Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Znajdź zawartość

Wyświetlanie wyników dla tagów 'brzydki postęp.' .

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj przy użyciu nazwy użytkownika

Typ zawartości


Forum

  • Wiersze debiutanckie
    • Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
    • Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
  • Wiersze debiutanckie - inne
    • Fraszki i miniatury poetyckie
    • Haiku
    • Limeryki
    • Palindromy
    • Satyra
    • Poezja śpiewana
    • Zabawy
  • Proza
    • Proza - opowiadania i nie tylko
    • Warsztat dla prozy
  • Konkursy
    • Konkursy literackie
  • Fora dyskusyjne
    • Hydepark
    • Forum dyskusyjne - ogólne
    • Forum dyskusyjne o portalu
  • Różne

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które zawierają...


Data utworzenia

  • Od tej daty

    Do tej daty


Ostatnia aktualizacja

  • Od tej daty

    Do tej daty


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Od tej daty

    Do tej daty


Grupa podstawowa


Znaleziono 1 wynik

  1. „Czasy brzydną — brzydną ludzie” Zmieniają się epoki — a z nimi ludzkie twarze. Rozum rozpycha horyzonty, lecz serca czyni uboższymi. Świat rośnie w nieskończoność, a człowiek maleje po cichu wśród szklanych wygód, z emocjami zimniejszymi. Dawniej próg domu nie znał samotności. Wieczory pachniały rozmową i śmiechem zadowolenia. Schodzili się przez ogrody i pola ludzie, by siadać razem przy zachodzie słońca z prostą godnością istnienia. Miłość miała cierpliwość listów, a tęsknota — zapach atramentu. Rodziny trwały przy sobie mimo rozłąki — każdy był hardy. Słowa ważyło sumienie, a prawda nie potrzebowała maski. Mniej było pychy, mniej jadowitej pogardy. Choć chleba bywało mniej — więcej było człowieka w człowieku. Ubożsi w złoto, bogatsi w spojrzenia pełne miłości, wierniejsi byli sobie, i uczciwsi wobec świata. Dziś mierzy się wartość ciężarem monet i próżności. Człowiek patrzy w siebie, klęka przed blaskiem pieniądza jak przed nowym bóstwem — bez twarzy i miłosierdzia. Chciwość włada światem, prowadząc ku przepaściom. Coraz głośniej się szczujemy, jakby brat przestał być bratem. Narody, domy i rodziny — podzielone gniewem i pychą. I tylko lęk pozostaje, cichy towarzysz codzienności, pytający szeptem: jak nisko zdołamy jeszcze upaść? Poprawiamy życie innym, a żyjemy we własnej niepewności. A jednak — w dłoniach człowieka wciąż tli się iskra dobra. Jedno słowo może ocalić, jeden gest — rozświetlić ciemność, jedna wyciągnięta ręka przywrócić sens istnieniu. Umieć przyznać innym rację, by zrozumieć własną pewność. Nieść światło zamiast pogardy, budować zamiast ranić. Uczyć możnych pokory, mądrze wybierać ludzi, którym powierzamy jutro — bo serce jednego człowieka może ponieść serca milionów — i nowy porządek wzbudzić. Leszek Piotr Laskowski
×
×
  • Dodaj nową pozycję...