Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

polkor

Użytkownicy
  • Postów

    4
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez polkor

  1. Plaża Nikt z nas w to nie dowierzał. Na plaży, gdzie był błękitny leżak, Pełzając, zygzakiem do celu zmierzał, Długi jegomość co wyglądał na węża. Każdy z nas myślał i wzrok wytężał, By dostrzec go, gdy na plaży leżał. Choć niecodzienne to było zjawisko, Podchodzę blisko i mówię „Hejże !” Czyż mam do czynienia z niejakim wężem ? Wąż na mnie spojrzał i rzekł ludzkim głosem, „Miło mi poznać, jestem wąż z wąsem ”. Heca nad hecę, zdumiony wciąż, Patrzę faktycznie - wąsaty wąż! I tak nawiązałem dyskusję z wężem, Który ma żonę, jest dobrym mężem. I w dużej mierze zachowuje się grzecznie, Kocha też plażę, kąpiele słoneczne. Czego nie lubi? Głębokich studni, Czerwonych sukni i głośnych kłótni. Wąż nie jest szybki, raczej powolny, Lubi wypocząć, gdy ma czas wolny. Poleżeć gdzieś, na słońcu się wygrzać, Prosto, spiralnie albo jak zygzak. Mówi, że rzadko, czasem raz na rok, Przycina wąs i goli zarost. Ale nie sam, goli go fryzjer, Dlatego właśnie tam jutro idzie. Wąż protestował, gdy wziąłem go w ręce, Mimo, że chciałem dowiedzieć się więcej. Gdy go puściłem, to podziękował, Ukłonił się grzecznie i w piach się schował. Miałem wrażenie, że dla nas obu, Będzie też powód by spotkać się znowu. Fryzjer Kolejny dzień nastał, w środku miasta, Harmider, zgiełk, godzina 12. Gdzieś pod nogami, w tym całym tłumie, Znajomy wąż powoli sunie. W sumie to pełza, jak przystało na węża, Droga się zwęża i zatacza łuk, Wąż się przedziera pod mnóstwem nóg. Nareszcie dotarł do celu teraz, Udało się ! Hurra ! Jest u fryzjera ! Fryzjer z uśmiechem mówił pogodnie. “Witam ponownie, Zapraszam do mnie! W czym mogę pomoc? Jaki jest problem?”. Wąż odpowiedział dosyć sensownie. “Problem zza długim wąsem mam ciągle!”. Fryzjer odmierzył długość tych wąsów, Wyliczył coś i powiedział w końcu. “Szanowny wężu, tak rzeczywiście, Wąs jest za długi, ale mam wyjście. Wąs przystrzyżemy w zakładzie u nas! Bo mi wyglądasz raczej na suma !” Fryzjer podskoczył, bo wcześniej siedział. Lecz wąż posmutniał i opowiedział: “Są takie dni, że na plaży tłum, Mówi, że jestem wąsaty sum. Wytykają palcami i z roku na rok, Ludzie się śmieją, że wąż ma zarost”. Nagle pan fryzjer w szufladzie grzebie, Łapie nożyczki, a potem grzebień. I jednym ruchem wąs jest podcięty, Fryzjer już stoi dumnie wypięty. I z serca spadł mu ogromny ciężar, Bo wąż miał wąs, jak przystało na węża. Spotkanie Poranek, byłem u mojego sąsiada, W kuchni parzyła się kawa. Patrzę przez okno jak pada, mokra murawa, Plucha, pusto na placu zabaw. Patrzę zdumiony, niespodzianka nie lada, Biała koszula i czarny krawat, Wąż wraz z żoną z auta wysiada. Myślę że kilka pytań mu zadam. Wybiegłem szybko bez parasola, I mówię do nich „ Kochani -Hola !”. Wąż mnie nie poznał zupełnie z twarzy. Mówię, że jestem osobą z plaży. Spytałem węża, gdzie zmierza teraz, Wąż odpowiedział, „Wracam z wesela”. Ślub przyjaciela, całą noc tańczył, Śpiewał i jadł, ale wystarczy. Do domu wraca po całej nocy, Lecz mały szczegół rzucił się w oczy. Wąs był za krótki i tak poza tym, Już nie wypada nazwać węża wąsatym. Spytałem grzecznie skąd taka zmiana, Wąż odpowiedział “Więc proszę Pana. Miałem już dosyć, gdy pełzam, sunę, A ludzie mówią, że jestem sumem. Więc mówię dość i na ratunek, Przyszedł mi fryzjer, który miał wizję. Podjął decyzję i skrócił wąs, Więc już nie jestem wąsaty wąż. Ciężko się żyło, choć nadal są tacy, Którzy nie wierzą, że pójdę do pracy. Dlatego mam plan, pod koniec wakacji, Zostanę dzielnym wężem strażackim !”. Tak oto wąż ni stąd ni zowąd, został wężem związanym z wodą.
  2. To uczucie tak jak inni ludzie ja na pamięć znam, tu są cztery kąty a ja siedzę w piątym, sam. I przyrzekam, że nie narzekam Wam. Szukam echa ale mam pecha, głos nie odbija się od tych białych ścian. Dom jest pusty, mija dzień szósty, a wraz z nim mój jutrzejszy plan. Pustka, wodzi mnie za nos. nastała noc, dobranoc.
  3. Dziekuje za komentarz. Takie mialem zalozenie, zeby napisac dluzsze opowiadanie wierszem. Ilustracje, podzial na strony etc moglyby spowodowac mniejsza meczenie u czytelnika.Wyszlo tak jak wyszlo :(
  4. Dziś w supermarkecie była wielka heca, Bo tata miał kupić Zuzi nowy plecak. „Tato kup! Proszę! Przecież tata obiecał !”. Ale tata się bronił dzielnie jak forteca. „No dobrze, dobrze ”. Odpowiedział tata, A Zuzia błyskawicznie przeprowadza atak. Na szkolne artykuły, ołówki, bibuły, Kredki, klipsy, zeszyty, nalepki. Szkolnych artykułów były chyba setki. Długopisów kilkanaście i ołówków kilka właśnie, Wypełniało Zuzi koszyk. Tata nie wytrzymał i grzecznie poprosił: „Zuziu złotko, czy to wszystko jest potrzebne?”. A Zuzia z koszykiem już gdzie indziej biegnie. „Zaraz, zaraz nie wszystko naraz. Po jednej rzeczy nie wszystko w parach”. Zuzia zaś tłumaczy „Co jeśli zabraknie, Albo kredka czy długopis z plecaka wypadnie? Co wtedy tato? Co wtedy pytam?”. I coraz to nowe rzeczy wkłada do koszyka. „Dość! Wystarczy ! Kupiliśmy już dużo, Zakupy skończone ! Czas do domu Zuzo”. W domu przywitała ich mama serdecznie ! „Kochani jak zakupy jak było, powiedźcie?”. Tata osunął się bezwładnie na łóżko, Bez słowa zamknął oczy, momentalnie usunął. Mama dziwi się i duma „Przecież nie jest aż tak późno?”, I próbuje się dowiedzieć, ale wszystko to na próżno. Zuzia tymczasem szybko niczym strzała, Do pokoju biegiem uśmiechnięta cała. Szybko jak gepard tak potrafi biec. Wszystko, co kupiła na podłogę bęc ! I rozważnie, i roztropnie kilkakrotnie patrzy, I ogląda, obserwuje czy przyborów starczy. Myśli i myśli oraz mruży oczy. Zastanawia się i duma, tak naprawdę o czym? Nagle głośny słychać Zuzi lament, „O nie! Ojej ! Wylał się atrament. Jest na ścianie i dywanie, Co ja teraz zrobię ! Co ja powiem mamie ! ”. Nagle mama wchodzi do pokoju. „Nawet chwili nie mogę mieć dzisiaj spokoju. Olaboga ! Jaka czarna podłoga”. Atrament był wszędzie na stopach, na nogach. „Nowy kłopot”. Mówi mama, wzdychając. Rzadko widać mamę tak zakłopotaną. Zmartwiona, choć uśmiech miała słodki, I nie czekając na nic, zaczęła porządki. Nagle przerwała i stanęła skamieniała. Zbladła cała i ponownie spytała: „A na tej ścianie, co to za znaki? Bohomazy czy wyrazy, coś dla niepoznaki ?”. Jakaś kreska na niebiesko, Mama wykrzyknęła „Co ty robisz dziecko !”. Bez żadnej namowy Zuzia na kolana klęka. „Ależ droga mamo, to nie ja przysięgam !”. Wstała i pobiegła szybciutko do biurka, Tam, gdzie leżała dla mamy laurka, I błyskawicznym ruchem po pudełko sięga. Na twarzy powaga oraz mina tęga. Bierze te kredki, co używała wcześniej, Liczy i ogląda, ale nie ma niebieskiej. Chwilę myśli i domysły snuje, Co się stało z kredką, co jej tu brakuje? „Gdzie jest kredka! Gdzie jest kredka !”. Zuzia niecierpliwi się i wokoło drepta. Drapie się po głowie, drapie się też w czółko. Jak detektyw chce rozwiązać ten rebus niedługo. A tymczasem, skok po skoku, krok po kroku, Pani Kredka zwiedza, mieszkanie po zmroku. Błękitna jak morze, jak niebo być może, Dziś zaznacza swą drogę w tym właśnie kolorze. Skok i mazaj na tapecie, Piruet- kreska na parkiecie. Długa linia, krótka linia, kółko sami wiecie. Wędrowała noc całą Pani kredka świecowa, Która nad ranem do pudelka się chowa. Zuzia obudziła się wcześniej niż zwykle, By obejrzeć kredki czy na miejscu są wszystkie. „Hmmm wszystko się zgadza, wszystko jak należy, Tylko ta niebieska coś ukośnie leży”. Wzięła ją do ręki, przybliżyła głowę. Co się okazało, krótsza o połowę ! Nagle Zuzia słyszy: „W drogę ! ”. To kredka wyskoczyła z dłoni na podłogę. Hop, hop, skok, skok i jest już za rogiem. A, za nią Zuzia też zwinnie skacze z nogi na nogę. Zostawia ślady wszędzie, łatwo iść tu za nią, Wystarczy się przyjrzeć pomazanym ścianom. Lini, bohomazów robi się też więcej, I znienacka- bach! Kredka wpadła w ręce. „I tak się wydostanę i tak się wykręcę. Pomaluję kuchnię i lustro w łazience”. Na to Zuzia odpowiada „Absolutnie nie ! Wsadzę cię tam, gdzie nie wydostaniesz się ! I nie pokazuj mi swojego języka, Bo włożę cię zaraz do mojego piórnika. Zamknę piórnik i wsadzę do plecaka. Plecak zasunę i powieszę na wieszakach. Nawet jak zechcesz, to nie będziesz mogla skakać. Nikt nie będzie słyszał, jak ty zaczniesz płakać. Będziesz na dnie szkolnej teczki. Stamtąd nie ma już ucieczki. Skończą się twoje swawolne wycieczki. Dobre maniery to warunek konieczny ”. Mama zobaczyła Zuzie całą na niebiesko, Powiedziała głośno „Co ty robisz dziecko ! Tak myślałam, że to ty stoisz za tym malowaniem. A najgorsze to, że ty ciągle kłamiesz. Wczoraj przysięgałaś na kolanach, że to nie ty. Ale widzę, że mnie okłamałaś ponownie, niestety. Znów ! Bo ja nie mam słów do ciebie, A teraz szybciutko do łazienki biegiem. Zuziu, umyj ręce, szyje oraz twarz, Bo cale ubranie pobrudzone masz. „Ależ mamo”. Zuzia broni się i przerywa ciszę, Ale mama nie chce nawet o tym słyszeć. Zuzia, myjąc ręce, w łazience naprędce, Nie chcąc się narazić swej mamie na więcej. Zrozpaczona i w ogromnym gniewie, Niechcący rozpuściła panią kredkę w zlewie. „Ależ szkoda ”. Łzy popłynęły i zrobiła się smutna. „Muszę kupić nową i nie czekać do jutra”. Mama, widząc łzy, co po policzkach płyną. „Wiem, kochanie, to nie było twoją winą. Kupimy nowe kredki”. Powiedziała mama. Zuzia na to „Nowa nie jest taka sama”. Dziewczynka nadal jest samotna i smutna. Przytulając mamę, mówi „Nie czekajmy do jutra. Jedźmy, jedźmy”. I szybko się ubiera, Mama odpowiada „Spokojnie, nie teraz”. Przekonała Zuzię i siadła na krześle. A Zuzia przyrzekła pójść spać dzisiaj wcześniej. I rankiem, gdy wszyscy jeszcze spali, Zuzia zobaczyła bohomazy w oddali. Wyskoczyła z łóżka, choć było nad ranem, I ogląda z uśmiechem kaligrafy na ścianie. Szuflad deski, pokryły różne kreski, Tuż obok zygzakiem był kolor niebieski. Liter było pełno, gdzie nie ruszysz głową. Znaków było mnóstwo, a Zuzia stała obok. „Wróciła!”. Radość nie do opisania, Poleciała Zuzia tam, gdzie spała mama. „Mamo nie jedźmy do sklepu, nie trzeba naprawdę. Mam pełno kredek i wszystkie są ładne. Poza tym mam plan na dziś i coś do zrobienia. To spotkamy się wieczorem więc do zobaczenia!”. Zuzia, na co dzień w gorącej wodzie kąpana. Znalazła na długie dni do zabaw, kompana.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...