Stoi przy drodze maleńki krzyż. Niski, drewniany i zapomniany. Na ten to krzyż spadł deszcz, a krople jego w drewno wsiąknęły.
Na drugi ranek zerknąłem w tę stronę, gdzie ten krzyż samotnie stoi. Patrząc na krzyż zdziwienie wciąć trwa, bo na tym krzyżu pojawił się kwiat. Piękna, czerwona róża skrzy się jak krew.
Tłumnie się ludzie schodzić zaczęli i prosić Boga o dalszy cud. I nagle słyszą głos: ,,Postawcie kościół, a i cuda będą” i tak się stało jak powiedziano Miłujcie Boga co kocha nas i prośmy o łaski co kryją się w nas. A te łaski to nic innego jak miłość co siedzi w nas.