klucz Boskim instrumentem,
gdy w moich rękach
drzwi nie otwiera,
wolność mi daje.
Bóg, który? i dlaczego?
Bogowie wskazali na mnie.
jam poeta,
niebieski wycieruch.
myślałem żem trup ludzki,
drzewo, kamień,
zwyciężony przez moc,
klucz czarny.
wolny jestem – ta ławka jest moja.
ja i niebo.
niebieski granat od słońca ucieka,
ja gonię.
ból deski,
szał radości tak wielki o pierś uderza.
nic nie muszę,
nie wolno mi.
wychodzę na wspomnienie,
ściśnięty do lotu,
między godziny,
parzystej wskazówki.
dźwięk miasta tak radosny,
słońce, co o basen prosi,
ja.
ja? dlaczego o Bogowie?
widzę to tak wyraźnie.
chcę, co mogę.
nie jestem maszyną,
ziarnem ludzkiego kryształu
ból radości, uderzenie ciszą,
milczenie błękitem,
wspomnienie kształtem dojrzałych myśli,
uczucie dwudziesto drugiej wiosny.
marzenie nie tak realne
jak to, co widzę.
głos nie boski
podnosi mnie z ławki.
wstałem, jestem w ich - w moim,
świecie bez myśli, świecie automatów.
trupem jestem
powrócony do życia.
beton lepszy od drzewa,
lepszy od wszystkiego.
słońce z za betonowego domu.
żegnaj mój spokoju.