Blask rosy na obliczu babiego lata
Czerwony smutek jesiennej buczyny
Słońce łagodne jesienny przyjaciel
Krokus gładzony ciepłem powrotu
Biel odchodząca przez zieleń wygnana
Wspomina stopy zlodowaciałe
Płacze potokiem do morza
Zapach deszcz na rozgrzanej drodze
Pozwala oddychać strudzonej wierzbie
Wiśnia w konarach już w słodycz obfita
Skąpana w rosie na usta twe czeka
Skrzącym diamentem już potok okryty
Otulone sosny w futro puszyste
Wielbią je iskry wieczorem białym
Już cisza