Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ivette_

Użytkownicy
  • Postów

    36
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

    nigdy

Treść opublikowana przez Ivette_

  1. cieszę się dzisiaj z ciała co zahacza o bruk siedzę u wyjścia tam gdzie za wysoko okna przyczajone na obłoki i zaczyna się wędrowanie po nitce głodnej ciemności to już dwie stopy dwie noce jeden poranek usta dwie wargi i statek powietrzny to my w cieniu który jest smutkiem tego miasta będziemy razem samotnie ja stopy ja usta skradać na ziemię aż wzejdzie słońce i wysuszy jedno serce jedną krew
  2. za ostatnie grosze kupuję sobie zasięg ogólnopolski ogłoszenie drobne: "kobieta pokocha" telefony dzwonią duszno ciasno wychodzę na targowisku bezzębnych nie sprzedają markowej czułości tu tylko wieczorem plącze zadymione milczenie od przerw na papierosa robi się niedobrze oddycham nie poruszając ustami wychodzę
  3. przynosisz z sobą zaklęcie w szklanej kuli tęsknoty rozrywają jedna za drugą każdą z białych planet na przeciwległej orbicie odłamki jeszcze parzą i rozkoszą taki jest upał i papieros rozpływa w zimnym dotyku usta między pierwszym a ostatnim między pościelą a sufitem milczysz okna wychodzą na stopy i kostki pląsają dłonie i brzuch nieśmiało oddycha broda przekłuwa przestrzeń między tobą a mną świeci pogubieniem to siódmy sandał a ciągle stoisz na ziemi
  4. @zamiatacz_ulic Dziękuję, że mnie tu odwiedziłeś :)
  5. @Zjajami_Baba Dziękuję, że tu zajrzałaś :)
  6. @zamiatacz_ulic Oczywiście!
  7. @zamiatacz_ulic Niesamowite, a jednak prawdziwe :)
  8. w cywilizacji maków mało jest miejsca na symetryczne linie ust górna warga wodzi na pokuszenie wymyka się słowo i ginie na stoku czerwonym jak nienawiść wymykasz mi się z dłoni ty śliski zabłocony jeszcze po pas w oceanie staniczkowej czułości rozkładam się od roku najmniejszym paznokciem czekam na najgorsze
  9. najpierw był poranek o którym wiem trochę że marzł na piętach czarna butelka na stole ja w niej zamknięta fermentuję lekko przetrawiona odbijam od szkła zawracam to chyba mój pierwszy raz a wcale nie smakuję nową kobietą zaczynam się i kończę na stole chwieję się przewracam
  10. @Marek_Dziekan Dziękuję, że wpadłeś :)
  11. @cezary_dacyszyn Tak jest super :) Dziękuję!
  12. @agnieszka_kiedyś_wawrzyniak Agnieszko, dziękuję, chaos i kompletny brak logiki to właśnie ja ;)
  13. odnajduję ciebie gdzie puste kieliszki jak chleb trącą powszednim głodem usta zasysam na piersi karmię Ewę kobietą zlepioną z krwi i żeber szkło błogosławi porankom przetartym wieczorom na podłodze w kałuży krwi nie znajduje ujścia odpływa falami na raz zachłystuję się sytym obliczem na dwa wyobrażam że tonę
  14. @cezary_dacyszyn Cezary, Tobie dziękuję również za powtórne odwiedziny :)
  15. @Mariusz_Sukmanowski Dziękuję Ci bardzo :)
  16. Dziękuję Wam za wszystkie opinie :)
  17. mam na sobie czerwoną sukienkę i kołyszę lilie do snu lewa dłoń modli się cicho prawa po omacku przebiera palcami wszystko co złe zaczyna się od paznokci białe płatki drażnią czarne amen niecierpliwie zagryzam nadgarstki potem rozbieram się po ciemku
  18. kobieto nie oglądaj się za siebie ulice nie dbają o bose stopy nie błogosławią najmniejszym palcom nie rozpieszczą czarnych strupów ogląda się za siebie gorzkimi ślepiami dosięga dłoni które napiszą list do wygnanej
  19. @agnieszka_kiedyś_wawrzyniak Dziękuję za komentarz :) Niestety, nie mogę usunąć "leżenia na podłodze", bo wtedy ten wiersz straciłby dla mnie sens :)
  20. od zupełnej ciszy dzielą nas wskazówki zegarów tykanie się dłoni obcowanie przyglądam się tobie kiedy idziesz spać i kiedy jest już po wszystkim wtedy jest sucho tak jak w ustach przeżutych w bramie na Smutnej
  21. @Mariusz_Sukmanowski Dziękuję za wskazówki :)
  22. ja - geometryczna średnia nocnego rachunku w nogach łóżka na kolanach piszę testament chodnikowe dzieje pijacki bełkot rozczłonkowany na drobne ja- standardowo odchylona od nierówności sufitu bezradnie rozkładam brudne nogi leżę na podłodze
  23. Dziękuję, dobrze było się ich pozbyć :)
  24. kolejny świt na odwrocie prześcieradła to tu mnie znalazłeś na szarej fotografii bez twarzy leżę naga przebieram nóżkami nikt mnie nie dotyka
  25. jeszcze nie spadł pierwszy śnieg a już dłońmi dosięgam promieni mętne kałuże usypiają bose stopy tak marznę ale nie krzyczę Twojego imienia po nogach spływa mi Anna ta od pudrowania noska chociaż nie znam jej wcale nie wiem skąd się wzięła między moimi nogami teraz siedzimy tu razem czekamy na nocny tramwaj rozgrzewamy ramiona brzuch i nadgarstki wszystko od niechcenia z moją Anną ta zawsze wie co robi więc wycinamy nasze kobiety ze skóry oblizując chciwie wargi
×
×
  • Dodaj nową pozycję...