Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

ozzy9509

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    23
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Odpowiedzi dodane przez ozzy9509


  1. Służbowo w Stanach zjednoczonych, tak to było przeżycie, szarak produkcyjny dostał zaszczyt nic tylko skakać jak te szaraki polne.
    Podróż męcząca dwadzieścia godzin w podróży robi swoje tym bardziej jak nie seksowne stewardessy nie chcą za często 
    drinków rozdawać ale że na koszt firmy to trzeb przeboleć te dwadzieścia godzin podróży. Wyruszyliśmy z pod firmy o 
    drugiej w nocy, podróż do Krakowa następnie lot do Amsterdamu starym rupieciem, mały samolot brak pakietów.
    po lądowaniu w Amsterdamie mieliśmy z 3 godziny do kolejnego samolotu. Zahaczyliśmy o jakąś burgerowanie jako 
    wstęp do ameryki. W kolejnym samolocie już z Amsterdamu do Stanów podróż trwała osiem godzin, fakt piękno ilości 
    filmów do oglądania na pokładzie dla każdej osoby indywidualnie, coś niesamowitego. Jedzenie co chwila, i to całkiem
    dobre jak na samolot, widoki z okna piękne, w szczególności nad Grenlandią. Nie ukryje latałem wiele razy w życiu na krótkie 
    dystanse. Ale podroż do Stanów pozostanie nie zapomnianą. Po lądowaniu w Minneapolis do miejsca docelowego pozostało trzy 
    godziny drogi do stanu Iowa samochodem z wypożyczalni. Kto by pomyślał ze Iowa to największe pola kukurydzy akurat to chyba 
    najnudniejsza część podróży. A co do reszty to już kiedy indziej.
     


  2. I znów dopada mnie ta trwoga,
    Kiedyś była z nas trwała załoga, 
    Lata mijają, a nasze drogi inne,
    Kiedyś wspólna zabawa, dziś sprawy rodzinne,

     

    Nie miałem jak moi przyjaciele,
    Rodzina rozsypana, samotności było wiele,
    Teraz gdy węzeł przyjaźni się rozpadł,
    Mój odwieczny przyjaciel mnie dopadł,

     

    Razem teraz często siedzimy, 
    On tylko słucha, ja wymyślam rymy,
    Razem myślimy co osiągnąć w przyszłości,
    Mój przyjaciel cień samotności... 


     


  3. Sadzę nasionko kolejne do ziemi,
    Wiąże z nim coraz więcej nadziei,
    Przy rożnych wiosnach zawsze kwitnie,
    Ma piękne kwiaty i soki pitne,

     

    Pewnego razu gdy nadeszła wiosna,
    Moja kruszynka nic nie wzniosła,
    Przerwy sobie zażyczyła,
    Pogrążyła mnie i dobiła,

     

    Teraz gdy czekam aż kwiat ten zakwitnie,
    Ta piękna kruszynka nie wraca w tym rytmie,
    Czasem mam nadzieje ze jeszcze powróci,
    Złudzeniem żyje lecz wiem ze nie wróci


  4. Cisza, szum cztery ściany, 
    Nie pamiętasz czym jest miłość mamy, 
    Ciepło, które wzbudza człowieka do życia, 
    Brak Ci tego, brak Ci sensu Twojego bycia, 


    Co problem jeden, to drugi nadchodzi, 
    Za dużo myśli, uśmiech odchodzi, 
    Miłość to klucz, szczęścia i radości, 
    Zawsze się starasz dla niej o wiele czułości, 


    Choć od siebie człowiek chce dać wiele, 
    Nikt nie docenia tego, zaś łza się poleje, 
    Zagubiony szukasz drogi ucieczki, 
    Coraz bliżej dnia, w którym zapłoną świeczki, 


    Choć na odwagę zebrać się trudno, 
    Od kilku miesięcy chcesz skończyć to życiowe pudło, 
    Za duża dezorientacja, 
    Coraz bliżej pożegnalna owacja, 


    Dni stają się krótkie, 
    Gdy nadejdzie dzień, 
    Puścisz sobie "see you again"*?
    Gdy układa się wszystko, 


    Umysł i serce układają się w jedno,
    Najtrudniej jest pokonać strach, 
    I tak skończysz prędzej czy później jak stary wrak, 
    Nie ma co tracić tego życia ponadto,

    Masz tylko jedno szanuj to, 


    Świat piękny być może, 
    Uwierz w siebie to Ci pomoże, 
    Odnajdziesz siebie i swój cel życia, 
    Uwierz że w życiu masz jeszcze wiele szczytów do zdobycia.

     

     

    * - Piosenka Charlie Puth -  see you again


  5. Gdzieś w oddali czeka to złoto,
    Szczerość i troska lecą już na samo dno, 
    Kopie w tej ciemnej kopalni,
    Szukam światła co ciemność powali, 


    Dzień przemija, Noc powstaje, 
    Ciemności coraz więcej przybywa,
    Światłości nie ma, ciepła nie czuje już więcej,
    Czarne obrazy przelatują,


    Mija rok, nawet dwa,
    Podmuchu wiatru nie pamiętam,
    Kolejny ruch kilofa leci,
    Kolejna łza z oczu spływa,


    Wnet coś błysło w oczach mych,
    Czyż to złoto, czyż to srebro,
    Czy oślepłem, czy umarłem,
    Nagle poczułem zapach morskiej bryzy,


    Dotknąłem miejsca gdzie kilof się blasku dokopał, 
    Poczułem zapach bratków, szum rzeki,
    W dotyku czyjaś dłoń, ciepło, 
    To niemożliwe... jakim cudem?


    Oczy otwarłem, ciało swoje z góry widziałem,
    W tym momencie do mnie dotarło, że moje światło na zawsze przepadło...


  6. Będąc cząstką w wszechświecie,
    Szukamy życia na innej planecie,
    Czy gdzieś w tej otchłani są nasi mentorzy?
    Którzy nauczyli plony mnożyć,

     

    Wiele na świecie powstało piramid,
    Wiele dziwnych obrazów namalowanych na nich,
    Czy to tylko kapłani z czasów azteckich,
    Czy może to inne istoty na naszej powierzchni,

     

    Magiczny zarys technologi z tamtej epoki, 
    Jak bez maszyn ludzkość zrobiła takie kroki?
    Czy ktoś nam pomógł w rozwoju tej planety?
    Czy uczył nas ktoś nie z poza tej ziemi. 
     


  7. Siedzę znów sam w tym ciemnym pokoju, 
    Słyszę dźwięki, nie wspominam nikomu, 
    Zasnąć się nie da, ta bestia na mnie tu czeka,
    Oczy zamykam, słyszę już ją, lecz ona nie szczeka, 

     

    Nadchodzi ten demon, co krwi mej pragnie,
    Zamykam oczy, już czeka ta hiena, 
    Na świecie atakuje rożne stworzenia,
    Czuję jak do mojej krwi się dobiera,

     

    Zapalam światło nadziei w pokoju, 
    Patrze wokół i go widzę, ha mam Cię nicponiu,
    Wziąłem broń co pod ręką miałem,
    I gazetą demona pokonałem,

     

    Kolejne nadejdą pragnące krwi,
    Zawsze gdy ludzkość śpi,
    Z demonem tym każdy się spotkał,
    Komar co nie jedną ofiarę już dorwał,


     
     


  8. Będąc jak bracia i siostry wspieraliśmy się razem,
    Zawsze po obiedzie wyruszaliśmy w trase,
    Podróż przez magiczny świat naszej jaźni,
    Braliśmy patyki, w lasach używając wyobraźni,

     

    Wracając wieczorami do naszych chat,
    Szczęśliwi na co dzień, świat nie miał wad,
    Zabawy nad wodą i granie w podchody,
    Palenie ognisk, puszka Coli dla ochłody,

     

    Jedna z najpięknieszych podróży,
    W śród mojej kompani nikt się nie nudził,
    Nie interesował nas światu ekranu,
    Ważna była nasza wyobraźnia do tworzenia naszego raju


  9. Ten świat w którym żyjemy,
    Czy to kolejny kurs statku którym płyniemy,
    Dokąd nasz kurs płynie, 
    Czy to nowa droga czy wodospad nasze życie zmyje,

     

    Szukając celu, przeznaczenia,
    Na codzień spotykamy nowe wiry, przeciwności, zaprzeczenia, 
    Prawdy szukają kamraci na nowych morzach, 
    Napotykamy różnorodności w starych i nowych prozach, 

     

    Nie wiemy gdzie skończy sie nasza droga, 
    Wiele przed nami głebin, każda z nich jest nowa,
    Nowe rozdziały pisać w życiu musimy, 
    Do starych kartek z pewnością wrócimy,

     

    Do przodu płynąć trzeba, 
    Nie wolno nam stawać na kotwicy i w starych skrzynkach grzebać,
    Stojąc na kotwicy nic nie osiągniemy, 
    Płynąc nurtem dalej, znajdując wnioski w nowych skrzyniach daleko dopłyniemy.  


  10. Patrzę zmęczony w księżyca blask,
    Ten widok nocnego ocenau, 
    Pojawienia się złotych gwiazd, 

     

    Ile nie odkrytych tajemnic tam czeka?
    Ten piękny obraz na niebie,
    Dlaczego wciąż nasza ludzkość zwleka?

     

    Ile tych gwiazd życie zawiera?
    Czy to nasza pierwotna planeta?
    Tajemnica naszego stworzenia,

     

    Ile pięknych krain tam jest?
    Nowe piękno natury?
    A może nasze życie to tylko test...


  11. Budzę się rano i patrze przed siebie,
    "Czy jesteś już może?" pytam i nie słyszę,
    Kiedy wróci, gdzie jest ten cenny skarb,
    Bez niego nie jestem wiele wart,
    Chciałbym znów brnąć jak nurt rzeki,
    Cóż, to już nie to co kiedyś,
    Muzyki w sercu brak,Rytmu w duszy brak,
    Wszystko zanika w głębi jak statek w oceanie,
    A myśli me znów na brzeg przez tornado zabrane,
    Szukam i znaleźć nie mogę,
    Szum i echo tylko w mej głowie,
    Kolejny łyk winna,
    Kolejna godzina,
    Czas płynie a ja dalej szukam, 
    Mijają lata, siły zabrane,
    A szczęścia dalej nie zasmakowałem...


  12. W odległej otchłani,
    Przypomniał mi się głos pewnej Pani,
    Patrząc w myślach na nią rozmyślałem,
    Wyobraźnią do przeszłości ją porwałem,

     

    Z marzeń spacer wziął nas w nieznane,
    Powróciłem w miejsca z przed czasów zapomniane,
    Myśli mnie nachodziły w pewnej przestrzeni,
    Wszędzie pełno Ciebie, a serce Twoje z kamieni,

     

    Łzy, wspomnienia, szczęście, smutek, stare obrazy,
    Zapach, głos, wciąż widzę obraz twej twarzy,
    Gdzie teraz jesteś, blisko czy daleko?
    Jak głupiec patrze na rozlane mleko, 

     

    Dokąd dążyć, gdzie moje miejsce,
    Wiecznie mi coś podpowiada by iść tam gdzie Twoje serce,
    Czy warto wracać do starych kartek po kilku latach?
    Czy nowy rozdział życia pisać, na starych łatach?
     


  13. Świat... czym że jest to niebieskie ciało,
    Miejscem żyjących organizmów których nie jest mało?
    Czym jest nauka a wiara, czym jest impuls a miłość?
    Dróg jest wiele każdy idzie swoją... wielu wpadło w chciwość,

    Czy ktoś ma nad tym władze? Czy to zbieg okoliczności,
    Iż tragedie tego świata niszczą większość młodości,
    Kto stworzył używki niszczące niegdyś mych braci? 
    Faktem jest że każdy za swoje błędy płaci,

    Coraz mniej zaufania,troski i radości, 
    Coraz więcej mordu, kradzieży i zazdrości,
    Czemu nie możemy być ratującą świat jednością?
    Tylko w większości tymi co rzucają w innych kością,

    Kim są ludzie co rządzą światem?
    Ludzie oświecenia co walczą z nieładem?
    Jaki jest ich cel, jakie jest pragnienie?
    Rządzić głupcami... łatwiej wiatr w żagle takim zawieje,

    Czy jest ktoś... kto odkryje tajemnice świata tego?
    Sens istnienia oraz nasze wewnętrzne ego...


  14. Światło zgasło, mrok nadchodzi czas schować swoje troski,
    Nie ważne gdzie jestem, nie ważne co widzę, nie ważne którą idę drogą,
    Dość na dzień dzisiejszy podróży po przez miłosne wioski,

    Wiecznie w myślach przeskakuje rozmyślam o Tobie i nad swoją trwogą,

     

    Smaku owoców zapomniałem, uczucia ciepła zapomniałem, cień mnie ogarnął,
    Myślami szukam kamienia magicznego, kamienia miłości,

    Cieniem jest myśl, myśl o Tobie, mija już rok, starania idą rzeką marną,
    Ktoś kiedyś pokaże Ci czym jest Twoje serce, źródłem mojej radości,

     

    Twoje oczy rozpalają w mym pustym sercu ogień,
    Ciebie mniej, myśli więcej, pustka rośnie wokół mnie,

    Moje sny powodują z Tobą romans i ogień,
    Pragnę Cię znów ujrzeć, moje uczucie do Ciebie kiedyś me serce zje,

     

    Twoje oczy budują skrzydła motywacji, 
    Dość mam bycia więźniem losu własnego serca,

    Usta Twoje są powodem do owacji,
    Spraw bym poczuł swobodę radości która do działania zachęca,


  15. Przy bramie rzek płynących, 
    Powiał wiatr z zapachem róż znanych i kojących ,
    Ruszyłem wnet w stronę Słońca,
    Wędrowałem w ciszy szumu lasu, obok rzeka płynąca,

     

    Doszedłem do klifu nad wodą błękitną,
    Ujrzałem chmury jakby konie ruszyły z gonitwą,
    Powiał wiatr i chmury ruszyły, 
    W białych obłokach twarz twą utworzyły, 

     

    Znów ten piękny uśmiech ujrzałem,
    Znów serce mnie ruszyło, płakałem,
    Poczułem ciepło za mymi plecami,
    Liczyłem że zaraz się spotkam z moimi marzeniami,

     

    Obracam się z cichą nadzieją,
    Widzę twe włosy falujące jak podmuchy wiatru powieją,
    Patrze na Ciebie i otwieram oczy, 
    To tylko sen... Nic mnie już nie zaskoczy.


  16. Ruszyła kropla deszczu przez pole nadziei, 
    Szukała ona miejsca gdzie serce zaklei, 
    Wśród pól pełnych ślicznych motyli, 
    Znalazła miejsce gdzie zakochanie przychyli, 

     

    Wnet dostała skrzydeł w ramionach, 
    Odleciała z prędkością niczym rajdowiec w nowych oponach, 
    Gdyż zobaczyła istotę jak intensywność czerwieni w róży piękną, 
    Wnet uczucie rozgrzało serce i spowodowało klątwę obłędną,
     
    Jej śliczne policzki niczym śnieżny białawy opłatek,
    Usta niczym smak wiosny, piękne jak bratek,
    Oczy pełne płomieni miłości,
    Włosy zaś symbolizują piękno twej złości, 

     

    Nie wiesz ile już to trwa ten ogień i żar,
    Moje serce ukrywa się w cieniu jak by to był jakiś czar,
    Dnia gdyś zauroczyła Mnie w Tobie ta klątwa mnie ciągnie, 
    Przemija gdy znikasz, powraca gdy się pojawiasz i znów mija powolnie,

     

    Sam już nie wiem czy warto Ci powiedzieć czy trzymać w tajemnicy,
    Boję się że wtedy znikniesz a ja pozostanę załamany w mojej piwnicy,
    Chce ci powiedzieć te dwa słowa znaczące tak wiele, 
    Lecz kim ja jestem by być Ciebie wart? Prędzej własne łzy poleje,

     

    Z myślą o Tobie nabrałem motywacji,
    Skończyłem się niszczyć by doznać twojej racji,
    Myślę o Tobie dniami i nocami, 
    W zimne noce śnie o Tobie z marzeniami,

     

    Lecz czym są marzenia, 
    Obrazy przyszłości? A może zwykłe złudzenia?
    Nie należę do ideałów, lecz do wyrzutków, 
    Odgradzam się od wszystkich wole należeć do połamanych ołówków,

     

    Chce się rozwijać, być może raz docenisz mnie jako człowieka,
    I spojrzysz na mnie inaczej z uśmiechem szczerym, zrozumiem wtedy że me serce zwleka,
    A wtedy odwagi nabiorę i wyznam Ci szczerą prawdę uczucia przywileje,
    A jak to obierzesz i co postanowisz... Wybór należy do Ciebie.... 


  17. Pamiętam ten czas spokoju, 
    Święto kwietniowe i zając w pokoju, 
    A tam list, literka "pe" na liście,
    Otwierając list zająca do Wrocławia otwarło się wyjście,
    A tam czekał na mnie ten piękny biało-złoty towarzysz,
    Razem się wychowując nie raz pytałem go "o czym piesku marzysz"
    Nadszedł czas mego buntu domowego 
    Wyniosłem się zostawiając cie samego, 
    Minęło 5 lat ty mnie rzadko widywałeś,
    Po czternastu latach się doczekałeś,
    Znów byliśmy razem lecz choroba cie dorwała,
    Twój czas nadszedł, słysząc głos tej, która do nieba Cie zabrała,
    Przepraszam za Wszystkie swe błędy i porażki, 
    Bo po wszystkim widzę swoje zaślepienie w siebie i zbędne fraszki,
    Liczę ze czekasz tam gdzieś już na mnie z kijem, 
    Czworonożny przyjacielu jeszcze razem świat Ty i ja podbiję... 
     

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności