pozamykam okna drzwi
zamknę horyzont
zawrócę rzekę
trudnych chwil
bo nie chcę widzieć jak
człowiek człowiekowi
pluję w twarz
śmiejąc się
pozamykam okna drzwi
przytulę smutek i łzy
wędrujące po suficie
będę szukał prawd
prawd które oddaliły się
tylko dlatego że ktoś
bał się ich nie widział
sensu w nich