
Pajda
Użytkownicy-
Postów
28 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
nigdy
Treść opublikowana przez Pajda
-
archaiczna proza życia
Pajda odpowiedział(a) na Pajda utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
codziennie wdech i wydech jedzenie i picie i gwoli przypomnienia wydalanie codziennie nieliryczne pranie sprzątanie gotowanie codziennie pośpiech zmęczenie tudzież przekleństwa codzienne szarość wolnieje i troska o spokojny sen -
Ciemność... niewielka smuga światła oświetlała jej twarz. Biała kobieta o czarnych oczach przymknęła powieki.. Smukłymi palcami poprawiła fałdy sukni. Jej nozdrza szeroko otwierały się wraz z nabieranym powietrzem. Jej piersi unosiły się w przyśpieszonym rytmie nadchodzącej z ciemności muzyki. Jej myśli jak flamenco - drapieżne i namiętne... Przepojone emocjonującą rządzą władzy. W dali odgłos tupotu małych stóp. Ona - tańczyła z uniesioną głową i rozrzuconymi włosami na nagich ramionach...
-
no nie do końca, aczkolwiek miałam na myśli uczucie którego nie da się zatrzymać i które narasta.
-
Położyłam dłoń na Twoim ramieniu Czuję jak drżysz Niepohamowane uczucie lęku palcem przesuwam po Twojej szyi zakreślam łuk w kąciku ust dawna kokieteria odeszła w zapomnienie oddechem moim pieszczę Twoje włosy zamykam oczy wspomnieniami jak pocałunkami szastam serce me przyśpiesza goni jakby chciało złapać choć na chwilę miłość co odeszła kropla za kroplą morze zamienione w ból i rozpacz otarłam się o śmierć położyłam dłoń by powiedzieć żegnaj
-
codziennie odmieniam przez przypadki Ciebie koniuguję Siebie umieszczając w różnych czasach Nas
-
Białe i czarne klawisze fortepianu. Bezczynnie czekają, aż ktoś zechce nimi grać. Położyłam palce, nastroiłam ciało, gram melodię . Białe i czarne, okryte kurzem, spragnione dotyku.
-
rzuciłam na stół torebkę jak kamień w wodę sunęła chwilę po blacie a potem wysypały się z niej moje skarby brązowa szminka przyzwyczajeń czarna kredka kłamstw perfumy namiętności broszka obowiązków szpulka nici agrafka lustereczko - wszystko po to aby zatuszować ból jak artysta w mej torebce skrywam prawdę wyrzuconą jak kamień w wodę
-
wyrwane kartki z pamiętnika podarte na strzępy wypłowiałe fotografie pogoń za sukcesem zbrodni doskonałej bestialsko zamordowanej miłości rozrzucone pocałunki kałuże wylanych łez splamiony honor i cnota nie pomoże milczenie okrzyk wnieść trzeba podnieść pięści do walki poskładać wyrwane kartki z pamiętnika posklejać podarte fotografie
-
Sam wiesz najlepiej czy akurat....ludobójcą.A że smiercionośnym gestem w mym odczuciu jest to juz "wina"doświadczeń o ile można tu mówić o winie:)I zależy jakie wino:):)
-
hahaha........oh Wy.....do kompasów to jeszcze nam daleko:)
-
chyba masz racje....Dzięki
-
banalnie proste słowa gardłowy krzyk zdrady nie ja nie ty nie my banalnie pusta nieobecność myśli słów marzeń banalnie prosty śmiercionośny gest pocałunek
-
Biegłam bez tchu w piersiach pod stopami ciągle piętrzyły się przeszkody śnieg opadał mi na twarz gałęzie skrzypiały pod butami Biegłam wyciągnięte ręce do czegoś za czymś po omacku szukały Biegłam jak opętana w Twoją stronę
-
zatrzymane w kadrze ujęcie najśmielsza i najokazalsza z możliwych poza oto Ona nie wypowiadając słów przemawia niemym pragnieniem czarno-białe zdjęcie zarumienione policzki oto Ona enigmatyczna kobieta z krainy tysiąca jezior
-
pieszczotą nocy otulam swe zmęczone ciało głębokie ponętne zmarszczki przyozdabiają me oczy permanentny makijaż lat
-
Wzięłam do ręki wachlarz usiadłam na starym kamieniu odchyliłam głowę w stronę słońca Zamknęłam powieki napawając się doznaniem rozkoszy ciepła Kosmyki włosów gdzieś na wietrze szukały drogi powrotu na swoje miejsce Jak nastroszona biedronka czekałam na odpowiedni moment do lotu Stałam się dojrzałą kobieta wokół oczu siateczka delikatnych zmarszczek Uniosę się i poszybuję ku wyżynom
-
Dzięki za spostrzeżenie!! Rozważę tę propozycje... Każdy z nas odbiera słowo indywidualnie i ma prawo do odczuć . Cieszę się, że coś w tym moim pisaniu Cię " dotknęło".Pozdrawiam
-
pocznij się we mnie poezjo pragnę czuć Cie w sobie jak rozwijasz się kształtujesz rośniesz... chcę cię dotykać opuszkami palców pieścić.. obejmować... prowadzić... poezjo niemowlę pierś ssące bólu niepewności nadziei miłości przyjdź na świat córo mego łona moje lustrzane odbicie
-
płomień snuta intryga jak płachta na byka znikomą nadzieją odkrycie wszech czasów ogień tlący się melancholią
-
plugawe słowa zawiązane w supeł symulują oddech
-
założę maskę jak Frida zatańczę tango skąpo ubrana ponętnym wzrokiem czasu skruszę żelazne więzi ja niczym bogini boso po rosie historii tańcząc namaluję obraz pędzlem cierpienia
-
szukam zagubionych znaków interpunkcji mego życia nie znajduję wśród gwaru drzew obdartych z korzeni przeszłości szukam bo chce się zatrzymać pod konarami wspomnień wypaczonych z rzeczywistości szukam po omacku.... z zamkniętymi oczyma
-
Nie mając nic tak wiele posiadam wyalienowanych marzeń Nieogarnionych w treści wyobcowanych prowizorycznie prostych Dementując prawdę przełykającą rutynę ubóstwo roztrwaniam
-
Dzięki za komentarz:) Mówiąc szczerze to dopiero zaczynam poznawać smak poezji...i nie zawsze wychodzi coś zamierzonego świadomie:):)
-
na zboczu kłamstwa krwawiące niebo pieszczotą deszczu