Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

arwena

Użytkownicy
  • Postów

    25
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

    nigdy

Treść opublikowana przez arwena

  1. gdy znów znajdę się między wersami twoich myśli zasłonią mi przeszłość rozpostarte skrzydła wskażą drogę w lawinie znaczeń spojrzeń bez znaczenia dłonie zajęte wędrówką nie pomylą kierunku w ciszy naszych wspomnień każde potknięcie doda siły by wstać i otrząsnąć się z kurzu gdy znów znajdę się między wersami twoich myśli
  2. księżniczka spod ściany już nie stoi nie istnieje tylko ważki są symbolem nieśmiertelności a ona cóż jak każda inna się znudziła a niezapominajki przekwitają
  3. bezpodstawne podejrzenie że miau znaczy kocham dodaje odwagi uwierzyłam już dawno tylko czasem nie odbierasz telefonów a ja niegroźnie zatapiam myśli w możliwościach
  4. zrzucasz liście drzew bez opamiętania czegoś szukasz ciepła w jej zimnych oczach nie chcesz niczego szumisz po prostu liście strącasz jesień zament w sercach siejesz skraplasz się mimo wszystko kim jesteś
  5. kreślone szczęściem chwile ubierasz w słowa zabrane codzienności literka po literce odnajdujesz sens w milczeniu spojrzeń dotykasz przecinków kropek wykrzykników nie krzyczysz wiesz że tak jest dobrze
  6. nienauczona radości dzielić się nią nie potrafi zbyt banalne się być wydaje szczęście jest bez metafor wtargnęło niespodziewanie oswaja powoli uśmiech by nie uciekł jak dzikie zwierzątko
  7. wystarczyło sprawić że chcesz wracać zaskoczona uśmiechem przyklejonym na dłużej znów śpię spokojnie bo pilnujesz moich snów czasem zdarza mi się płakać ale ze wzruszenia gdy całujesz mnie na dobranoc
  8. jego wielkie oczy śmiejące się w twarz wypominają brak zaufania nie wiadomo do kogo bezpodstawne żółte sny niszczą mi spokój zbieram siły by rozsądnie ocenić sytuację nie lubię ich bo są kobietami
  9. poza łóżkiem gdy twój zapach miesza się ze światem nie jest mi dobrze zabierasz ciepło wychodzisz walczyć z wiatrakami znów wrócisz chłodny okryję cię sercem dotykać szeptem będę aż znajdę ci niebo
  10. anormalnie po co róże pocałunki słodkie słowa z pustym wnętrzem nie daj siebie zniszczyć światu co nic nie wie o świetlikach ważkach kotach nie umierasz gdy odchodzisz w czyimś sercu pozostajesz a twój uśmiech rodzi nowy walcz z uporem kiedy wierzysz kochaj bez ale
  11. konwalie i róże mieszają się we mnie zakwitam kiedy całujesz nie krzyczę na ciebie nie umiem kochaj za to że jestem
  12. znów ten lęk że odejdziesz bez poranków zostanę jak jeż nocą biegnie ulicą zniewolony własnymi kolcami tak ja też tup - tup cichutko skradam się by wejść do środka
  13. cieszę się z małych rzeczy lubię zielony czerwony i czarny dotyk z dreszczykiem i twoje "miau" nie jestem bezbarwna bezbronna może z nutką naiwności i czerwonym długopisem do wierszy
  14. świat nie jest piękny dopiero teraz odkryłam dołeczek na twoim policzku /kochany/ zamknęłam się i zrobiłam nam krzywdę widziałam to w twoim spojrzeniu /miłość?/ teraz daję Ci spokój pozbieraj się ja też muszę świat poprawimy razem
  15. świat nie jest piękny dopiero teraz odkryłam dołeczek na twoim policzku /kochany/ zamknęłam się i zrobiłam nam krzywdę widziałam to w twoim spojrzeniu /miłość?/ teraz daję Ci spokój pozbieraj się ja też muszę świat poprawimy razem *zaczęłam nowy rozdział w swoim zeszycie z wierszami... chcę wrócić i spróbować jeszcze raz...
  16. długo cię nie było dalej wyważasz otwarte drzwi głupia obudź się i idź zrywać stokrotki zapomnij się i bądź sobą wyj do księżyca
  17. w muzycznych orgazmach zamykam skryte pragnienie istnienia po prostu wybaczam ci brak klucza czekam rozdarta banalnym "być albo nie być"
  18. nieporadnie sklejam resztki sił w gruzach szczęścia szukam ciebie dla siebie chcę tylko być po coś dla kogoś nieporadnie zamykam w słowach strach
  19. ciepłym dotykiem powoli głaszcze delikatnie szeleści szepcze do ucha bezwstydnie zatapia się we włosach coraz głębiej przeszywa tchnieniem niewidzialnym coraz bardziej rozebrać próbuje i przytula tak czule jak... gdyby mnie kochał
  20. przeglądam się kolejny raz w sobie wynajduję powody dla których tak po prostu nie wyszło w każdym milimetrze kilogramie je widzę patrzą na mnie tak rozumnie jakby wiedziały
  21. anioły też umierają świat potrafi zabić nawet nieśmiertelność brakiem nadziei wplata rozpacz w warkocz życia
  22. dotyk ulotny skrapla się na ciepłym policzku tak czule całują płatki śniegu i czysto niewinnie umierają
  23. otulona woalem wieczoru wilgotnieję marznę marząc mgły to nie ramiona twoje imię wypowiadam w myślach gubię się dookoła biało nie ma nic chcę zniknąć mgłą być i przytulać cię wieczorem
  24. oporne do granic smutne nuty błagają o szczyptę tej co wzlecieć do gwiazd pozwala i oddech wydziera z ust napełniając rozkoszą po brzegi istnienia by potem w ruinę obrócić romantycznie pozbawić sensu zostawić by mchem obrosły jak stary dąb co na polanie samotnie stoi pochylony
×
×
  • Dodaj nową pozycję...