„Bezrobotny z własnej woli”
Wzdłuż rzeki i pola, łąką przez mlecze,
pracy niby szukać leniwie się wlecze.
Ale wciąż wokoło posesji się porusza,
pójść nieco dalej wcale się nie zmusza.
Marzy, by być królem w krainie bogactwa,
odbierać honory przez rycerskie bractwa.
Marzy o wielkości, o szacunku, sławie,
o własnym zamku w szlacheckiej oprawie.
Widzi żonę – księżniczkę, siebie w złotej szacie,
mieszkając tymczasem w małej wiejskiej chacie.
Z rodzicami, braćmi i siostrami na kupie,
we wsi o nazwie „Zapomniane Zadupie”.
Idąc tak i marząc, nagle zgłodniał nieco,
a w tobołku z jadłem już mu pustki świecą.
Zjadł już w południe kanapkę ze smalcem,
którą mama dała, wygrażając palcem:
– Nie znajdziesz roboty – nie wracaj do domu!
Żarcie z nieba nie spada nigdzie i nikomu!
– Dalej już nie idę, starczy dziś już tego,
wracam do domku – luksusu mojego.
Jutro znów pójdę szukać tej roboty,
już od lat trzydziestu mam z nią te kłopoty.
Ale mama kanapkę jutro da na nowo
i znów pójdę szukać pracy honorowo.
Leszek Piotr Laskowski