„Tam i tu”
Kiedyś z pewnością nadejdzie ten mój dzień,
nikt go już za nic nie powstrzyma.
Kiedy moje „ja” zamieni się w cień,
a dusza moja będzie go wstrzymywać.
Trzymać i puszczać — niechętnie, powoli,
żałobie miejsca płaczem ustępując.
I gdy moje ego z siebie się uwolni,
to pójdę za nią tam, gdzie jej oczekują.
Dochodzę, ale jakbym nie miał siebie,
i czuję, że w sobie jestem, nie wchodząc.
Nie widzę słońca ani gwiazd — ale wiem,
że nie smutno mi pod mej duszy wodzą.
Trochę szaro i ponuro, nieznano.
Przyzwyczaić się będzie trzeba — to początki.
Bez słów jakieś rozkazy wydano,
choć to koniec, rodzinne czuję się wątki.
Byłem tu już kiedyś — pierwsze myślenia,
jednak jakoś cudem do życia wróciłem.
Wpuszczony chyba tak, dla zwiedzenia,
chwilę tylko, parę sekund przebyłem.
Tu trafia się na zawsze! — niektórzy snują,
bo w miejsce to wchodzi się tylko raz.
Ludzie wejść tu boją się, panikują,
te wymiary zna tak niewielu z nas.
Niewielką różnicę w nich zauważasz,
kiedy strach kończy rozpacze i żałości.
I nie dziwisz się już, i nie rozważasz
o dwóch tych światach — na dziś i na wieczności.
Leszek Piotr Laskowski