„Błękitne ptaki czerwieni”
I znowuż frunę jak ten ptak,
— błękitne ptaki czerwieni!
Z mojego umysłu prawrak
kolorem świateł się mieni.
Ptaki słońca, ptaki ziemi,
z biało-zamglonych, wąskich przejść,
wiodą nad drgami wszemi
korytarzem bez żadnych wejść.
Czas przychodzi, czas przechodzi,
dziś jest, a jutro go nie ma.
Zawsze ten koniec nadchodzi,
czy potrzeba, czy nie trzeba.
Opłakać i pożałować,
westchnienia myśli wspomnieniem,
w czoło można pocałować
pożegnanie z ukojeniem.
Lot kończy się wraz z ptakami,
lądujesz i ty tym razem,
wyruszasz dalej szlakami,
malowanym twym obrazem.
Obrazem, który gdzieś utknął,
nie wiedzieć jak i dlaczego.
Błękitno-czerwone płótno
rozważań siebie samego.
Błękitne ptaki czerwieni
zawrócą, zabiorą ciebie.
Twój los ci się tak odmieni,
gdy wezmą cię tam — do siebie.
Leszek Piotr Laskowski