Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Hector Cavalcanti

Użytkownicy
  • Postów

    20
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

    nigdy

Treść opublikowana przez Hector Cavalcanti

  1. W dzieciństwie po czystych zeszytach bazgrałem baźgry. Wciąż pytałem (retorycznie) mamy: "Niebzydkie mamusiu?" ("Przepiękne, pisz dalej") Później rysowałem sobie po tych w linię "i bazie i habzie i w ogóle szlaczki!" - - pierwsze wyliczenie. Pierwszy rym na siłę. A dziś za to piszę w kratce samniesobie łagry. "I cholera! język literacki, poetyckie środki wychodzą mi bokiem!" "Ekhem... i młodzieży: myślę, że w tym życiu ponownie na starość przepiszę na kartki baźgry." Tyle, że już do brudnych zeszytów.
  2. Z pewnością do Pantum wiersz ten technicznie nie dorasta, ale zamieszczam go ponieważ jest najbardziej osobistym z moich utworów lingwistycznych i ma dość ciekawą treść, omawia bowiem pewien aspekt zjawiska znanego jako zemsta. Pozdrawiam.
  3. ----------------------------------------------- Nadal naturalnym wrogiem człowieka jest dziewica, a wrogiem dziewicy nadal jest smok/smoczyca. Wrogiem za to smoków wciąż jest św. Jerzy. Wrogiem jeży natomiast jest człowiek (bo rozjeżdża je żwawo na drogach). ----------------------------------------------- Kurtyna odsłania wczorajsze obrazy wiszące na ścianach. Aż do dziś w przyrodzie naturalnym wrogiem słonia pozostaje pamięć. A pamięci nie da się zasłonić. Wspomnienia zbyt łatwo nie chodzą w zasłonienie i sprawiają, że się słoń zniża do poziomu człowieka. Że to słoń słoniowi człowiekiem. Pejzażyk z safari: czerwone za czarnym słoniem słońca światło. Świszczą święte trąby jerychońskie... ... i tak - poszło o kobietę, dla której mógłbym przejść na czerwonym świetle.
  4. Wiem, że trudne. Sam się gubię tutaj trochę w hardkorze swojego lingwizmu i wieloznaczności słów (krzyże, obrazy itd.). Ale mimo wszystko wrzucam. ;) Ciekawe jak ocenicie. Pozdrawiam.
  5. "Pusty jak bazylika nocą"... nocą... nocą. Pana nie bolą Krzyże (krzyżowe sklepienia bocznych naw - kościec żeber), choć tak wielu bolą. Kościół kości nie boli. I nawet od święta Pana nie bolą krzyże, krzyżowe sklepienia i też nie jest Pan jeszcze polichromy, zatem kościół kości nie boli. I nawet od święta widzę jak Pan przyjmuje najświętszy profament. I też nie jest Pan jeszcze polichromy zatem skoro wytrwale znosi najbrzydsze obrazy. Widzę jak Pan przyjmuje najświętszy profament, a to już znak, że Panu strasznie ciąży każdy skoro wytrwale znosi najbrzydsze obrazy bocznych naw (kościec żeber), choć tak wielu bolą. A to już znak, że Panu strasznie ciąży każdy "pusty jak bazylika nocą"... nocą... nocą...
  6. Zamieściłem ten wiersz pomimo tego, że wczoraj otrzymywałem jeszcze komentarze pod innym, a nie słynę raczej z szybkiego pisania. Usprawiedliwię to nocnym "strzałem weny", jedną metaforą, od której zaczęło się wszystko. Niemniej jednak zwracam uwagę, że jest to utwór zgoła odmienny od poprzednich - mniej lingwistyczny. B. ważnym elementem formalnym jest wizualność i tu akurat czerpie "pełnymi garściami" z lingwizmu, niemniej jednak nie ma tu trudnych do rozszyfrowania neologizmów. Zabawa słowna opiera się w zasadzie na zabawie sensem prawnych sformułowań. Ciekaw jestem odbioru. Pozdrawiam.
  7. Z konstytucji RP (kwiecień 1997): "Wymiar sprawiedliwości [...] sprawują Sąd Najwyższy, sądy powszechne, sądy administracyjne oraz sądy wojskowe" ... i sądy ostateczne. & 1. Fryzura to jest grzywna - pół stawki miesięcznej. & 2. Młodszy brat to czas, który nie może być krótszy & 3. niż 10 lat, a starszy - 20 (lub więcej). & 4. Drzwi baptysterium Florencji to ponad 6 wieków & 5. (w zawiasach), gdy Księżyc to prawie 4,6 & 6. miliardów (w zawieszeniu). Przy tym Wszechświat to jest & 7. dożywocie, a człowiek tylko kara śmierci.
  8. Almare: Bardzo się cieszę - nie dlatego, że ktoś docenia tylko dlatego, że ktoś potrafi to zrozumieć. :) Czyli jednak nie jadę aż tak daleko z tymi neologizmami, bo to najważniejsze dla poety lingwistycznego - nie przesadzać w odległości skojarzeń. Pozdrawiam.
  9. Jan Rodak: Jedno pytanie. Czytałeś może mój wiersz konkursowy - Lovebirynt? Pozdrawiam.
  10. Upał jak gdyby niebombowce zrzucały w dół upalm i wiatr nie walił w tynki (kamienic na placu). Jest za to duszno... parno. W istocie - par mnóstwo. Wprost kocioł pod kościołem od par zakochańców przytulonych, wtulonych, na śmierć zatulonych, w uścisku, w ścisku, w tańcu - tak bym to opisał jak szepczą sobie ciepło o... "duszności"... "mdłości"... A w tle? W nakości - na kościele (w tym szkopuł) - pięć kopuł. Kopuły kopulują.
  11. Nie jestem z tego wiersza jakoś super dumny czy zadowolony (choć też nie biorę go za swój najsłabszy), dlatego wrzucam go na warsztat. Może dostanę tu jakieś ciekawe sugestie co do zmiany jego formy. Z góry dziękuję. Pozdrawiam.
  12. -czność, ciemność, ciemność, ciemność, ciemność. Na trumnie wieko, przed wiekiem potop człowieków w czerni co opowiedzą o czynach, bitwach. Położą złotą buławę. Potem: kir, pogrzeb, wiecznoc i ciemność, ciemność, ciemność, ciemność. Zamknęli wieko. Pod wiekiem? Żono, więc tobie także zrobili portret? A potem mdlitwa, żłobnicy - po co? Plebaniak dał chrzest, dał też ślub, więc co? Da dogrzeb. Da też ciemność, ciemność. Trumienka, wieko. Na wieku - zgrozo! łupatą łupie dla łupów zło-dziej, a potem bierze buławę zło-tą, w mig znika z łupem, a więc: sznur, odgrzeb i ciemność, ciemność, ciemność, ciemność. Trumienka, wieczko. Głos wieków wysoko. Rozmawia z drugim: - Hetman na pewno. - Ciekawe czy wie, że już nikogo nie obchodzi? - Nie. - odpowie ledwo, a tu ciemność, ciemność, ciemność. Wie-
  13. No dobry wiersz Robert. Z pewnością lepszy niż poprzednie. Sam tytuł osobiście kojarzy mi się ze Stachurą. To zdaje się, że z niego jest taki wspaniał cytat: "im więcej ludzi tym mniej człowieka". Nawiązanie do Czechowicza - jak wiesz - ja łapię idealnie. Powtórzenia są dobre, a propozycję Kasi bym rozważył. Mnie osobiście trudno się zdecydować jak jest lepiej. Tak jak jest teraz tekst jest przejrzysty, ale w wersji zaproponowanej przez Kasię bardziej... zaskakujący? Podoba mi się gra słowna (jak każda poprawna): "igły które przekłuwają uwagę". Belki w zranionych oczach - też fajny motyw. Zapachy "piżma" jeśli dobrze orientuję się w języku polskim. Za to pointa bardzo fajna - zharmonizowana, niby spokojna, niby do przewidzenia ale zaskakująca przez wyważoną intertekstualność. Ogólnie na plus. Oczywiście moje uwagi co do strofizacji i ogólnej kompozycji znasz - chociaż tutaj kompozycję bardzo ładnie wyważyłeś. :) Pozdrawiam. ;)
  14. Ja chciałem tylko zauważyć, że osobiście dla mnie ok. 50 stron napisania prozy (także piszę, czasem myślę, że może nawet lepiej?) to jest tyle czasu ile potrzebuję na jeden wiersz. Samo stworzenie wiersza to jakieś trzy godziny dla mnie, do pięciu jak są wyraźne problemy z rytmem czy coś. Szlif potem to jakieś ledwie pół godziny. Ale przed tym całym procesem potrafię dwa dni myśleć nad tym "jak ten wiersz ułożyć" żeby jaknajoryginalniej i jaknajciekawiej zakomunikować się z odbiorcą. Proza poetycka to dla mnie środek dość dziwny ale odsyłam do niej kreatywnych - jeszcze niewykorzystany w pełni, jeszcze niewyczerpany do końca, a to jest w dzisiejszych czasach w cenie. Jakby ktoś miał kłopoty z definicją - "Gloria Victis" Orzeszkowej to cała nowela spisana prozą poetycką. I osobiście jestem zdania, że na wszystkich portalach poetyckich jest około trzech osób, które tak naprawdę potrafią ocenić poezję. Chyba wszystkie trzy z tych, które mam na myśli, nie piszą wcale. Krytyka rządzi się jeszcze innymi prawami niż pisanie bo przede wszystkim musi dążyć do maksymalnego obiektywizmu i chłodnego spojrzenia. To już nie jest "podoba mi się" tylko... "podoba mi się", ok - ale dlaczego? Pozdrawiam.
  15. Odrobinę może nachodzić mi na pracę. :\ Ale postaram się przybyć - jakby co z drobnym opóźnieniem. Pozdrawiam.
  16. No niestety, Harris nigdy nie będzie odpowiednikiem Młodopolskiej Jamy Michalika. Zbyt są """kulturalni""" (w potrójnym cudzysłowie), żeby gościć artystyczną bohemę. I ta ich klientela... Dość anglojęzyczna jak na "elytę" polskiej inteligencji. Niemniej jednak sam wieczorek zorganizowany był na bardzo wysokim poziomie. Fakt końcowego rozprężenia - dla mnie osobiście dość przyjemny po takiej ilości poważnych tekstów. Ale cóż... de gustibus... czekam z niecierpliwością na kolejne spotkanie. Na tym poznałem wielu wspaniałych ludzi. Jest po co ruszać się do centrum. Pozdrawiam.
  17. Mój Kompleks Niepokoi: złożyć pocałunek spowiedzieć ci o wszystkim, nie jak z nut ukrywać praprawdę o familii. Wiesz - obrazy córek zwisają z każdej ściany, książek nie czcituje dziś nawet "Nikt z Przydomkiem", gubię się sam chyba w kompleksie przedpokoi. "Złożyć pocałunek" - - chcę tylko to ci zrobić na nasz poczęstunek, częstunek... za częstunek. Ale się nie wyda żalprawda o familii. Wiesz - obrazy córek są ciut nietaktualne, każdy oszukuje. Zbłądziłem w tym obłędzie, villi lafiryntach, w kompleksie wnęk, pokoi. Złożyć pocałunek na złonoc, przedsnąć, półsnąć, zasnąć, bo nie tu jest mój dom rodzinnie rdzenny. Boję się, że ty znasz zaprawdę naszych filii. Znasz obrazy które nie są do przebaczenia. Liczy się szacunek ale nie "wstępny" - głębszy. Chcę gdy czas zasypiać w kompleksie nekropolii, włożyć pod całunek praprawdę o infamii. Wiesz - obrazy córek. ------------------------------------------------------ 1. "Nella villa" - wł. "w villi" 2. "Filia" - wł. "córka" 3. "Nikt z przydomkiem" - tytuł tomiku poezji Radosława Wiśniewskiego
  18. Kasiaballou: Mój wiersz nie jest w żadnym stopniu próbą podpuszczenia młodych. :) Jest to za to próba tego "co można zrobić z językiem polskim"? W końcu jeśli malarz zazwyczaj używa do swojego dzieła przeróżnych barwników i spoiw zmieszanych w odpowiedniej proporcji to per analogiam poeta używa w podobnym zamiarze słów i całej gamy dostępnych mu środków stylistycznych. Ergo "Pokot Leni" jest jedną z prób poszukiwania nowych barwników i spoiw. Trochę z Barańczaka, trochę z Białoszewskiego, absurd Gałczyńskiego i... zobaczymy co z tego wyjdzie. ;) Dziękuję za komentarz. Andrzej: Przyznam otwarcie - nie rozumiem komentarza. Nie wiem do końca co miałeś na myśli. W każdym razie niedługo zamieszczony zostanie kolejny utwór w podobnej pełnej neologizmów, fonogrów, słowogrów itd. formie. Pozdrawiam i dziękuję za komentarz. M. Krzywak: Bardzo cieszę się, że dostrzeżone zostało przez Ciebie to wszechobecne odwrócenie, inwersja niemalże każdego pojęcia. O to właśnie chodzi w przekazie treściowym utworu - tym jest on akcentowany. Dziękuję bardzo za komentarz. Rachel: Tak, postarałem się żeby pod tym słowohaftem ukryła się treść nad wyraz patetyczna. "Pokot Leni" to nic innego jak moje "Pokolenie" i wiersz ten jest próbą stworzenia ironicznej wypowiedzi pokoleniowej. Wypowiedzi młodych artystów, którzy leżą bezczynnie w doskonałym ale nudnym świecie Pokoju i Ładu, a pragną przecież przeżyć coś wielkiego - wojnę czy coś w tym stylu - a zatem upaść moralnie. "Przez gwiazdy do cierni". ;) Dziękuję za komentarz. Pozdrawiam.
  19. Nie rozumiesz, że chcą zagładzić nas Ładem? Leżymy pokotem wszak żyrąc nie po to by pluć wciąż i paplać, lecz zginąć nie Ładnie za wspólne wiaractwo lub za czarne słoto. Nasze poleżenie? Leżymy na pupach, pokotem i podpsem jeszcze na dodatek. A ponieważ leżąc już nie da się upaść w tym Ładnym Pokoju śni się nam... Pupadek. Leżeliśmy najpierw - Pokój, Ład - a teraz chcemy upaść tak "per astra ad aspera".
×
×
  • Dodaj nową pozycję...