Idą
jesiennie zamyśleni
ta pani
i ten pan w zieleni
rudości
brązie
i pozłocie
kapią kropelki na pantofle
na parasolki
kapelusze
opadające
miękkim pluszem
Mgła ich osnuwa
dalej
dalej
pozapalały się latarnie
wchłonęły ich
kolejne cienie
Może powrócą znów
jesiennie