Nagrzany jak chodząca apteka, leję się ze mnie wiadrami. Niby taki dorosły, a tęsknię za dawnymi problemami.
Dzikie spojrzenie, mózg nie obecny i w ogóle mało mówny.
Nie ma odwrotu bo już zaklęcie rzucone.
Odczuwam pokusę, wbijam się w wizje w dziwnym świetle i to było by na tyle.