Aż stracisz słuch A kiedy już ogłuchniesz Zostaną w głowie Wypalone sposoby życia I nic poza nimi Nie szukaj swojej drogi System już czeka Właśnie na Ciebie Potrzeba mu niewolnika Ale jeśli jednak Pójdziesz pod prąd Uważaj by nie utonąć W morzu ślepych głupców
-
Lubię nocną porę Kiedy świat cichnie Nikt nie biegnie Do przodu bez celu Lubię ją Bo czuje się sobą Bez sztywnych ram Osobowości i schematów Lubię ją Bo słucham ciszy Nie ma hałasów Ani myśli natłoku Lubię ją Bo jest tak spokojnie Nie ma nic Oprócz mojego oddechu Lubię ją Bo każdy odpoczywa Nie trudzi się Bez końca pracując Lubię ją Bo mogę pomyśleć Nad minionym I przyszłym Ale jednak wiem Ona też minie Sen mnie morzy Czas odpocząć
-
tęsknię
Norbert Serniczek odpowiedział(a) na Somalija utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Myślę, że ten wiersz opowiada o szukaniu siebie i swojego ja w gnijącym świecie, gdzie jest tylko smutek Jak zwykle dobry wiersz :) -
Gdzie tak znikają Bezcenne duszy marzenia Gdy zostaje tylko Już pusta skorupa Gdzie odchodzą myśli Jak delikatne motyle Gdy nie ma Komu już myśleć Chciałbym je zatrzymać Wszystkie po kolei Ale to niemożliwe Nie mam tyle siły Wiele pytań zadaje Często sam sobie Ale widzę tylko Bezwładne i sztywne życiorysy Puste całkiem oczy Które już nie widzą Te co świat badały Teraz zimne i martwe Podpisany kontrakt Na życie krótkie Z wysoką ceną I odsetkami długów Zapraszam szanownego Państwa Między rzędy zapomnianych grobów W uścisk zimnej gliny Proszę się nie przepychać
-
Jak tu kopać. W ziemii wspomnień. Gdy każda gruda boli. I tli się płomień. Jak tu grzebać. Kawałek siebie. Martwy i chory. Przy błękitnym niebie. Gdzie szukać śladów. Które już zniknęły. Na zimnym wietrze. W nicość się rozpłynęły. Jak zasypać. Gdy ziemia łomocze. O martwe wspomnienia. I tylko śmierć chichocze.
-
Chciałbym. Móc omijać płomienie. Szerokim łukiem. Niczego nie zmienie. Uwolnić się. Z okowów umysłu. Ulotnić się cichutko. Cierpienie każdego zmysłu. Rozum mówi tak. Serce woła nie. Lecę jak ćma. Prosto w płomienie. W najsłodszy ogień. Gorący żar zapomnienia. Ale mi nie wolno. To wiele zmienia.
-
młodość
Norbert Serniczek odpowiedział(a) na trabantwierszepisze utwór w Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
Bardzo mi się podoba, chętnie poczytam więcej -
Relacje - Pryzmat Koronowirusa
Norbert Serniczek opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Widzę na ulicy. Krzywe spojrzenia. Przerażonych twarzy ludzi. Nowy wirus wszystko zmienia. Brak ciepłego uśmiechu. Na widok bliźniego. Brak podania sobie ręki. Chłodne powitanie z daleka. Taka mała rzecz. Ale tyle zmieniła. Oziębiła relacje międzyludzkie. Bliskość nam zniszczyła. Proszę się nie zbliżać. Zachować metr odległości. Byle dalej odemnie. I nie życzę sobie gości. Ludzie oszaleli. Ze strachu przed nieznanym. Powietrze nasycone strachem. Każdy może teraz być zarażonym. @Somalija