Kraj to ludzie nie władza
Jak żyć w kraju, gdzie „równi” i „równiejsi”,
Gdzie gruby portfel sprawia, że jesteś najświętszy ze świętych.
Polityk rzuci ochłap naród klaszcze grzecznie,
Potem gdzieś znika… najlepiej na wiecznie!
Prawo niby ślepe, lecz zerka ukradkiem,
Tadzikowi mandat, a kumplowi stołek z sowitym dodatkiem.
Sprawy ciągną się latami, kurz siada na teczkach,
A zwykły czlowiek? Cóż… liczy drobne schowane w skarpetkach.
I co ja mogę, Tadzik zjadacz szary chleba ?
Krzyczeć pod sejmem? Czy żale pisać do nieba?
Może chociaż śmiać się, bo śmiech jeszcze darmowy,
Choć patrząc na newsy, czlowiek coraz mniej jest zdrowy.
Lecz wiesz co? Każdy system kiedyś się potyka,
I nawet największego cwaniaka, czasem bat spotyka.
Więc Agnieszko droga, rób uczciwie swoje, choć świat bywa krzywy!
To żaden luksus przecież, że człowiek chce być szczęśliwy.
A kiedy znów usłyszysz: „Polska wstaje z kolan!”,
Sprawdź tylko, czy sufit nie wisi niziutko nad nami.
Bo wstaje się dumnie, patriotyzm kończąc wielkimi guzami.
Lecz póki człowiek nie boi się patrzeć drugiemu w oczy . Póki prawda całkiem w bagno się nie stoczy.
Warto iść pod wiatr, chociaż droga uciążliwa.
Kraj to nie władza. Kraj to ludzie i ich siła.
Tadeusz KOCH