Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Polman

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    550
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

182

Ostatnie wizyty

3730 wyświetleń profilu
  1. @Pi_ bardzo dziękuję :-) Jeszcze nigdy pisanie jakiegoś tekstu nie dało mi takiej przyjemności. Czułem, że trzymam perły w ręku. Bo czy to nie są perły: Nie czekam już na nic nowego. Nie zaglądam za następny róg. Nie szukam niczego za następnym wzgórzem. Jestem tu i teraz i to wystarczy. Żyjemy w cienistej dolinie. Słońce zawsze świeci gdzie indziej. Za zakrętem drogi, za wzgórzem. Można marzyć, aby takie myśli rodziły się w nas. Takie myśli to gotowy wiersz.
  2. Przyszły ból jest częścią teraźniejszego szczęścia? To takie trochę Wielkanocne pytanie. Dla Wszystkich najlepsze życzenia. Abyśmy odnaleźli słoneczna dolinę :-)
  3. A propozycja tytułu: Na smyczy BTS
  4. @Marlett spij spokojnie :-) Słyszałem głos, że za kilkadziesiąt lat, chyba w systemie prawnym Japonii, ma być uznane prawnie małżeństwo człowieka i robota. Tylko pomyśl, zasypia przy tobie mężczyzna ze 128 bitowym procesorem na pokładzie. Ale jazda :-) Pozdrawiam :-)
  5. @Marlett , a jednak to przemyślałem. I ten końcowy wiersz powrócił: "Tak to działa." Ale Twoja uwaga skłoniła mnie do innych zmian. Tytuł zmieniłem na formę pytającą, ma on teraz postać: PRZYSZŁY BÓL JEST CZĘŚCIĄ TERAŹNIEJSZEGO SZCZĘŚCIA? W samym wierszu też zmieniłem treść na formę pytającą we fragmencie: Jestem tu i teraz i to wystarczy. W taki sposób jesteś szczęśliwy? Przyszły ból jest częścią teraźniejszego szczęścia? Po tych zmianach ostanie zdanie: Tak to działa. jest moją odpowiedzią na te pytania i jednocześnie jest oczekiwaniem odpowiedzi na nie ze strony czytelnika. Czy tak to działa? Po tych moich zmianach.
  6. Winien jestem jeszcze wyjaśnienia. Obiecałem to we wcześniejszym komentarzu. Ten wiersz powstał w dość szczególny sposób. W tym wierszu mój jest tylko pomysł… Słowa napisał ktoś inny… Wiersz ten powstał po obejrzeniu filmu, który zrobił na mnie wielkie wrażenie. Ten film to Cienista dolina. Jest to film Richarda Attenborough. Przyznam, ze nie wiedzialem wcześniej, że Richard Attenborough tworzył filmy fabularne. Podziwiałem go jako twórcę genialnych filmów przyrodniczych dla BBC. W tym filmie główne role grają Anthony Hopkins i Debra Winger. Film opowiada historię miłości słynnego brytyjskiego pisarza C.S. Lewisa (autora słynnych "Opowieści z Narnii" ) i amerykańskiej poetki Joy Gresham. Autorem scenariusza jest William Nichalson. Dialogi w tym filmie są dla mnie wprost porażające. Pomyślałem sobie, aby z tych najwspanialszych fragmentów stworzyć wiersz. Prześledziłem uważnie cały film i wybrałem z niego niektóre kwestie mówione przez aktorów. I tak powstał ten wiersz. Mój jest więc pomysł a słowa, jak myślę, pochodzą od Williama Nichalsona. A tu link do filmu Cienista dolina z 1993 roku:
  7. @Marlett dziękuję z Twoje zainteresowanie tym tekstem i Twój ślad :-) A wiec mogę powiedzieć "powiedziałem..." Ten raz jest darowanym przez Ciebie :-) Pozdrawiam.
  8. Wiesz @Marlett, że myślę o ostatnim wersie tak jak Ty. No i wyrok na niego wydany :-) To było z Twojej strony podżegnie i pomocnictwo :-) Dziękuję i pozdrawiam.
  9. To miłe, gdy ktoś myśli i odczuwa podobnie. Jakoś wtedy raźniej. @Pi_ Pozdrawiam i dziękuje za opinię :-)
  10. A no ...jest jak mówisz. Dziękuję za całokształt :-) Winien jestem jeszcze wyjaśnienia. One trochę później. Obiecuję. Pozdrawiam :-)
  11. Największe szczęście nie leży w posiadaniu, lecz w pożądaniu czegoś. To rozkosz, która nigdy nie znika, która jest wieczna, ale która staje się twoim udziałem, tylko gdy to czego pożądasz jest nieosiągalne. Jesteśmy niczym kamienne bloki, z których rzeźbiarz wykuwa postać człowieka. Uderzenia jego dłuta, które tak bardzo ranią, są tym co czyni nas idealnymi. A powinno się być zranionym? Tak, bo wtedy się uczymy. Ból to megafon Boga, który ożywia głuchy świat. Żyjemy w cienistej dolinie. Słońce zawsze świeci gdzie indziej. Za zakrętem drogi, za wzgórzem. Gdy się kogoś kocha, to się nie chce, by ten ktoś cierpiał. To nie do zniesienia. Chce się to cierpienie wziąć na swoje barki. Skoro nawet ja tak czuję, to dlaczego nie Bóg? Nie czekam już na nic nowego. Nie zaglądam za następny róg. Nie szukam niczego za następnym wzgórzem. Jestem tu i teraz i to wystarczy. W taki sposób jesteś szczęśliwy? Przyszły ból jest częścią teraźniejszego szczęścia? Czytamy, aby wiedzieć, że nie jesteśmy sami. Sądzisz, że to prawda? Przypuszczam, że niektórzy powiedzieliby: Kochamy, żeby wiedzieć, że nie jesteśmy sami. Nie sądzę, aby ktokolwiek z nas chciał być samotny. Po co nam miłość, skoro jej strata tak boli? Dwa razy w życiu dano mi wybór. Jako chłopcu i jako mężczyźnie. Chłopiec wybrał bezpieczeństwo. Mężczyzna cierpienie. Teraźniejszy ból jest częścią przeszłego szczęścia. Tak to działa.
  12. Polman

    bronmus45 - blogowisko

    QUO VADIS – DYLEMATY EMERYTA (1) Nie damy miana Polski zgnieść Nie pójdziem żywo w trumnę W Ojczyzny imię, na jej cześć Podnosi czoła dumne … (2) Potrafim dziś dla potomności Ostatki swych poświęcić dni. Wśród fałszów siać zew namiętności. Miazgą swych ciał, żarem swej krwi. … (3) Czy widzisz ten rząd białych krzyży? Tam Polak z honorem brał ślub. Idź naprzód, im dalej, im wyżej, Tym więcej ich znajdziesz u stóp. … (4) Od piły, dłuta, młota, kielni – Stolico, synów swoich sław, Że stoją wraz przy Tobie wierni Na straży Twych żelaznych praw. Warszawskie dzieci, pójdziemy w bój… … Tak nasi ojcowie wskazali troskę - By taką została w nas na tą chwilę, Gdy w twarz nam cisną tysiąc srebrników Myśląc żeśmy z k…w i szmalcowników. Fragmenty: (1) Rota (2) Legiony (3) Czerwone maki na Monte Cassino (4) Warszawskie dzieci
  13. Teraz jest noc. Załóżmy, że siedzisz przy ognisku z płonących książek… Pomyśl, kiedy takie marzenia mają szansę się spełnić… A to napisał ktoś o wiele mądrzejszy ode mnie: https://kultura.onet.pl/ksiazki/szymon-holownia-o-paleniu-ksiazek-w-gdansku-smierc-polskiego-kosciola/jbhdt06
  14. Kiedyś moim doświadczeniem było takie przeżycie: " Nadchodziło lato 1980 roku. Zbliżały się przedostatnie już wakacje Michała. Pod koniec roku akademickiego uczelniany związek studencki organizował giełdę turystyczną, na której można było wykupić pobyt na zagranicznych obozach studenckich. Michał postanowił po raz pierwszy w życiu pojechać na wakacje. Do wyjazdu namówił kolegę z roku. Razem stanęli w długiej kolejce. Rozważali dokąd pojechać. Podczas studiów wielokrotnie wyjeżdżali w pobliskie Beskidy, gdzie dnie spędzali wędrując wzdłuż tamtejszych szlaków a niezapomniane wieczory w chatkach studenckich pijąc grzańca i śpiewając studenckie ballady. Tak zrodził się sentyment Michała do gór. Michał namówił kolegę na wyjazd w Góry Harzu, do Wernigerode. Obóz miał się rozpocząć w ostatnim tygodniu lipca i trwać jeszcze przez pierwszy tydzień sierpnia. Uczestnicy obozu mieli spotkać się przed wyjazdem we Wrocławiu. Lato tego roku było piękne. Uczestnicy obozu spotkali się na dworcu we Wrocławiu. Dalej już wspólnie pojechali pociągiem. Byli to studenci z całego kraju. Wesoła gromada radosnych, młodych ludzi. Miejsce do którego przybyli było pełne uroku. Pobyt był dobrze zorganizowany. Odwiedzili wiele pięknych i znanych miejsc. Jeden z dni przeznaczony był na zwiedzanie położonego o dwie godziny jazdy Weimaru. Pojechali całą grupą podstawionym autobusem. Michał wiedział, czym jest Weimar dla narodu niemieckiego i dla kultury europejskiej. Wiedział, że to miasto klasyków i intelektualistów. Wiedział, że będzie w miejscach gdzie żyli i tworzyli Goethe, Schiller, Liszt, Bach. Był słoneczny letni dzień. Autobus dotarł do celu. Michał z grupą wyruszył na spacer uliczkami Weimaru. Dotarli do Frauenplan 1. W tym miejscu znajduje się Dom Goethego. Weszli do oryginalnych wnętrz, w których znaczną część swego życia spędził poeta. W jednym z pomieszczeń stanął przed łożem, miejscem śmierci Goethego. Człowieka, od którego pochodzą jedne z najpiękniejszych słów tyczących ludzkiego bytu i relacji miedzy nami. Po coś dał nam tę głębokość wejrzeń, Co przeczuwa kształty przyszłych zdarzeń, Zamiast wierzyć błogo, bez podejrzeń, W miłość i w ucieleśnienie marzeń? Po cóż dałeś nam uczucia, losie, Byśmy serca swe zgłębiali spojrzeniami I śledzili w dziwnych spraw chaosie, Co naprawdę jest pomiędzy nami?  Ach, tysiącom ludzi wolno nie czuć, Nie znać własnych serc i błądzić sobie Tu i ówdzie, i bez zbędnych przeczuć Grzęznąć raptem w męce i w żałobie, Póki jakiś ranek ich nie zbudzi Zorzą szczęścia nieoczekiwaną; Tylko nam, nieszczęsnych dwojgu ludzi, To pospólne szczęście odebrano:  Kochać, nie pojmując się nawzajem,  Widzieć w innych rzeczy, których brak im, Wielbić majak, co się wydał rajem, Brnąć w nieszczęścia, które są majakiem. Szczęśliw ten, kto żyje złudnym śnieniem, Szczęśliw, komu obca przeczuć waga; Dla nas z każdą chwilą i spojrzeniem Snów i przeczuć razem moc się wzmaga. Powiedz, znasz zamiary losów skrytych? Powiedz, czym tak mocno nas złączono?  Ach, tyś była w czasach już przeżytych Moją siostrą czy też moją żoną. Aż do dna zgłębiłaś mnie tajemnie, Znałaś nerwów mych najsubtelniejsze tony, Rzutem oka mogłaś czytać we mnie, Dla śmiertelnych oczu niezgłębionym. Chłodząc krew mą wrącą i upartą Kierowałaś dzikim pędem moim, Brałaś mię w ramiona, pierś rozdartą Sycąc znowu zdrowiem i spokojem. Cudnie lekkie więzy nań rzuciwszy,  Dzień po dniu igraszką zapełniałaś. Gdzie jest dzień od tamtych dni szczęśliwszy, Kiedy wdzięczny za to, co mu dałaś, Czuł, jak serce koło serca wzbiera, Czuł, jak dobrze mu pod twoim wzrokiem, Jak ze zmysłów ktoś zasłonę zdziera, Jak się krew ucisza krok za krokiem. Teraz już wspomnienia tylko wioną W sercu, które przez niepewność i udrękę  Czuje w sobie tamtą prawdę niewzruszoną,  Nowy stan przyjmując jako mękę. Duszom naszym brak po jednej części, Dzień nasz ciemny jest o każdej porze. Lecz ten los gnębiący nas, na szczęście, Zmienić jednak nas nie może  Michał był w miejscu dla niego niezwykłym, magicznym. Gdy zakończyli zwiedzanie centrum Weimaru, szef grupy zaprosił wszystkich do autobusu. Ruszyli dalej. Michał spoglądał na oddalające się Frauenplan 1. Po zaledwie kilku minutach jazdy autobus zatrzymał się. Wysiedli. Michała przeszył dreszcz. – Gdzie ja jestem? Michał rozglądał się wkoło oszołomiony. Nigdy potem świat tak go nie zdziwił i nie zszokował. Byli w miejscu o nazwie Gedenkstätte Buchenwald. Był to teren hitlerowskiego obozu koncentracyjnego Buchenwald, miejsce gdzie zamordowano 50 000 niewinnych ludzi. Po latach korzystając z funkcji pomiaru odległości na googlemaps sprawdził odległość w linii prostej dzielącą Frauenplan 1 od Gedenkstätte Buchenwald. Zobaczył wynik - 6830 metrów. – 6830 metrów dzieli niebo od piekła, 6830 metrów dzieli człowieka od upadku jego godności – pomyślał wtedy Michał. W drodze powrotnej usiadł zamyślony przy oknie autobusu i wpatrywał się piękno krajobrazu okolic Weimaru. Piękno tego miejsca było udziałem ich wszystkich. Byli synami dumnego narodu niemieckiego. Narodu o wielkiej historii i wielkiej kulturze. Narodu, któremu ludzkość zawdzięcza tak wiele. Wszyscy oni pili tutejszą wodę, spożywali dary tej ziemi.. A mimo to jedni z nich pisali tu ponadczasową poezję, komponowali genialną muzykę, pisali traktaty filozoficzne a inni zbudowali tu obóz koncentracyjny, miejsce gdzie przemysłowo zabijano ludzi. " Pisząc to co napisałeś pokazujesz, że dużo jeszcze musisz zrozumieć. Tysiące ludzi umarło na krzyżu przed Chrystusem. Krzyż do tego momentu był zwykłym narzędziem kary. Takim jak gilotyna. Mówiąc o gilotynie, mamy do niej duchową obojętność, budzi jedynie strach. Chrystus z krzyża uczynił symbol. Swoją postawą można obrazić dziś krzyż - jest on dziś symbolem. Symbolem naszej wiary. Takim symbolem, z powodu milionów późniejszych ofiar, stał się obraz palenia książek przez faszystów. Na tych stosach w 1933 roku nie płonęły książki, ale LUDZKIE MYŚLI, LUDZKA WIELOKULTUROWOŚĆ. To ta ręka, która podpaliła tamte stosy, napisała na pasach swoich żołnierzy grabiących i mordujących bliźnich słowa: GOTT MIT UNS. To tylko 6830 metrów.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...