„Pogoń”
Przeszłość ciągle przyspieszała,
bo dogonić przyszłość chciała.
— Hej, przyszłości, stańże chwilę! —
przeszłość prosi bardzo mile.
Przyszłość w stresie się ogląda,
z lękiem na przeszłość spogląda.
Do prośby się nie przychyla,
jeszcze szybciej daje dyla.
— Nie robię ci tego w złości —
woła przyszłość do przeszłości.
— Bardziej twoja to jest wina,
bo doganiać mnie zaczynasz.
Mam cię bez przerwy za sobą,
uciekam ciągle przed tobą.
Od czasu świata stworzenia
nie dajesz mi chwil wytchnienia.
Śledzisz mnie, nie wiem dlaczego,
nie robię przecież nic złego!
Spokój mój ciągle odbierasz,
gonisz, do muru przypierasz!
Przeszłość słupem oniemiała,
gdy te skargi usłyszała.
Serce pękło jej na pół,
z dobrych chęci wpadła w dół.
Chciała przyszłości doradzać,
w łatwiejsze drogi wprowadzać.
Jako przeszłość — z doświadczeniem,
chetnie zająć się radzeniem.
Lecz przyszłość nie chciała wiedzieć,
co przeszłość chce jej powiedzieć.
Nie słuchając, dalej w pędy —
nie ma czasu na gawędy.
Teraźniejszość się przygląda,
pół wzrokiem na nie spogląda
— Jedna żyje wspomnieniami,
druga pędzi planningami.
A ja jestem między nimi,
minutami realnymi,
więc nigdy się nie spotkają,
bo w środku przecież mnie mają.
Leszek Piotr Laskowski