Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Elena Most

Użytkownicy
  • Postów

    1
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

    nigdy

Treść opublikowana przez Elena Most

  1. 1. Bankrut Bez zobowiązań żyje sobie wolny pod słońcem Chłopak ostatniej szansy, co na decyzje ma czas Kiedyś kredyt zaufania zrówna się z końcem Ona powie nie On poczuje wartość – on nagle chce Nawet uderzy w miłości nutę Lecz jak budować życie z bankrutem 2. Rzucać perły przed wieprze Ja już nie wiem, co jest lepsze Czy traktować zgodnie z naturą, zachowaniem Czy może zobaczyć człowieka i z poszanowaniem Rzucać perły przed wieprze Ależ mości panowie i panie Każdy tak w głębi przyzna Że bycie wieprzem, to nie pierwszyzna Tylko zamknięta w ścianach alkowy Szanowny obywatel i gbur do połowy I każdy w duchu marzy By nikt nie zobaczył tej gorszej twarzy Więc jeśli może czasem wieprz perły dostanie Może w nim się obudzi szlachetniejsza natura Wyprostuje się postura i w przypływie szlachetności Zajmie się dobrym życiem, nie oddając się gnuśności 3. Druga strona piękna Chowa swoje piękno Kwiat bez ochrony Pod pokrywą miernoty Pije światło słońca spragniony Jak zwykły chwast okaz brzydoty Zbyt wielu chciałoby go dla siebie Pozbawiając wolności istnienia Istnieć na sposób kwiatu To jego zwyczajne pragnienia Kwiat chce dawać cień w upalne dni Istotom mniejszym z postury Doświadczać spełnienia, o którym każdy śni Ze słońcem słowikiem dzielić się darami natury Chowa swoje piękno kwiat bez ochrony Piękno dla kwiatu niesie zagrożenia Posiadacze chcieliby go zabrać w swoje strony Kwiat nie chce być piękną główką Która przydaje blasku klapie marynarki 4. Jesień Mały chłopiec ściga się z cieniem Po alejce opadłych liści Duży cień z nieznanym imieniem Niby razem a jednak cień jakoś zawsze na przedzie Jego zwycięstwo się ziści Mały chłopiec jeszcze nie poznał Praw fizyki kątów padania odbicia Lecz wracając on będzie pierwszy Jak wygrywać nauczy się z życia Biegnie podskakuje śmieje się perliście Starsi ludzie półgębkiem wielkim szumem liście Towarzyszą radości - jak fontanna tryska Z promiennej chłopięcej twarzy Stare zesztywniałe serce się ściska Mięknie, a twarz się rozmarzy A słońce złotem jesieni maluje drzewa w alejce 5 Smutne twarze naszych dzieci świat stanął na głowie ktoś zanim zaprzeczy niech spojrzy w smutne oczy naszych dzieci naszych nie moich i twoich lecz naszych dzieci na podwórkach z kluczem na szyi już dorosłe sześcioletnie mamy wycierające noski trzyletniej siostrzyczce wieje wiatr kurtka rozpięta czasem zamiast kurtki cienki sweter sześcioletnia mama nie rozumie prognozy pogody małe dwulatki smutne w przedszkolu przyklejające się do pani - nie mas ceciej lęki? pani zabrakło rąk do przytulania smutne twarze smutne oczy odbijają smutek zatroskanie rodziców czasem strach który wewnątrz kotłuje wybucha krzykiem - nie przeszkadzaj jestem zmęczony - bądź cicho człowiek ma prawo być zmęczony po nastu godzinach pracy z dnia na dzień po dojazdach daleko po wyprawach za chlebem świat się otworzył – nie ma granic tylko dzieci smutnie czekają na matkę na ojca który gdzieś tam daleko zarabia pieniądze dzieci nie nasze co zasmarkany smyk obchodzi dyrektora zakładów, który zwalnia zegar odmierzy czas i ten wielki dyrektor nie naszych dzieci będzie smutnie wycierał ławki w cherlawych parkach których nie będzie rozświetlał radosny śmiech i tylko obce twarze obce ręce ludzi gdzieś z krańca biedy będą zimno podpierać starość zimno, bo ich dzieci smutnie wypatrują oczy gdzieś za dziesiątą granicą i tylko tłumy szacownych obywateli którym udało się w życiu pracować będą zdziwione dlaczego obcinacie emerytury to nie nasze dzieci w smutnych twarzach odbijają troski rodziców
×
×
  • Dodaj nową pozycję...