@dmnkgl
Podoba się takie jesiennienie wierszy.
Idę sobie pobliską uliczką, a tam z kasztanowca odrywają się jego owoce, i z pękających skorupek wyskakują w locie świeżutkie kasztany, spadają potem na chodnik, wprost do stóp.
Emanują wkoło dobrym promieniowaniem.